Powróćmy. Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy, jakim problemem jest
przewiezienie kota na taką odległość. Może nie znosi jazdy samochodem,
może
ma chorobę lokomocyjną??? Czy oferujesz jakiś domek dla niego na czas
podróży, bo chyba nie chcesz, żeby co jakiś czas wskakiwał na głowę lub
kolana kierowcy. Droga jest długa, co z toaletą, jak wyobrażasz sobie
rozwiązanie tego problemu. Zastanów się, to wcale nie jest bagatelna
sprawa.
A wiem coś o tym, gdyż w sezonie co sobota wożę swoje koty /dwa/ na
odległość niecałych stu kilometrów i jest to wcale niełatwe zadanie
/zarówno
dla mnie, jak i dla kotów/.
Pozdrawiam
Gala
Masz racje i dzięki za pytania na pewno spytam opiekunke kota jak to
wszystko ma przebiegać. Wiem że koty z innych adopcji szczęśliwie docierają
do swoich domów.
Pozdrawiam Paulina
U nas na osiedlu była "zbiorowa" akcja pomocy pieskom z Palucha. Liczyło się
wszystko: jedzenie, stare koce, kołdry itp co mogło nadawać się na
wyścielenie budy, jak również pieniążki. Myślę że możesz nawet podjąć się
tak zwanej adopcji na odległość. Co jakiś czas dajesz coś do schronista a w
zamian jeden z piesków jest Twój :)), możesz pójść nawet go wtprowadzać.
Kasia
W kazdej branzy sa fachowcy i " fachowcy " .
Pozdrowienia
G.H.
Witam , strasznie mi miło.
Bedac od kilku tygodni pod wrażeniem odkrycia opisanego w p. 2,
pragne podzielić sie również rodzynkami autorstwa "Fachowców",
bowiem potrafią:
1. adoptowac pkt II kl jako pkt osnowy pomiarowej 2-go rzedu.
2. na 1 dcm kwadratowym założyc nad pkt IIkl pkt III kl
/ krzyż na plycie - II kl, przesuniety o 0,09m znak naz. III kl!!!!
3. w odległosci 0,06 m od pkt III kl zlokalizowac pkt graniczny
/ owoc podwyzszenia dokladnosci wspolrz. punktu osnowy,
robiacego jednoczesnie za granicznik - 2 w jednym /???!!!!
Autorami tych cudow byli uprawnieni, inni uprawnieni choc powinni -
tego nie sprawdzili, a jeszcze inni to odbierali, przekroj wiekowy
i cenzus autorów - pelny wachlarz.Głupotą jak widac Pan Bóg
równomiernie wszystkie pokolenia obdarował. Ja rowniez z siódmym
krzyzykiem na grzbiecie modle sie o lekką śmierć bo o rozum to już za
pozno. Pozdrawiam wszyskich młodych jak też i młodych inaczej - Stas.
PS. Za niespełna rok moje uprawnienia będa pełnoletnie - ku radosci
tym co mysla, że uprawnienia przeciwnie do wina - im młodsze tym
lepsze.Więcej kłopotów od klawiatury sprawiają mi bawiące sie ze mną w
chowanego - okulary i klucze - ale to bezrozumne stwory i nie wiedzą
co czynią.
hey, widzieliscie ??? dostalama numer od znajomej... zaskoczylo mnie to cos, bo mozna z nim tez gadac.........
Mandi 08.08.2007 21:22:28
masz znajomych??
Alice 21:22:28
No jasne, codziennie rozmawiam z nimi na gg
Mandi 08.08.2007 21:22:35
super
Alice
Super!
Mandi 08.08.2007 21:22:43
a chlopaka??
Alice
Co się dzieje?
Mandi 08.08.2007 21:22:53
masz meza??
Alice
Nieprzespane noce... to nie dla mnie
Mandi 08.08.2007 21:23:02
phi
Chyba widzę smutną twarz
Mandi 08.08.2007 21:23:09
nie
Ale na pewno?
Mandi 08.08.2007 21:23:15
pomylilas sie
Alice
Tak właśnie myślę
Mandi 08.08.2007 21:23:22
a dzieci
Chyba zaadoptuje jedno w Afryce, taka adopcja na odległość
Mandi 08.08.2007 21:23:31
fajnie
Alice 21:23:31
O.K
Dziękuję za wpłaty i chęć wpłat
Jest sponsorka na siwą z hreczką - daje 1.700 zł - i co więcej zdecydowała się wziąć klacz w adopcję: na odległość do odchowania źrebaka, a później do stajni w swoim miejscu zamieszkania Liczę, że cenę uda mi się stargować min. o tys., więc do siwej z hreczką i jej łaciatej klaczki brakuje jeszcze ok. 1.500 zł
Jest też sponsor na drugą siwkę - daje 1.500 i może weźmie klacz w adopcję (jeszcze nic pewnego, ale mam nadzieję) - a sponsorka 500 na jej źrebaka (zastrzega sobie możliwość nadania malutkiej imienia ), czyli na tę parę jest w sumie 2.000, a więc brakuje jeszcze ok. 1.000 zł
Mam nadzieję, że umiejętności negocjatorskie mnie nie zawiodą i podliczając wszystko, trzeba już zebrać tylko 2.500... Nie brzmi to tak strasznie, jak 6 czy 8 tys., prawda? Do tej pory Wasza pomoc, czy to finansowa, czy informacyjna, była bezcenna.
Liczę na Was nadal!
hey, widzieliscie nowego bota na gg?? Alice....?? ma fajne opcje, a ponadto mozna z nim gadac.......
Mandi 08.08.2007 21:22:28
masz znajomych??
Alice 21:22:28
No jasne, codziennie rozmawiam z nimi na gg
Mandi 08.08.2007 21:22:35
super
Alice
Super!
Mandi 08.08.2007 21:22:43
a chlopaka??
Alice
Co się dzieje?
Mandi 08.08.2007 21:22:53
masz meza??
Alice
Nieprzespane noce... to nie dla mnie
Mandi 08.08.2007 21:23:02
phi
Chyba widzę smutną twarz
Mandi 08.08.2007 21:23:09
nie
Ale na pewno?
Mandi 08.08.2007 21:23:15
pomylilas sie
Alice
Tak właśnie myślę
Mandi 08.08.2007 21:23:22
a dzieci
Chyba zaadoptuje jedno w Afryce, taka adopcja na odległość
Mandi 08.08.2007 21:23:31
fajnie
Alice 21:23:31
O.K
Nutaka miała pewnie na myśli pociąg, przesyłkę konduktorską. Maciek, tu na forum NIE popieramy kupowania w sklepach. Szczurki adoptuje się lub kupuje z hodowli i odległość nie jest żadnym problemem. Mamy tu wątek transportowy, są przesyłki konduktorskie itd. Oswajanie szczurów sklepowych będzie na 90% bardzo trudne, dlaczego nie chcesz adoptować oswojonych?
czy w ogóle go znacie? zaskoczyla mnie mozliwosc prowadzenia z nia rozmow:
Mandi 08.08.2007 21:22:28
masz znajomych??
Alice 21:22:28
No jasne, codziennie rozmawiam z nimi na gg
Mandi 08.08.2007 21:22:35
super
Alice
Super!
Mandi 08.08.2007 21:22:43
a chlopaka??
Alice
Co się dzieje?
Mandi 08.08.2007 21:22:53
masz meza??
Alice
Nieprzespane noce... to nie dla mnie
Mandi 08.08.2007 21:23:02
phi
Chyba widzę smutną twarz
Mandi 08.08.2007 21:23:09
nie
Ale na pewno?
Mandi 08.08.2007 21:23:15
pomylilas sie
Alice
Tak właśnie myślę
Mandi 08.08.2007 21:23:22
a dzieci
Chyba zaadoptuje jedno w Afryce, taka adopcja na odległość
Mandi 08.08.2007 21:23:31
fajnie
Alice 21:23:31
O.K
hey, czy ktos z was moze wie cos na temat Alice?? to taki bot na gg
Mandi 08.08.2007 21:22:28
masz znajomych??
Alice 21:22:28
No jasne, codziennie rozmawiam z nimi na gg
Mandi 08.08.2007 21:22:35
super
Alice
Super!
Mandi 08.08.2007 21:22:43
a chlopaka??
Alice
Co się dzieje?
Mandi 08.08.2007 21:22:53
masz meza??
Alice
Nieprzespane noce... to nie dla mnie
Mandi 08.08.2007 21:23:02
phi
Chyba widzę smutną twarz
Mandi 08.08.2007 21:23:09
nie
Ale na pewno?
Mandi 08.08.2007 21:23:15
pomylilas sie
Alice
Tak właśnie myślę
Mandi 08.08.2007 21:23:22
a dzieci
Chyba zaadoptuje jedno w Afryce, taka adopcja na odległość
Mandi 08.08.2007 21:23:31
fajnie
Alice 21:23:31
O.K
Nieudolna próba wyjścia na kogoś, kto pomaga...gdyby naprawdę chciał komuś pomóc, zrobiłby to anonimowo, a nie domagał się za to poklasku.
Moim zdaniem nie chodziło mu o dowody wdzięcznosci i oklaski...
można przecież zrobić coś ze świadomością, ze pomogło się komuś konkretnemu i wcale się nie ujawniać tak jest np. w akcji adopcja na odległość albo w akcji świąteczna paczka( ta ostatnia znów rusza w grudniu- szczegóły w necie- zapraszam). Moim zdaniem lepiej pomóc tak, niż wrzucić do jakiejś skarbonki monetę.
fajnie ie z nia gada naprawde jest mila i smieszna:)
Mandi 08.08.2007 21:22:28
masz znajomych??
Alice 21:22:28
No jasne, codziennie rozmawiam z nimi na gg
Mandi 08.08.2007 21:22:35
super
Alice
Super!
Mandi 08.08.2007 21:22:43
a chlopaka??
Alice
Co się dzieje?
Mandi 08.08.2007 21:22:53
masz meza??
Alice
Nieprzespane noce... to nie dla mnie
Mandi 08.08.2007 21:23:02
phi
Chyba widzę smutną twarz
Mandi 08.08.2007 21:23:09
nie
Ale na pewno?
Mandi 08.08.2007 21:23:15
pomylilas sie
Alice
Tak właśnie myślę
Mandi 08.08.2007 21:23:22
a dzieci
Chyba zaadoptuje jedno w Afryce, taka adopcja na odległość
Mandi 08.08.2007 21:23:31
fajnie
Alice 21:23:31
O.K
Olla, proszędaj znak czy suka została adoptowana.
witajcie kochani,
byłam na urlopie stąd moje milczenie tu ,bo nie mialam dostepu do internetu,mialam natomiast telefon z ktorego mimo odleglosci czesto korzystalam i dzwonilam do schroniska w sprawie adopcji,jej zdrowka etc... niestety dzien przed powrotem zadzwonil Pan i poinformowal mnie,ze mimo iz zywo sie interesowalam to nie zostalam wybrana:((( poryczalam mu sie niemal w sluchawke bo bardzo sie staralam a kryteria jakie przyjeli byly nastepujace - byla Pani,ktora miala seterka a nie ma i tez jak ja mam dom z ogrodem tyle ,ze ja mialam dwa wiec dali jej .... ((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
BARDZO PROSZE ,JESLI MACIE WIESCI,ZE JAKAS SUNIA NAJLEPIEJ KILKU LETNIA JUZ I PO STERYLIZACJI POTRZEBUJE DOMU I TOWARZYSTWA MOJEGO RUDZIELCA I MNIE TO PROSZE KONTAKT .tu mnie malo i znow wybywam chyba na chwile ale od sierpnia bede stacjonarnie wiec chetnie przygarne czy kupie .
Pozdrawiam cieplo
ps.jestem bardzo zawiedziona decyzja z Palucha ale i tak bywa jak widac ;(
A, i jeszcze coś mi się przypomniało.
Pisałeś, że nie ma straightblasta w tym systemie izraelskim.
Otóż w RAT zależy wszystko od sytuacji. Może się zdarzyć tak, że nie będzie ani fazy pierwszej - dystansu (kopów, intercepcji, destrukcji) anie straightblasta, bo walka zacznie się z bliskiej odległości gdzie wejdziesz od razy do klinchu i kontrolujesz i zadajesz uderzenia HKE (headbutts, knee, elbows). Może być też tak, że po np intercepcji będzie już wystarczający dystans do kontroli w zwarciu i HKE...
Chodzi o to, że wszystko to "ma się adoptować" do sytuacji
Chciałam się przywitać Mam na imię Ewa. Jestem z Rzeszowa, mam 25 lat. Zajmuję się Adopcją Serca (oczywiście nie zawodowo jestem wolontariuszką , z zawodu jestem animatorką kultury), tzn. pomocą na odległość dzieciom z Afryki. Zapraszam na naszą stronę www.adopcjaserca.pl
Poznajcie moją małą córeczkę Mercy http://seona.fotosik.pl/albumy/144409.html
Jednocześnie zwracam się z prośbą o pomoc dla mojej koleżanki Ani, której synek zachorował na białaczkę
http://mamamatiego.pl.tl/ to stronka Mateuszka. Pozwólcie, że założę osobny wątek na ten temat. Mam nadzieję, że ktoś przeczyta, zauważy, wymyślam już różne sposoby aby Im pomóc Mateuszek ma tylko 3 latka, to taki kochany mądry chłopiec. A Ania również jest adopcyjną Mamą, daleko w Zambii ma drugiego synka Lamecka.
Marzenia...eh..... Moim marzeniem...takim naaaaajwiększym...jest to, żeby jeszcze kiedyś...choć na parę chwil spotkać się z osobami, które poznałam tak przelotnie i wiem, że raczej ich nie spotkam... Ale to nierealne raczej... Kiedyś...jeszczę pod koniec marca 2005, moim naj naj największym marzeniem było spotkać Jana Pawła II... choć na pare sekund...ale teraz ... to nierealne ;(
zawsze możesz pojechać na jego grób to też ogromne przeżycie... moim marzeniem jest spotkać się z Gabrielem "synkiem" mojej klasy (adopcja na odległość) chciałabym też po raz kolejny pojechać do Rzymu i może kiedyś do Palermo zobaczyć pomnik Lampe, psa który jeździł koleją
Aniuś, to nie Twoja wina. Życzę Ci, żebyś szybko mogła mieć swoją świnkę Poszukaj może wśród świnek do adopcji znajdziesz swoją wymarzoną, na początku września będą tez kolejne świnki z laboratorium. Jesteś z Warszawy, więc nawet z odległością i przewozem nie będziesz miała problemu.
jest cały czas u mnie, nawet nie wiem czy jest smutny, prawie w ogóle z nim czasu nie spedzam:( przygotowania do wyjazdu, szkoła... więc taki biedny jest na razie... Co do mojego wyjazdu to na razie jest decyzja że na czas mojej nieobecności świnka bedzie u koleżanki( ona tez ma swiniaczka to może sie zprzyjaźnią;) Nie zanalazłam nikogo kto chciałby go przygarnąć na zawsze. Zastanawiam się czy po powrocie bede mogła kupic druga świnkę, nie wiem nadal co robic konkretnie...
Ale chyba trudno bedzie znależć kogoś odpowiedniego do "adopcji"... Gdy ktos juz się zgłasza to albo mieszka gdzies daleko, albo jest nieżyczliwy...
I dziekuje wam za odpowiedzi i dobre checi ale jakos nie wyobrażam sobie opcji transportu... poza tym jak mogłabym oddac świnke komus z kim nie moge chociaż porozmawiac na żywo? Przepraszam ale tak trudno komus zaufac na odległość... póki co czekam jeszcze na propozycje
Olenko - przekaż zainteresowanej te stronki: http://forum.miau.pl/ i http://www.miau.pl/adopcje/ - mnóstwo porad i kociaków do oddania. Nawet odległość nie jest problemem.
Proponuję zakończyć tę idiotyczną dyskusję, zupełnie nie związaną z tematem
Zgadzam się z Anią. Jeśli chcesz mieć pewność, że pies będzie prawdziwym sznaucerem kup psa z rodowodem. Przyjrzyj się warunkom, w jakich są trzymane szczeniaki. Jeśli hodowca będzie zadawał dużo pytań to bardzo dobrze - interesuje go przyszły los szczeniaka.
Nie ograniczałabym się tylko do Twojego województwa. Wiem, że z transportem bywa ciężko, ale ten jeden raz można coś zorganizować: chociażby pociąg Nie warto rezygnować z psa z dobrej hodowli tylko z powodu odległości.
Jeśli nie chcesz wydawać tyle pieniędzy możesz poszukać sznaucerowatego psiaka w schroniskach i na stronach adopcyjnych. Ale wtedy raczej nie znajdziesz szczeniaka, tylko dorosłego psa. Możesz też kupić psa niewystawowego, z drobną wadą wykluczającą z hodowli, ale nie przeszkadzającą w życiu.
Pamiętaj: kupno psa od pseudohodowcy, w sklepie zoologicznym, na giełdzie, przed wystawą to wspieranie znęcania się nad zwierzętami.
znacie? dostalam numer od znajomej... mozna z nim tez gadac.......
Mandi 08.08.2007 21:22:28
masz znajomych??
Alice 21:22:28
No jasne, codziennie rozmawiam z nimi na gg
Mandi 08.08.2007 21:22:35
super
Alice
Super!
Mandi 08.08.2007 21:22:43
a chlopaka??
Alice
Co się dzieje?
Mandi 08.08.2007 21:22:53
masz meza??
Alice
Nieprzespane noce... to nie dla mnie
Mandi 08.08.2007 21:23:02
phi
Chyba widzę smutną twarz
Mandi 08.08.2007 21:23:09
nie
Ale na pewno?
Mandi 08.08.2007 21:23:15
pomylilas sie
Alice
Tak właśnie myślę
Mandi 08.08.2007 21:23:22
a dzieci
Chyba zaadoptuje jedno w Afryce, taka adopcja na odległość
Mandi 08.08.2007 21:23:31
fajnie
Alice 21:23:31
O.K
Witam
ogładałam stronę, nie powiem PIĘKNA.... chociaż wiele pracy w nią włożono - taka strona nigdy nie jest piękna.... sami rozumiecie.....
Jeżeli mogę coś zasugerować, wiele osób nie może mieć więcej psów, nie może adoptować, ale może pomóc - gro ludzi nie chce wpłacać pieniędzy bo.... różnie to bywa w naszym świecie, ale..... można do strony dodać opcję WIRTUALNEJ ADOPCJI PSA - taka adopcja na odległość, ktoś nie zabiera do domu lecz wpłaca sukcesywnie kwotę przez siebie uznaną za stosowną - może to być suma naprawdę mała na ile kogo stać...... wpłaca na konkretnego psa, na jego utrzymanie, czy leczenie, wpłaca po to aby TEMU KONKRETNEMU psu żyło się w schonisku (czy miejscu gdzie przebywa) lepiej...... dane darczyńcy mozna za zgodą zamieścić obok danego psa...
ze swojej strony jak narazie mogę baner dodać do znajomych stron - ewentualnie poprosić innych internautów o dodanie
pozdrawiam
Hey ! widzieliscie moze tego nowego bota na gg???? dostalam ten numer od kolezanki, co mnie zaskoczylo, to mozliwosc gadania z nim.......
Mandi 08.08.2007 21:22:28
masz znajomych??
Alice 21:22:28
No jasne, codziennie rozmawiam z nimi na gg
Mandi 08.08.2007 21:22:35
super
Alice
Super!
Mandi 08.08.2007 21:22:43
a chlopaka??
Alice
Co się dzieje?
Mandi 08.08.2007 21:22:53
masz meza??
Alice
Nieprzespane noce... to nie dla mnie :P
Mandi 08.08.2007 21:23:02
phi
Chyba widzę smutną twarz
Mandi 08.08.2007 21:23:09
nie
Ale na pewno?
Mandi 08.08.2007 21:23:15
pomylilas sie
Alice
Tak właśnie myślę
Mandi 08.08.2007 21:23:22
a dzieci
Chyba zaadoptuje jedno w Afryce, taka adopcja na odległość
Mandi 08.08.2007 21:23:31
fajnie
Alice 21:23:31
O.K
znacie jakies jeszcze inne?????
QUOTE (Pejotl @ 2007 01 17 - 23:49:44) taka duza a pierdoły pisze. nie wiesz po co sie adoptuje dzieci , w Polsce tez?
Zeby miały szansę normalnie dorastać. a nie znasz Angeliny prywatnie by twierdzic np ze nie wychowa.
Sama zrobi niewiele, ale taka jest własnie siła przekazu znanych ludzi - zaczynaja cos co potem moga robci inni własnie przez to ze robi sie cos pod media.
no przecież, że wiem po co zdoptuje się dzieci:)
nie twierdze, że go dobrze nie wychowa..tylko chodzi mi o resztę ludzi potrzebujących. Jedno będzie miało wypasione życie, myslę, że mogła zorganizować jakąś akcję, np adopcja na odległość (czy jakoś tak). grupa ludzi bierze pod opiekę jedno dziecko i przekazuje na nie pieniądze. Coś takiego proponowano nam kiedyś w szkole.
a to, że coś zapoczątkowała, ok, tylko znalazł się ktoś kto to pociągnie? może tak, ale ja o tym nie wiem.
w sumie teraz przeanalizowałam tę dyskusję i w rezultacie zarzucam jej głównie to, że skończyło się na jednej adopcji, ma możliwości aby to dalej pociągnąć.
a jeżel tak się stało, a media o tym nie mówią...to dziwne:)
PS możesz rozpoczynać jakąś akcję..masz wielu zwolenników..bardzo napalonych :>
Strony polskie i anglojęzyczne zebrane w jednym miejscu
http://blog.pomagaj.info/...gaj-spis-stron/
To już inna bardziej zobowiązująca incjatywa - "adopcja na odległośc" ale bardzo piękna:)
www.adopcjaserca.pl
I cos jeszcze:) tym razem wystarczy sms:)
www.krewniacy.pl
www.mimowszystko.org
http://www.alenuda.pl/alenuda.swf
http://www.caritas.pl/
http://fundacjatvn.onet.pl/
Do dzieła:)
Pomyśl jak byś się czuł na jej miejscu ?
Kochasz do tego stopnia że od dajesz wszystko bliźniemu nawet własne buty jedziesz do WATYKANU a tam cie witają
na czerwonym dywanie i podają obiad ze srebrną zastawą?
Smakował by ci ten obiad? Czy raczej myślał byś o ukochanych ludziach cierpiących tam z głody? Czy nie wydawało by ci się to obłudne ??
Ja bym chyba nawet zajumał tą zastawę:P
Widzisz, chyba nie masz pojęcia o jakichkolwiek strukturach dyplomatycznych. Wyobraź sobie, że nasz Prezydent lub Premier przyjmują innych dostojników państwowych we własnych mieszkaniach. Dziwne, nie? A przecież można by było tak zrobić, tłumacząc się, że nie chcieli wyzyskiwać podatników. A czy mają inaczej odnosić się do osób biednych i bogatych? To tylko świadczy o wysokiej kulturze.
Patrząc z perspektywy Matki Teresy, to ona doskonale znała środowisko wysokiej klasy, bo sama urodziła się w bogatej rodzinie. I jestem pewien, że wiedziała, co przystoi w danym kręgu, a co nie. Nie zawsze korzystniejsze jest "zajumanie" tej srebrnej tacy. Jest taki ksiądz, kenijczyk, o.Francis, z którym współpracujemy; on prowadzi dzieło Adopcji na odległość. Ktoś się zgłasza, by płacić po 50 dolarów miesięcznie dla jednego dziecka aż do pełnoletności na jego naukę. Ten ksiądz sam jeździ samochodem, co sprawia, że pokazuje się jako bogacz w tamtym środowisku. Czy mógłby go sprzedać i rozdać pieniądze ubogim? Owszem, ale czy wtedy udałoby mu się dotrzeć do tej samej ilości osób? Czy sprzedając komputer, byłby w stanie nawiązać z nami kontakt i uzyskać pieniądze dla prawie 30 dzieci?????? Ot zagwostka.
Hohoho!
To teraz oczekuję jakiegoś rewanżu ze strony buddystów.
A buddyzm może się uczyć od chrzescijanstwa metod działalnosci charytatywnej.- to jest z koloei jakaś zaleta tych rozbudowanych srtuktur. Pare pomysłów zresztą buddysci skopiowali- adopcje na odleglosc chociażby.
Czy moze być cos bardziej smutniejszego ?? Jesli to mozliwe to od zaraz pragnę zaoferować ciepły domek,własne posłanko i otwarte ramiona dla Kretki. Jedyny problem to odległość bo mieszkamy w Katowicach. Ps. Myslę że to na nią czekałysmy po stracie naszego jamnika maksika. proszę o info.
Jaka biedulka... aż płakać się chce Dlaczego niewinne zwierzaki muszą tak cierpieć :(:(
marija50, gratuluję decyzji! Tak się składa, że ja także jestem z Katowic i będę adoptować maleńką sunię (też z Lublina) od Kaliny
Eh. Dzwoniłam w sprawie Frygi do schroniska, rozmawiałam z Kierownikiem, który nie widział przeszkód w adopcji suni, mimo odległości.... pewnie jakiś transport by załatwili. Jednak u mnie w domu zadrżało na wieść o tym, że jamnisia ma już 8 lat, jest przed zabiegiem usunięcia guzków... Rany po stracie naszej suni są zbyt świeże - odeszła w poniedziałek Zachorowała w wieku 9 lat i tak przez kolejne lata, aż do śmierci przeszła 3 zabiegi: ropomacicze, guz stickera oraz usuwanie guzków z całego ciała, 1 wyrósł wewnątrz wielkości pięści Kilka lat płaczu i cierpienia... ciągłe wizyty u weterynarza, zastrzyki, by ratować psinkę. Zachorowała do tego na serce i woda jej się zbierała do płuc. Brała codziennie leki na wodę i serce. Niestety... odeszła Cierpienie jest niewyobrażalne, dlatego adopcja wiekowej psinki może jeszcze wzmorzyć ból... strach przed tym, co było i może być.. w ciąglu najbliższego czasu. Stąd tytuł mojego wątku dotyczy szczeniaczków lub młodej suni... a mimo tego moją uwagę zwróciła kochana 8-letnia FRYGA... wyrzucona z samochodu, oddana za to, że chciała spać pod kołderką... jak można
Mam nadzieję, że ta psinka znajdzie kochający dom u kogoś, komu zabliźniły się już rany po stracie ukochanego psiaka... i jest gotowy do podjęcia walki o nią
ja myśle o tym z mężem od jakiegoś czasu... ale nie chodzi mi o zwykłą adopcję tylko o adopcję na odległość jakiegoś afrykańskiego dziecka... taka pomoc kosztuje jedynie 15$ miesięcznie, ale wiem, że mogę pomóc jakiemuś dziecku, by ie było głodne i wykształciło się... jak tylko pójdę do pracy postaramy się adoptować...
wrzosia troche nie rozumiem cie... Wczesniej pisalas ze niechcesz miec narazie wlasnych dzieci dopiero za pare lat.. bo finansowo nie bardzo itd... a teraz czytam ze chetnie bys z mezem adoptowala zeby pomoc takiego dziecku ale ja widze w tym troszke nonsens.. bo jakbys nie mogla miec juz dzieci to rozumiem.. a ty mozesz miec i chcesz adoptowac troche zakrecone ale coz kazdy robi jak chce..
tak ale przeciez już napisałam to nie jest normalna adopcja bo te dzieci dlaej są w afryce i nie sprowadzam ich do Polski tylko śle sie dla nich pieniądze, a 15$ to ok 40 zł (np. cena abonamentu za internet)miesięcznie więc dla obojga pracujących ludzi to nie drogo, a z resztą napisałam, że myślę o takim czymś dopiero jak poójdę do pracy... A że swoich nie chcę mieć na razie, to nie znaczy, że nie mogę pomóc jednemu głodnemu dziecku, by mogło się wykształcić... Tam dziennie umiera z głod setki małych, bezbronnych dzieci i to nie ich wina, że urodziły się w skrajnej biedzie... Sorry, ale nonsens to ja widzę w tym, że ktoś krytykuje inną osobę tylko dlatego, że chce tylko pomóc ... Przecież nie raz zdażyło się, że wysyłamy sms o treści pomoc, do kóżnych fundacji, oddajemy pieniądze 1% na organizacje pożytku publicznego, czy nawet w kościele dajemy pieniądze kiedy zbierają misjonarze, dla dzieci z afryki, przecież to ta sama pomoc, niczym się nie różni... Chyba po prostu nie wiesz na czy polega taka adopcja na odległość
tylko się nie obraź Kristy
wrzosia nie mam za co sie obrazac Ale widac nie rozumiem i nie zrozumiem takiej adopcji na odleglosc bo ja uwazam ze jak tam w Afryce maja na bron a na jedzenie nie maja to cos tu nie pasuje.. Czemu sie ludzie tam nie zabezpiecza przed niechciana ciaza.. tylko sie rozmnazaja a potem umieraja z glodu jest tam wiele rzeczy ktore nie umiem zrozumiec tam jest w tej Afryce jakies zacofajnie.. Ja niewiem najlepiej juz sie nie odzywam
Adopcja na odległość to rewelacyjny pomysł. U mojej siostry w szkole była taka inicjatywa, każda klasa "adoptowała" jednego kolegę bądź koleżankę z Afryki. Składali się i wysyłali pieniążki, wymieniali się zdjeciami, wysyłali kartki, listy. Dzieciaki uczyły się pomagać potrzebującym a tamten chlopiec mógł się uczyć, kupić sobie buty i jedzenie. Popieram całkowiecie taką pomoc.
A co do wypowiedzi Kristi, popatrz, u nas też państwo ma na drogie samochody dla urzędników i wczasy na majorce, a i u nas dzieci głodują. To co, mamy im nie pomagać? ta sama sytuacja tylko inny kontynent. Myslę, ze tam w Afryce ludzie piotrafią sie szanować bardziej niż u nas. poza tym, uwazam, że nie istotne czy są zacofani czy nie(mają po prostu inną kulturę, sposób bycia-przynajmniej mniej degradują środowisko) - trzba sobie pomagać i już
Ach, oczywiście- także Zuławy sie kojarzą! -mennonicko i stylowo....
Swiadomie nie wklejałam linka o owczarku holenderskim do "nasze zwierzaki" tylko- do lużnego bla bla -bo skądinąd, z lużnego gadania czasem wynikają Duże Dobre Sprawy.
Adopcje na odległość, pomoc, przekazanie wieści komuś ....
Całkiem nowy pomysł na te -i podobne- problemy? Obietnice??? Informacje ?
Doprawdy, Alv, trzeba Ci mówić jak dziecku w drugiej podstawowej?
Primo. Jak rodzic opowiada swojemu dziecku, skąd się wziął, to chyba nie stosuje wyrażeń jak penis i wagina? Robi to inaczej, delikatniej, mów symbolami. I na tym polega Biblia. Ona nie mówi do uczonych, często gęsto tworzyli ją ludzie ubodzy i niewykształceni. Nie mogli mówić wielkimi słowami, bo byliby niezrozumiani. Mówili symbolami, które były czytelne w ich mentalności, religii, obyczajach. SYMBOLAMI. Sorry Gregory, ale nie wmówisz nam, że dobry katolik to ten, który wierzy w sześciodniowe stworzenie świata.
Poza tym, zauważ coś. Dwa hasła. WOLNA WOLA. ZIEMIA NA WŁASNOŚĆ. Bóg to nie chłopiec na posyłki! Masz swój rozum, masz wolną wolę, masz całą masę podpowiedzi co do moralności. Ty wybierasz. Uznaj życie na Ziemi jako test, sprawdzian, na ile zasługujesz.
Poza tym, skoro tak Cię bolą te głodne dzieci w Afryce, to co robisz w kierunku, ażeby im pomóc? Angażowałaś się w adopcję za odległość, zafundowałaś komuś wykształcenie? Bo ja i moja rodzina - tak.
helloł
a co to wczoraj był dzień fryzjera czy co? bo ja tez się farbnęłam
najlepsze ze była awaria wody u fryzjerki i z farbą na głowie w czepku jechałam do dmu się zmyć a potem z powroten na modelowanie, jaja jak berety Ola sie też załapała na cięcie grzywki
Zuzka - adopcja na odległośc?
Anulka gdzieżes była?
Tosia gratulacje Pani Magister
Mysia podrzucam łobuzicę ale uprzedzam za grzeczna to ona ostatnio nie jest... no i co jesteś juz bezdomna ?
Nelly to nieciekawie, ale niestety ja też pracuję prawie cały lipiec, też mam wyrzuty sumienia z tego powodu... wybraliscie juz projekt?
czarnaaj współczuję, to nieciekawa teraz atmosfera w domu...
Magduś, mam nadzieję ze ten cieżki okres juz za Toba
Pepper no i jak?
cmoki i uściski dla Wszystkich
dostalam ten numer od kolezanki. okazalo sie, ze to bot, ale co najlepsze, bot z ktorym mozna gadac ;P hehe widzieliscie go moze???
Mandi 08.08.2007 21:22:28
masz znajomych??
Alice 21:22:28
No jasne, codziennie rozmawiam z nimi na gg
Mandi 08.08.2007 21:22:35
super
Alice
Super!
Mandi 08.08.2007 21:22:43
a chlopaka??
Alice
Co się dzieje?
Mandi 08.08.2007 21:22:53
masz meza??
Alice
Nieprzespane noce... to nie dla mnie :P
Mandi 08.08.2007 21:23:02
phi
Chyba widzę smutną twarz
Mandi 08.08.2007 21:23:09
nie
Ale na pewno?
Mandi 08.08.2007 21:23:15
pomylilas sie
Alice
Tak właśnie myślę
Mandi 08.08.2007 21:23:22
a dzieci
Chyba zaadoptuje jedno w Afryce, taka adopcja na odległość
Mandi 08.08.2007 21:23:31
fajnie
Alice 21:23:31
O.K
Daga,
w niedługim czasie pojawi się specjalna strona poświęcona zasadom i możliwościom adopcji koni w Tarze. Do tego czasu wszystkie sparawy związane ze zdalną adopcją trzeba załatwiać telefonicznie (numery telefonów do schroniska są pod linkiem kontakt na stronie głównej). Możliwa jest tylko adopcja "na odległość" (wirtualna), bo zgodnie z zasadą Fundacji:
Schronisko nie sprzedaje, nie oddaje, nie wymienia koni.
One pozostają z nami do końca swoich dni.
Olena, to dobry pomysl z usg 3D, tam trudno bedzie ukryc plec, wiec bedziesz miec jasnosc. Jak sie okaze ze dziewczynka a bardzo chcecie miec syna to zawsze mozna sprobowac jeszcze raz, albo adoptowac (kiedys pisalas o planach adopcyjnych). My z kolei chcielismy druga dziewczynke, a z chlopaka tez sie ciesze, choc mam wrazenie ze mam z nim duzo wiecej pracy niz z Milena. David jest duzo bardziej energiczny, ruchliwy, ciekawski, wszedobylski, niecierpliwy, ma juz teraz humory i fochy, gryzie mnie, drapie i szczypie, robil to nawet gdy karmilam go piersia, nawet przewiniecie go to trudne zadanie, wije sie jak wegorz, generalnie duzo wiecej pracy mam przy nim niz przy corce. Najwazniejsze, zeby dziecko bylo zdrowe Olena. Ruchami tez sie na razie nie stresuj, przeciez nic tym nie zmienisz, zamartwiasz sie niepotrzebnie moim zdaniem i na zapas, zamiast cieszyc sie ciaza, moze to twoja ostatnia ciaza, nie trac energii na zamartwianie sie.
Moj pacjent juz w domu, mam przez to jeszcze wiecej pracy bo nie dosc ze dwojka dzieci to jeszcze chory facet. Nie mam nikogo do pomocy, tylko czasem na chwilke wpadnie siostra meza, ale ogranicza sie to do sytuacji kryzysowych, a tak to wszyscy dzwonia i sie troszcza o Henka, ale na odleglosc, a nikt nie zapyta nawet czy by nie pomoc przy dzieciach, zaopiekowac sie nimi na dwie godzinki zebym mogla chociaz zakupy zrobic. Henk nie moze sie ruszac kilka dni, kilka tygodni nie bedzie mogl podnosic NIC (wiec rowniez dzieci nie) i wszystko mu trzeba podac, przyniesc. Dzisiaj zostal sam w domu (ja w pracy odpoczywam) wiec pewnie bedzie zmuszony wstac i sobie zrobic cos do jedzenia. Do tego dostalismy informacje ze sklepu, ze kanapy (ktore zamowilismy 3 miesiace temu) sa do odebrania. Nawet mi sie nie chce myslec o weekendzie.
Szanowny Stasiku
Wiadomo że chodziło mu o audycje Rozmowy Niedokończone w których prawda wychodzi na jaw. Tego nie słyszy się w innych rozgłośniach, ludzie zapraszani poruszają istotne problemy i służą wiedzą i radom.
Oto przykładowe audycje
Aktualna sytuacja Służby Zdrowia Maria Ochmann, Grzegorz Lorek
Edukacja seksualna czy wychowanie?, poseł Ewa Kantor, dr Antoni Zięba
Wolontariat misyjny. Adopcja na odległość, ks. Stanisław Rafałko, Monika Winiarska, Edyta Bondar, Joanna Ratajek
Ataki medialne na Państwową Wyższą Szkołę Zawodową w Jarosławiu, prof. dr hab. Antoni Jarosz, red. Piotr Toczek, mgr Stanisław Hanejko, dr inż. Piotr Jarosz
Jak przebiega uwłaszczenie na ziemiach odzyskanych?, Urszula Kostuch, Alina Pachnik, Witold Łada, prof. Adam Biela
Biopaliwa polskie - prawda i fałsz, dr inż. Mieczysław Struś
Przyszłość polskiej żeglugi morskiej Paweł Brzezicki, Mirosław Folta, Paweł Kowalski, Bogusław Marciniak
I słynna audycja
Czym jest lustracja dla życia publicznego w III Rzeczypospolitej cz. II, red. Krzysztof Wyszkowski
Zamykanie ust przez Lecha to jest jego podejście do problemów kraju.
Kto się boi lustracji? Odpowiedzcie sobie sami.
Zostałam wywołana do tablicy
tak ja pisała vampire jesteśmy w trakcie adopcji Niuśki
gdy otrzymałam wiadomość, musiałam tylko przekonać męża aby pomóc dziewczynkom
jak już wiecie Ania, nie ma "warunków" aby zaopiekować się sunią i serce jej pęka na samą myśl, że będzie musiała się z nią rozstać
teraz najważniejszy jest transport
odległość jest spora, ale może ktoś z Was w okresie świątecznym będzie podróżował w te strony
każdego kto mógłby pomóc proszę o kontakt
sprawa jak widać jest dość pilna
p.s.już nie mogę się doczekać na jej przyjazd
Sytuacja Saburo powoli krystalizuje się. Mamy dwie rodziny z Warszawy zainteresowane adopcją. Odezwało się do nas kilka osób z całej Polski - bardzo wszystkim dziękuję, jesteście wspaniałymi, wrażliwymi ludźmi. Jednak nie zawsze wystarcza dobre serce i przy tej konkretnej adopcji bierzemy pod uwagę wszystkie aspekty: determinację, finanse, warunki lokalowe, ograniczenia czasowe (praca), ect
Piszę to na forum, żeby sprawa była czysta
Kochana przyszła Rodzino Saburo:
gdyby pies zaczął sprawiać kłopoty lub z jakiegokolwiek powodu nie mógł z Wami zostać (pies pokaże "prawdziwego siebie" po zaaklimatyzowaniu się w rodzinie i różnie może być) to proszę śmiało kontaktować się z nami i nie traktować zaistniałej sytuacji jako osobistej porażki Mamy znajomego psiego behawiorystę, człowieka, który od wielu lat interesuje się tym tematem, jest to jego pasja i wierzcie, że pomógł wielu osobom ( i psom oczywiscie ). Polecam jego stronę : http://www.dobrypies.eu/ Saburo zawsze może do nas wrócić, pomozemy mu ponownie i nie będziemy do nikogo mieli pretensji o nic Tu się liczy dobro psa.
I jeszcze jedna prośba, o pozostawienie mu imienia Saburo. Nadaliśmy mu to imię po japońskim pilocie samuraju - Saburo Sakai, człowieku, który mimo odniesionych poważnych ran w walkach powietrznych nad Guadalcanal (1942 rok - został z bliskiej odległości ostrzelany, stracił oko i miał cześciowo sparaliżowaną twarz) przeleciał samolotem 550 mil powracając do bazy w Rabaul.
Twardy człowiek a nasz labek to twardy pies
Pozdrawiam
Witam! Tuptusiek jestem zainteresowana adopcją psiaka jednakże fakt,iż mamy już jednego 3letniego diabła zmusza Mnie do przeprowadzenia,że tak powiem "okresu próbnego".Mam tutaj na myśli zabranie do Siebie biszkopta na powiedzmy 1-2 dni próby.Jeżeli w ciągu tego czasu spełni choć minimum oczekiwań tzn. chłopcy dagadają się ze sobą i "ciacho"będzie tolerował obecność dzieci,zostanie członkiem naszej rodzinki,a nad resztą popracujemy z czasem .
Proszę o kontakt nr kom. 512799101 gg 15993767 lub podaj własne namiary (Jesteśmy z Siemianowic Sląskich więc jak narazie odległość nam sprzyja)
ps i sammal intymnie wyznaje, ze nie ma nic wspolnego z jakakolwiek relogijna ortodoksja, a wrecz przeciwnie. a co do nie-katolikow, to jest w Finlandii jeszcze ok 60 tys prawoslawnych, 25 tys jehowitow, 25 tys innych wierzacych oraz ok 600 tysiecy nie nalezacych do zadnego kosciola.
Wystarczy sie wybrac do Bialegostoku, gdzie wiekszosc stanowia prawoslawni. Chocby opozniona Wielkanoc, a co za tym idzie pustki na wykladach. Ktos kto planowal zajecia, nie wzial pod uwage roznic kulturowych. W Finlandii 30tys. to mniejszosc rosyjska.
Odnosnie Zydow, mialem okazje wysluchac wykladu zalozycielki Stowarzyszenia "Dzieci Holocaustu", ktora mieszka teraz w Szwecji. Sala zamilkla, bo to co opowiadala bylo straszne. Doprowadzila tez do obowiazku nauczania o Holocauscie w szwedzkich szkolach. Nie ma co ukrywac, ze w Polsce antysemityzm spotyka sie na kazdym kroku. Na forach money.pl, bankier.pl, gdzie niby siedza ludzie wyksztalceni. W Krakowie wsiadajac do taksowki, w Warszawie wspominajac o Galerii Mokotow (Globe Trade Centre SA).
To samo adopcja na odleglosc w Tajlandii, jawne ingerowania w lad wewnetrzny. Potem sie dziwic, ze morduja Europejczykow na Bali i porywaja z malezyjskich wysepek. Podobnie na powitanie podaje sie tylko i jedynie prawa reke, przed wejsciem do domostwa zdejmuje buty. A wiec relacja gospodarza i goscia, a nie misjonarza i tubylca.
Nie mam zamiaru wplywac na swiatopoglad kogokolwiek, tylko przypominam o tych 89% luteran.
Nie wiem co napisać...brak mi słów... wątpliwości co do Monisi i jej fretek miałam od dawna, przeczucie ogromne że coś jest nie tak. Ale przeczucie na odległość nie jest żadnym wyznacznikiem, wierzyłam że to tylko jakieś tam moje wątpliwości, że nie wiem jak tam jest naprawdę. Rozmawiałam z kilkoma osobami. Obserwowałam kolejne zgony i chciałam wierzyć że to na prawdę przypadek, tajemniczy wirus albo nie wiadomo co jeszcze. Nie chciałam nawet myśleć że może to być wina Monisi, świadoma bardziej lub mniej ale jednak wina człowieka, opiekuna kochającego fretki. I pomyśleć że chciałaś adoptować Miśka którego miałam na DT, jak dobrze że powiedziałam nie. Nasza egoistyczna natura kazała nam oddać Miśka blisko nas żebyśmy mieli z nim kontakt. Az się boję pomyśleć co mogłoby się z nim stać.
Nie chcę oceniać, ale teraz chyba już jest wszystko jasne, Ghja nie założyłaby tego wątku nie mając przekonania i pewności i dowodów.
Czy ciąża Furii była sposobem na zarobienie pieniędzy? Bo chyba kiepsko u Was z finansami.
Czy można odebrać Furię Monisi, żeby nią i małymi zajął się ktoś odpowiedzialny i zrównoważony? Obawiam się że możemy mieć więcej tragedii....
MONIKA! Może zaczniesz się wreszcie zachowywać jak dorosły odpowiedzialny człowiek? Do tej pory pokazałaś tylko jak bardzo jesteś nieodpowiedzialna i rozkapryszona. Oddaj Furię w odpowiedzialne ręce, żeby te maluchy wyrosły zdrowo. Jak można było rozmnożyć fretkę adopcyjną?!
jakby co, to domek na Zuzkę czeka
Witam Pani Katarzyno. No cóż ktoś był pierwszy. Ja o Waszej Fundacji dowiedziałam się kilka dni temu. I rzeczywiście jestem nieco zafrasowana ilością psów tej rasy – porzuconych, zagubionych? Szczerze mówiąc myśleliśmy z mężem o suczce szczeniaku, potem powiedzmy o około rocznej, ale gdy weszłam na Waszą stronę zaczęłyśmy rozmawiać o Zuzi. No cóż, w tym układzie czas pokarze do kogo Zuzia trafi. Nic nie dzieje się przypadkiem. Ale z przeznaczonych do adopcji 64 zwierzaków wybraliśmy tylko Zuzię. O jej jak trudno mi się wyrazić, to coś co poczułam sprawiło, że choć dzieli nas taka odległość gotowa byłam pokonać trudy podróży. Przyznam, że wchodząc na Waszą stronę miałam obejrzeć Tosię z Warszawy, ale cóż jak mawiają „serce nie sługa”. Tyle o Zuzi, pyta mnie Pani o walory psiaka jaki by spełniał nasze oczekiwania? Nie jestem pewna co do słuszności tego stwierdzenia, bo cóż te psy po prostu są jakie są. Albo decyduję się dać któremuś z nich dobry dom i spokojną starość albo mam wymagania. Ale z wymaganiami to chyba niekoniecznie do schroniska, prawda? Ale jak pytają trzeba odpowiedzieć, a więc: piękna, rasowa sunia, zdrowa - bez dysplazji, wysterylizowana, o dobrym charakterze, oddana swoim żywicielom i opiekunom, łagodna dla dzieci / jak wspominałam odwiedzają nas wnuki 8 i 6 lat/, dobrze stróżująca ale nie agresywna do obcych / nie zjadająca ludzi/, nie uciekająca. Jeśli jest Pani w szoku no cóż sama Pani pytała. Życzę dużo uśmiechu i radości, serdecznie pozdrawiam Elżbieta B
Wikunia, Aria już całkowicie zdrowa. Czuje sie doskonale. Nawet szwy już zdjęte - zagoiło się doskonale. O samym zabiegu zdejmowania szwów pisać nie będę, powiem tylko że dobrze że nasza kochana pani doktor wazy 110 kg Ona leżała na Tinie, ja na niej a ludzie z poczekalni uciekli
Tinka wyglada rewelacyjnie, postaram się o nowe fotki. Luxnej skóry na brzuchu już praktycznei nei ma, Tina ma idealna figurę, tzn jest masywna ale nie nalana i tłusta. Ponieważ ostatrnio coraz chętniej biega razem z Mobilem za aportem to nawet nabiera mięśni. A pomyslec że jak do mnie przyszła to spacer 50 m przerastał jej możliwości i nie była w stanie przejść takiej odległosci.
cóż....czas się przyznać że TINA JEST GOTOWA DO ADOPCJI
tylko gdzie ten domek??????
Foremniak adoptuje dziecko z Afryki!
Moda na adopcję sierot z krajów Trzeciego Świata dociera powoli do Polski. Nie są to jednak na razie takie adopcje, jakie praktykują np. Angelina Jolie i Brad Pitt. Najczęściej chodzi o tzw. "adopcje serca", które polegają na systematycznym przelewaniu określonej kwoty na rzecz wybranego dziecka.
Na taki gest zdecydowała się Małgosia Foremniak, która już niedługo zamierza wziąć pod swoją opiekę dziecko z jednego z najbiedniejszych regionów świata. Średnie wpłaty wynoszą zazwyczaj 50 dolarów miesięcznie, czyli około 175 złotych. Pokrywa się z nich wydatki na ubrania, wyżywienie, a przede wszystkim na edukację.
Foremniak ma już doświadczenie w takiej pomocy, gdyż od 2006 roku jest Ambasadorką Dobrej Woli UNICEF, z którego ramienia odwiedziła m.in. Kongo.
Wielu moich znajomych już zdecydowało się na tzw. adopcję na odległość - mówi Gosia Faktowi. I potwierdza, że poważnie o tym myśli.
Kochani jezeli ktoś moze pomóc finansowo to każda złotówka Agnieszce sie przyda. Czeka ja jeszcze mase wydatków i przydałoby się aby miała przynajmniej na 3-4 lekcje szkolenia w POznaniu bo niestety mieszka w takiej odległosci że ja mogę jej pomóc tylko internetowo. Najbliższa pomoc szkoleniowa czeka w Poznaniu. I przydałoby się zeby chociaż te pare razy Agnieszka pojechała z Eltonem i Aramisem. Aby ktoś zobaczył czy Agnieszka dobrze robi. Niestety na odległość sie tego nie da zrobić. I gdyby to był problem nie wychowania psa to jakos by dała radę. Ale musi borykać się z problemem agresji i konfliktów miedzy obydwoma samcami. Nie jest to łatwe dla osoby bez doswiadczenia. Kazdy z nas chyba dobrze pamieta Ramba. Własnie z powodu agresji stracił drugą szanse. Niestety walka z agresja nie jest łatwa, właśnie mój znajomy wet z Wrocławia mówił ze jego znajomy przyszedł do neigo uśpić 6 letniego briarda bo pies gryzie. Ten weterynarz sie nie zgodził. Ale pies jest do oddania. Tylko pytanie kto będzie chciał ryzykować walczyc z agresją u 6 letniego dorosłego samca. Agnieszka dałą taka szanse Eltonowi, bez łapy, konfliktowy pies nie mialby szans na adopcje. Dlatego kto moze, niech wspomoze Agnieszkę aby Elton został u niej. A jest to tylko możliwe kiedy sie zazegna konflikty miedzy Aramisem i Eltonem.
W Usenecie Ikselka tak oto plecie:
>
> > > Natomiast brak miłości ze strony kobiety do jej nienarodzonego
> > > dziecka nie oznacza, że nikt go nie kocha: kochają je ci, którzy
> > > są przeciw aborcji. Bo nie musi to być akurat miłość matczyna,
> > > lecz miłość bliźniego. Miłosć bliźniego tak samo uczłowiecza to
> > > dziecko. Chyba jasno to wyłożyłam.
> >
> > Zaaaraz.... chcesz adoptować wszystkie niekochane dzieci?
>
> Nie widzę związku między miłością bliźniego a adopcją, ale może mi
> wytłumaczysz, bo zaiste karkołomne to skojarzenie.
> Czyżbyś chciała, aby ratownik GOPR lub lekarz adoptował wszystkie
> uratowane przez siebie osoby???
Czyli kochać najlepiej na odległość. I teoretycznie.
Qra
Dnia Fri, 20 Feb 2009 21:20:37 +0100, Qrczak napisał(a):
> W Usenecie Ikselka tak oto plecie:
>>
>>> > Natomiast brak miłości ze strony kobiety do jej nienarodzonego
>>> > dziecka nie oznacza, że nikt go nie kocha: kochają je ci, którzy
>>> > są przeciw aborcji. Bo nie musi to być akurat miłość matczyna,
>>> > lecz miłość bliźniego. Miłosć bliźniego tak samo uczłowiecza to
>>> > dziecko. Chyba jasno to wyłożyłam.
>>>
>>> Zaaaraz.... chcesz adoptować wszystkie niekochane dzieci?
>>
>> Nie widzę związku między miłością bliźniego a adopcją, ale może mi
>> wytłumaczysz, bo zaiste karkołomne to skojarzenie.
>> Czyżbyś chciała, aby ratownik GOPR lub lekarz adoptował wszystkie
>> uratowane przez siebie osoby???
>
> Czyli kochać najlepiej na odległość. I teoretycznie.
>
> Qra
Nadal nie rozumiem utożsamiania miłości z zamiarem adopcji.
Można przeciez z miłości robic setki innych rzeczy, m.in. zmienić prawo
tak, aby nie było aborcji tych, których własna matka nie kocha.
Każdy chce żyć, niekochani przez matkę także. Co to ogóle za myślenie, że
jak akurat niekochany przez matkę, to zabić, bo nikt go nigdy nie pokocha.
Miłość w życiu zawsze się znajdzie. Muszą mieć na to szansę wszyscy, którzy
żyją, tak, jak dano im szansę - życie. Kilkukomórkowy człowiek też chce żyć
- on tylko nie może tego wyrazić zrozumiale dla prostych osobowości
wymagających i używających jedynie argumentu pięści, ale robi to cały czas
- swoim usilnym i szybkim rozwojem :->
wiesz mamuteq - moje zdanie jest takie ze konie w fundacji te które mogą pracowac powinny... bo fundacje utrzymują sie ze sponsorów i datków... chyba ze czegoś nie wiem... i nie mają worków pełnych kasy.
Konie które idą do adopcji a są w stanie lekko pracowac to czemu nie? ale to moje zdanie, nie ''siedzę'' w zadnej fundacji i nie dużo wiem na ten temat. Za to od ładnych paru lat prowadzę stajnię mam kilka swoich koni z czego nie wszystkie to młodziaki - pisze to co sama bym zrobiła. Równiez mam dwie klacze ''uratowane''.
Ale ciesze sie ze takie fundacje wogóle istnieją, ze jest pare osób którym ''się chce'' biegać dzwonić, załatwiać cos w sprawach koni. Prowadzic stajnie dla tych koni, utrzymywac je, dopłacac często z własnej kasy... nie sadze zeby kasa od sponsorów i kasa z adopcji na odległosc przynosiła kwoty wystarczające na utrzymanie i często leczenie zwierząt.
Także bardzo prosze mamuteq nie oczerniaj teraz fundacji..
tak jak napisała Marzena - dla mnie też to wyglada jak bajka z piatej ręki i chlipanie nastolatki której zabrano ulubiona przytulankę. Przykre ale takie jest życie - skoro klaczy tam lepiej to czemu chlipać???
nie sadze zeby kasa od sponsorów i kasa z adopcji na odległosc przynosiła kwoty wystarczające na utrzymanie i często leczenie zwierząt.
JODZI a czy jestes do konca przekonana ze fundacje placa za leczenie koni?? heh widzialam to od innej strony jak "wyludzaja" leczenie... ponoszac minimalne koszty a moze nawet i zadne
Fundacja to fundacja, a stajnia prywatna to prywatna wiec nie bylo to udane porownanie
Nie mam nic przeciwko systemowi jaki stosuje Fundacja Volta wobec uratowanych przez siebie koni zapewne trafiają lepiej aniżeli miały przed wykupieniem i zapewen trafiają do odpowiedzialnym i dorosłych nie tylko wiekiem ludzi, a nie dziewczynek w ciąży z napisanym na czole "kcem kucyka mamużsiu, niech mi kupją na Folcie bo to frajerstfo zapłaci za fszystko juz! juz! juz!"
Napisałam wprost o Fundacji Volta, bo kazdy udaje ze nie wie o jaką chodzi...
A co do systemów innych fundacji, widze zasadniczą różnice i bardziej mi sie podoba chęć utrzymywania tych koni do końca ich dni (często na zasadzie adopcji an odległóść) a nie ryzyko że znów mogą stać się dla kogoś zbędne.
Bronta jestem pod wrażeniem, masz cudowną stajnię, gdzie uzyskam podobny projekt?Mam w planach budowę stajni. Nie jestem jeszcze zdecydowana czy ma być to stajnia murowana czy też drewniana (dla 2-3 koni).Myślałam żeby docelowo była murowana ale teraz na prawdę nie wiem co robić. Co byś mi doradziła? Mam czas do wiosny.
Projekt był robiony z głowy, więc naprawde nie wiem gdzie mozna takowy dostać. Myślę, ze najprościej wymyślić w porozumieniu z jakimś architektem lub budowlańcem ( chodzi konkretnie o grubości słupów nośnych, odległości krokwi dachowych itp... przy tak niewielkiej drewnianej stajni nie jest to absolutnie problem.
Co do stajni murowanej czy drewnianej... Moje zdanie jest takie, że drewniana - typu angielskiego lepsza i zdrowsza dla koni, stajnia murowana z korytarzem wygodniejsza i bardziej funkcjonalna dla obsługi i właścicieli koni. Chodzi przede wszystkim o zimę w naszym klimacie...
To co juz w tej chwili udało mi się zauwazyc, to fakt, ze stajnia drewniana mimo, że jest 24 h na dobe otwarta jest zdecydowanie cieplejsza od murowanej nawet kiedy ta druga jest nocą zamknieta. Wyraźna różnica kilku stopni. Wydaje mi się, że to przez naprawdę dobre ocieplenie. Swoje robi napewno również zadaszenie przed boksami.
Stajenka w godzinach wieczornych:
I koniki złapane na słodkim leniuchowaniu:
Oto jeden z koników forumowego Ganasza ( druga "dziewczynka" na fotkach wyżej )
Waderka:
I Natan ( konik Fundacji Pegasus w adopcji u Kasi i Darka )
ElaPe tak zrozumiałam, bo to akurat jedyny koń uratowany dzięki Met w tym temacie. Z tego co mi wiadomo w "Naszej Szkapie" nie ma adopcji, że ktos dostaje konia, jest tylko adopcja na odległość.
Zresztą nie znam przypadku konia, którego z fundacji można by wziąść i dać pod rekreację. Chociaż zdaje się, że kiedyś były takie sytuację, teraz procedura jest tak ostra, że zwykły człowiek jej nie przejdzie
HEJ DZIEWCZATKA---
jestem padnięta,kregoslup tak boli,że ledwo siedze przy kompie,a maluch tak kopie,że juz niewiem jak siedzieć ,wiem jedno on napewno nie lubi jak siedze przy kompie.
Dobrze ,ze juz nieduzo nam zostalo.
Nawet fajnie to wszystko wychodzi ,troszke nie tak jak chcialam,ale fajnie .
polka---
ja wogole staram sie nie patrzec na filmy i programy o dzieciach,zrobilam sie bardzo wrazliwa i potem rycze.ostatnio nawet ryczalam na tej piosence o adopcji na odleglośc-przechlapane.
A jesli chodzi o odciagacz to ja mam taki reczny z chicco i chyba go raz uzylam,za to odciagalam zwykla grucha ,albo po prostu ręką,tak mi to jakos najlepiej wychodzilo i najpredzej.No ale może teraz sie przyda.
Monia24---
ciesze sie bardzo,że się już lepiej czujesz,ale ,że paczusie nie poprawily ci humoru.
Mi brzuszek z Dominikiem obnizyl sie jakoś tak w 35tc i myslałam ,że to już ,a jeszcze sobie 5 tygodni poczekałm.
@ngel---
no tak z buteleczka nie musi tyle napracowac co z cycusiem.wygodny sie Maxio robi.Ale ciesze się ,że juz lepiej.
Ja tez miałam bardzo malo pokarmu,i karmiłam Dominika tylko 8 tygodni,bo on cale dnie spedzal przy piersi,nie miałam czesu sie nawet uczesac ,calymi dniami leżelismy.
Dominik zasnał na 15 minut góra i od nowa,a jak dostal pierwsza butelkę to spal 7 godzin,a my ciagle chodziliśmy i sprawdzalismy czy oddycha.Od czasu jak pil butelke stal sie dużo spokojniejszy.Zobaczymy jak teraz będzie.Cycuchy jak balony a gdzie pokarm???
Jeśli chodzi o smoka to Dominik tez wypluwal,a poxniej ie okazalo,że jest za mały i nie potrafi go chwycic jak mu kupilam taki duży to zaraz byl spokój.
Moja Droga - Moniko, przed Tobą wielkie zadanie do wykonania. Ponieważ Cię proszę o wykonanie w tempie błyskawicy zdjęć portretowych Marcela. Nasza wspaniała artystka zaktualizuje projekt plakatu, na którym są wszystkie szczęśliwe już posokowce. Więcej dowiesz się CZYTAJĆ TUTAJ Zdjęcie najlepiej głowy psa, najśliczniejsze jakie uda Ci się zrobić. Mogę podpowiedzieć, jak je zrobić. Najlepiej, aby osoba, która robi zdjęcie skupiła się tylko i wyłącznie na tym fakcie. Osoba -asystent staje za robiącym zdjęcie i trzyma pyszny smakołyk dla psa. Psa najlepiej pozostawić w pozycji "siad", kucnąć w odległości kilku metrów przed nim i pstrykać, pstrykać i pstrykać. Czekam na Twoje prace. To co zrobicie proszę przesłać na adopcje@posokowce.info
Pozdrawiam
Ps. Ja już wiem, które zdjęcie Marcela wybrać
Moi Drodzy - Aniu i Dominiku, przed Wami wielkie zadanie do wykonania. Ponieważ aktualizujemy fotografie do "rodzinnego albumu posokowców" bardzo Was proszę o wykonanie w tempie błyskawicy zdjęć portretowych Vargusa. Nasza wspaniała artystka zaktualizuje projekt plakatu, na którym są wszystkie szczęśliwe już posokowce. Więcej dowiecie się CZYTAJĆ TUTAJ Zdjęcie najlepiej głowy psa, najśliczniejsze jakie uda Wam się zrobić. Mogę podpowiedzieć, jak je zrobić. Najlepiej aby osoba, która robi zdjęcie skupiła się tylko i wyłącznie na tym fakcie. Osoba -asystent staje za robiącym zdjęcie i trzyma pyszny smakołyk dla psa. Psa najlepiej pozostawić w pozycji "siad", kucnąć w odległości kilku metrów przed nim i pstrykać, pstrykać i pstrykać. Czekam na Wasze prace. To co zrobicie proszę przesłać na adopcje@posokowce.info
Pozdrawiam
Moi Drodzy - Brysiowi, przed Wami wielkie zadanie do wykonania. Ponieważ aktualizujemy fotografie do "rodzinnego albumu posokowców" bardzo Was proszę o wykonanie w tempie błyskawicy zdjęć portretowych Brysia. Nasza wspaniała artystka zaktualizuje projekt plakatu, na którym są wszystkie szczęśliwe już posokowce. Więcej dowiecie się CZYTAJĆ TUTAJ Zdjęcie najlepiej głowy psa, najśliczniejsze jakie uda Wam się zrobić. Mogę podpowiedzieć, jak je zrobić. Najlepiej aby osoba, która robi zdjęcie skupiła się tylko i wyłącznie na tym fakcie. Osoba -asystent staje za robiącym zdjęcie i trzyma pyszny smakołyk dla psa. Psa najlepiej pozostawić w pozycji "siad", kucnąć w odległości kilku metrów przed nim i pstrykać, pstrykać i pstrykać. Czekam na Wasze prace. To co zrobicie proszę przesłać na adopcje@posokowce.info
Pozdrawiam
Moi Drodzy - Danusiu i Stasiu, przed Wami wielkie zadanie do wykonania. Ponieważ aktualizujemy fotografie do "rodzinnego albumu posokowców" bardzo Was proszę o wykonanie w tempie błyskawicy zdjęć portretowych Sary. Nasza wspaniała artystka zaktualizuje projekt plakatu, na którym są wszystkie szczęśliwe już posokowce. Więcej dowiecie się CZYTAJĆ TUTAJ Zdjęcie najlepiej głowy psa, najśliczniejsze jakie uda Wam się zrobić. Mogę podpowiedzieć, jak je zrobić. Najlepiej aby osoba, która robi zdjęcie skupiła się tylko i wyłącznie na tym fakcie. Osoba -asystent staje za robiącym zdjęcie i trzyma pyszny smakołyk dla psa. Psa najlepiej pozostawić w pozycji "siad", kucnąć w odległości kilku metrów przed nim i pstrykać, pstrykać i pstrykać. Czekam na Wasze prace. To co zrobicie proszę przesłać na adopcje@posokowce.info
Pozdrawiam
Ja nie przypominam sobie zachęty do wycieńczania organizmu. Znam kobietę, która mało nie zeszła, bo urodziła 2 dzieci "pod rząd". Oddawanie życia to nie jest osierocanie dzieci
Co do troszczenia się Pana Boga, to może znasz przypadki rodzin afrykańskich, gdzie dzieci umierają z głodu... mimo, że rodzice ufają Bogu i modlą się żarliwie.
Dla mnie Wolą Boga jest: "Czyńcie sobie ziemię poddaną", mnóżcie talenty, nie zakopujcie ich....
Afrykańskie dzieci umierają z głodu ponieważ ich rodzice umierają na Aids! Ale my, syci i zdrowi, ufający Bogu tak jak Afrykańczycy, możemy dać przykład praktycznej miłości bliźniego. Adopcja na odległość to koszt ok. 25 dolarów miesięcznie.To szkoła, albo leczenie, albo odzież,żywność i dach nad głową! Mnożyć własne talenty można również w ten sposób.
p.s. to już chyba inny temat?
Nie wadzą mi tacy ludzie, dopóki są w bezbiecznej odległości ode mnie... i byle swoich preferencji nie pokazywali publicznie i nie obnosili się z tym zanadto... bo i pocóż.
Ale jak dwóch takich(dwie takie) się publicznie obmacuje, to tracę lekko apetyt.
Jednak sytuacje, w ktorych mamusia małemu dziecku pokazuje dwóch kolesi trzymających się za ręce z tekstem- "popatrz, homosie" wydaje mi się niesmaczna... W ten sposób powstają uprzedzenia. A każdemu człowiekowi należy się szacunek.
Co do spraw prawnych-małżeństwo jest dla mnie ok(ale który kościół się na to zgodzi ), ale adopcja to chyba już zza grubej rury(chyba każdy potrzebuje rodziców obojga płci dla prawidłowego rozwoju)
ponownie zglaszam chec pomocy, czy nic nie macie dla tych na odleglosc?
Dużo mamy dziękujemy
Można nam pomóc przede wszystkim w ogłaszaniu psiaków w sieci...
na stronie psiaków do adopcji są podane linki stron z ogłoszeniami i można tam kolejno wklejać, np. ogłoszenia danego psiaka...potem na wątku psiaka wkleić gdzie są już umieszczone ogłoszenia... tak, żeby się nie powtarzać w razie czego...
No to nie mam juz "drugiego psa", ale w tym przypadku sie ciesze!!!!!!
Mam nadzieje, ze to juz jego ostatnie miejsce... Widze, ze nosi go po swiecie jak i mnie. Mam nadzieje, ze nowi wlasciciele zostana w kontakcie i bedziemy mieli wiesci o NIM. W razie jakby oni nawalili (OBY NIE!!), zebysmy wiedzieli...
Teraz musze znalezc kolejna istotke do adopcji na odleglosc. To jednak NIESTETY nie przysporzy mi problemu.
Sa adopcje, tylko w malej ilosci. Ja wiem dlaczego tak jest i rozumiem pania Wahl. Spojrzmy na to tak, pani Bozena nie lubi wyadoptowywac psow, ma ich mnostwo, ale one zyja jak na sytuacje bezdomnych psow w Polsce w miare dobrze. Schronisko podzielone jest na kilka duzych czesci i psy moga tam biegac i bawic sie ile chca. Sa najedzone. Niestety np. podhalany maja skoltuniona siersc, ale brak forsy na zatrudnienie odpowiedniej ilosci pracownikow.Malo wolontariuszy. Aby zaadoptowac psa od pani Bozeny , trzeba zdobyc jej zaufanie, albo miec szczescie graniczace z wygrana miljona na loteri. Ja poznalam osobiscie pania Wahl i gdy z nia rozmawialam, zrozumialam, ze oprocz tego, ze kochamy psy mamy np. podobne poczucie humoru. Ja bez najmniejszego problemu zaadoptowalam psa od p. Bozeny. Gdybym miala warunki , moge dostac od niej kilkaset psow.
Trudno oceniac czlowieka na odleglosc, kazdy ma inne podejscie do zwierzat, adopcji, ale musisz sie zgodzic, Camara, ze wszystkie datki na psy sa przeznaczane, przez Wahlowa, w 100% na nie.
Atos od niedzieli jest w hotelu. Bardzo źle to znosi ![]()
Czemu nie u Gabi?
to proste - z powodu odległości. Krk-Gabi to prawie 500 km.
Nie mówiąc o innych sprawach. Jeżeli tu w Krk przy takim medialnym nagłośnieniu - ogłoszeniach ze zdjęciami w 2 gazetach wojewódzkich i 2 krakowskich, występach w TV oraz wielu ogłoszeniach w necie i zaangażowaniu większości krakowskich wolontariuszy nie zgłosił się nikt po Atosa to jak szukać mu domu za Jelenią Górą?
Tamara nie chce ryzykować... i ja się jej nie dziwie. Ten pies ma taki zamęt w łepetynie jak chyba żaden z bezdomniaków, z którymi się spotkałam. Nie można ryzykować paromiesięcznego pobytu w DT i kolejnej zmiany domu, bo on chyba tego już nie zniesie. On musi znaleźć ostateczny dom szybko!! zanim znowu do kogoś się przywiąże...
i oby się to udało... ja wciąż mam nadzieję, że to ten niedobry świąteczny czas dla adopcji. przejdzie to zamieszanie i życie wróci do normy ![]()
W tej chwili jest ktoś, kto zastanawia się nad adopcją Atosa. To byłby dom marzeń - bo to tacy ludzie. Ale tam jest wcześniej zaadoptowany pies po traumatycznych przejściach i ludzie boją się, jak oba psy zareagują na siebie. Jak zdecydują się na wzajemne poznanie mamy zapewniona pomoc trenersko-behawiorystyczną. Oby dojrzeli do tej decyzji.
Gabi, dziękuję
za wszystko. Jeżeli Tamara zmieni zdanie na temat hotel/odległe DT, to wiem, że jesteście w kontakcie, prawda?
"Kochać też można na odległość" - spotykam się częśto z takimi slowami na stronach adopcyjnych zwierząt. Zgadzam się z tym. Chociaż na taką adopcje wiele ludzi się nie decyduje. Wolą mieć kota przy sobie i to też nim się opiekować, niż w taki sposób jaki przedstawia adopcja na odległość. Ja jestem za takimi adopcjami, ale sama jeszcze nigdy się na coś takiego nie zdecydowałam. Może kiedyś?
XxlunkaxX, może będę chamska, bezczelna i wredna, ale to temat o adopcji na odległość, a nie o Twoich przygodach z kotami. Robisz zamieszanie i bałagan, o głównym temacie wątku to już chyba wszyscy zapomnieli. Chcesz o tym opowiedzieć - super - załóż sobie własny temat a nie robisz off top w innym. Tak samo co do drugiego posta - jest taka fajna opcja "nowy temat", wiesz ? Warto jej czasami używać .
Osobiście co do tej adopcji na odległość to ja bym uważała, zdjęcia kotów znaleźć/zrobić nie trudno i na ludzkich uczuciach żerować też łatwo. Osobiście wolałabym raczej adoptować niż wpłacać pieniądze na zwierzaka i nie wiedzieć czy opłacam istnienie fotki na stronie, czy jej autora, a może rzeczywiście zwierzaka ?
Niektóre schroniska mają takie rozwiązanie i wolałabym już pomagać w taki sposób schronisku (;
Może 
Ale szansa na to, jest, jak napisałam wcześniej, dość mała 
Domek docelowy jest cały czas poszukiwany.
Aha, jesli kotki chciałby adoptować ktoś spoza Lublina... odległośc transport jest tu naprawdę najmniejszym problemem :wink: coś dałoby się zorganizować :wink:
Szczegółów na razie nie będzie.
Nie chce zapeszać.
Domek w bliskim kontakcie i odległości od Medoru.
Dajmy im trochę czasu ![]()
Póki co Koffi nie siedzi w boksie i zapowiada się na niezłe rozpieszczanie ![]()
Wszyscy wiemy,że to jest trudna adopcja .
Dziękuję Medorowi za pomoc dla Koffi,tam zawsze będzie mogła wrócić...
I co na sami widzicie ,że już zapeszam
Wątek taki znalazłem dziś na dogo:
W schronisku w Kołobrzegu jest dalmatyńczyk.
Byłyśmy dzisiaj z koleżanką...pies jest wspaniały! Bardzo pragnie kontaktu z ludźmi. Cały czas chciał się z nami bawić jak byliśmy na spacerku.
Pies ma ok. 5 lat, ale zachowuje się jak szczeniak.
Reaguje na komendy i za smakołyk zrobi wszystko!
On potrzebuje domu!!! Pomóżcie nam...może ktoś chciałby dalmatynka?
Nie patrzcie na odległość...pomożemy w transporcie!
Kontakt: 504 79 80 00 mail: dobermankaa@wp.pl


dostalam numer od znajomej, znacie moze????
mozna z nim gadac........
Mandi 08.08.2007 21:22:28
masz znajomych??
Alice 21:22:28
No jasne, codziennie rozmawiam z nimi na gg
Mandi 08.08.2007 21:22:35
super
Alice
Super!
Mandi 08.08.2007 21:22:43
a chlopaka??
Alice
Co się dzieje?
Mandi 08.08.2007 21:22:53
masz meza??
Alice
Nieprzespane noce... to nie dla mnie ![]()
Mandi 08.08.2007 21:23:02
phi
Chyba widzę smutną twarz
Mandi 08.08.2007 21:23:09
nie
Ale na pewno?
Mandi 08.08.2007 21:23:15
pomylilas sie
Alice
Tak właśnie myślę
Mandi 08.08.2007 21:23:22
a dzieci
Chyba zaadoptuje jedno w Afryce, taka adopcja na odległość
Mandi 08.08.2007 21:23:31
fajnie
Alice 21:23:31
O.K
Witam wszystkich!
Chciałabym, aby w ten topic wpisywały sie osoby chetne do pomocy dzieciom z ubogich krajów.
Program do ktorego Was gorąco namawiam to 'ADOPCJA NA ODLEGŁOŚĆ'. W wielkim skrócie polega on na oplacaniu edukacji jednego konkretnego dziecka przez rok albo dluzej. W skali roku jest to wydatek rzedu 120-200$ w zalezności od mozliwości finansowych.
Pomyslalam, że jest tu nas tylu, że składając sie, możemy pomóc przynajmniej kilkorgu dzieciom...
Wpisujcie co o tym myślicie, ile jesteście w stanie od siebie dać, ja w miare możliwości postaram sie nad tym czuwać i z Wasza pomocą tworzyć grupy odpowiedzialne za dane dziecko...
wiecej informacji na stronie
http://www.adopcja.salezjanie.pl/
Pamietajcie!
"One love, one blood, one life, you got to do what you should.
One life with each other: sisters, brothers.
One life, but we're not the same.
We get to carry each other, carry each other."
Przypomniało mi się, jak kiedys oglądałam program poświęcony właśnie adopcjom na odległość.
Kilka osób ze szkoły, nie pamietam z jakiego miasta, postanowiło zaadoptować afrykańskie dziecko-tak samo jak zaproponowała nam to Marcysia. "Rodzice" opowiadali o dwójce swoich pociech, pokazywali listy jakie dostaja z Afryki, zdjęcia.
Bardzo pięknie to wszystko wyglądało, widać było, że między tymi ludźmi utworzyła się swojego rodzaju więź. Mimo iz nigdy się nie spotkali i najprawdopodobniej nigdy się nie spotkają, to pamietają o ważnych dla siebie datach, dzielą się ze sobą swoimi przeżyciam
Te dzieciaki opisywały swoje osiągnięcia w szkole, przysyłały zdjęcia, różne rysunki czy plecionki zrobione własnoręcznie. Były nawet afrykańskie stroje ludowe, które otrzymali Polacy
Świetny pomysł, świetna idea i mam nadzieje, ze juz niedługo będziemy mogli w tym uczestniczyć
Nie po to, żeby dostawac jakieś prezenty z Afryki ale żeby komus pomóc, czuc się potrzebnym i wiedzieć, że gdzies daleko, na innym kontynencie jest ktoś, kto o nas pamieta
Wybaczcie, że tak Wam marudze, ale obiecuje, że to na dzis moj ostatni post w tym topicu
Właśnie rozmawiam z Ewka na gg o tym, że malo kto w ogole wie o istnieniu takiej formy pomocy...
Obawiam sie, że to prawda... Ludzie nie zdaja sobie sprawy, że przy odrobinie checi i wcale niewielkim (przy wiekszej grupie chetnych) wydatku, można wywołać uśmiech na twarzy, zmienić czyjś los...
A i sobie pomóc, bo nie wiem jak Wy, ale ja czuje sie o! taka-> ze szczescia na myśl o tym czego właśnie wspólnie dokonujemy!
Dlatego informujcie znajomych, rodzine, kolegów z pracy, sąsiadów, ludzi w sklepowej kolejce o mozliwości adopcji na odległość !! Jeśli nawet nie sa fanami U2, a chcieliby znaleźć osoby chetne do wspolfinansowania z nimi tego przedsięwzięcia, niech wchodzą w ten topic!!! Tu jest miejsce dla każdego kto ma tylko ochote pomóc w jakikolwiek sposób!!
co o tym myślicie?
Mój wujek jest właścicielem tzw. Figlolandii (u mnie w mieście - w Jastrzębiu Zdroju). Nie wiem czy każdy z Was kojarzy co to jest Figlolandia... W wielkim skrócie jest to spore pomieszczenie, w którym znajdują się baseny z piłeczkami, zjeżdzalniami, zamkami itp, itd... i wszystkim co potrzebne dla dzieciaczków do zabawy. <tu link do podobnej Figlolandii w Chorzowie http://www.figloland.pl >
... zmierzam do tego, że przychodzi tam bardzo dużo dorosłych ludzi z dziecmi (rodzice, dziadkowie). Dlatego zamieszcze tam spory plakat z informacją o adopcji dzieci Być może ktoś się tym zainteresuje
Może ktoś z Was ma możliwość zamieszczenia infomacji o akcji w innych miejscach?
P.S
Przepraszam, za nieskładne zdania - z gorączką ciężko jest się skupić
dziekuje Ci za podsuniecie pomyslu... wydrukuje kilaka kartek z informacją na temat 'adopcji na odległość' oraz z gotowymi do oderwania 'paseczkami' (chyba wiecie o co mi chodzi... ) z adresem internetowym strony Salezjanów (bądź Salezjan... eh... wszysko jedno ) i rozwiesze po mieście!
Ghostgirl, szybkiego powrotu do zdrowka zycze...
[..]
No to super!!
Mam nadzieje, że przyłączy się jeszcze więcej ludzi !!
Może by poinformować o "adopcyjnej akcji" na innych forach U2??
Jakby co to dajcie znać komu przesłać pieniądze ;)
Pozdrawiam!!
do pomocy najprawdopodobniej przyłączy sie również U2@pl... Olive obiecała nagłośnić tam tę akcję...
A póki co, kopia listu do Salezjan(ów)- niech ktos to sprawdzi...
Kiedy go tworzylam, na gg dostepni byli tylko Kanapka i U2roopa, wiec z nimi konsultowałam sie w sprawie treści, wybaczcie odrobinę prywaty, ale nie wiedzialam jak zacząć...
Witam bardzo serdecznie!
Jestem studentką pierwszego roku politologii w Poznaniu. Kilka dni temu zdecydowałam sie na adopcję na odległosc, co od dawna bylo moim marzeniem. Poinformowałam o tym programie moich przyjaciół z całej Polski i wspólnie zbieramy pieniądze na pokrycie kosztów nauki kolejnych dzieci. Przekonujemy sie przy tym jak łatwo jest pomagać innym. Chcielibyśmy pokazać tę drogę także innym ludziom, dotrzeć z informacją o możliwości 'adopcji na odległość' do jak największej liczby osób.W tej właśnie sprawie kierujemy do Was pytanie czy posiadacie projekt plakatu informacyjnego dotyczącego 'adopcji'? A jeśli nie, czy wyrazacie zgodę na zaprojektowanie takich plakatów przez nas, a po zatwierdzdeniu ich przez Waszą Wspólnotę, na rozprowadzenie ich na miarę naszych możliwości po całej Polsce?
z poważaniem, w imieniu uczestników forum heh.pl
Martyna Baranowska

spójrzcie - to zdjęcie Asi, która podjęła sie Adopcji na odległość, a w zeszłym roku miała okazję spotkać się ze swoim dzieckiem w Zambii.
Nie wiem jak na was podziałało to zdjecie, ale na mnie zrobiło piorunujące wrażenie, naprawde się wzruszyłam... ciesze sie, że to wszystko zrobiliśmy i robimy nadal
wielkie dzieki dla u2roopy za anielska cierpliwośc, dzieki której mozecie ogladać tą fotkę na forum...
Super Bombelku...
a oto odpowiedz w związku z zaproszeniem do Krakowa:
Hej Martyna!
Dzięki za zaproszenie do Krakowa. Niestety nikt z pracowników SOM nie
będzie mógł przyjechać. 23 października, to niedziela misyjna, a więc
czas, kiedy działamy ostro we wszystkich miastach. Tak, więc wszyscy
misjonarze i wolontariusze są już zaangażowani w różne akcje związane z
niedzielą misyjną. Gdyby spotkanie było tydzień później, nie byłoby
problemu z przyjazdem ale w tej sytuacji... Przykro mi (szczególnie, ze
miałam nadzieję zobaczyć jak się bawią nasi współpracownicy. Mam na
myśli imprezę przez Was organizowaną (; )A poważnie mówiąc chętnie bym
Was poznała. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja.
Daj znać czy chciałabyś foldery dotyczące MWDB i Adopcji na Odległość
na
spotkanie w Krakowie. Moglibyśmy Ci je przesłać jeszcze dzisiaj
przesyłką konduktorską, to byłyby około 18.30. Pozdrawiam serdecznie
Ciebie i całą ekipę. Trzymajcie się ciepło. Ewa
Czego by nie mówić - uważam, że to zaangażowanie w akcję Adopcji Na Odległość to jeden z największych sukcesów tego Forum. A przede wszystkim Osób na nim zebranym.
Czasem się nie zgadzamy, czasem mamy różne poglądy odnośnie wielu spraw ale są sytuacje (takie jak ta) kiedy zgodności między Nami nic ani nikt nie jest w stanie zmącić!
Wielkie Brawa The Joshua Forum:)!
Marcysiu - kiedy dostaniesz zdjęcie dzieciaczka i kilka słów o nim daj znać. Napiszemy o tym na U2-site - tak jak napisaliśmy o samej akcji.
Pozdrawiam!
Roopa
Czego by nie mówić - uważam, że to zaangażowanie w akcję Adopcji Na Odległość to jeden z największych sukcesów tego Forum. A przede wszystkim Osób na nim zebranym.
Czasem się nie zgadzamy, czasem mamy różne poglądy odnośnie wielu spraw ale są sytuacje (takie jak ta) kiedy zgodności między Nami nic ani nikt nie jest w stanie zmącić!
Wielkie Brawa The Joshua Forum:)!
Marcysiu - kiedy dostaniesz zdjęcie dzieciaczka i kilka słów o nim daj znać. Napiszemy o tym na U2-site - tak jak napisaliśmy o samej akcji.
Pozdrawiam!
Roopa
Pięknie napisane!
Kurde! właśnie, Marcysia! - dlaczego nie pokazałaś zdjęcia dziecka na zlocie? Czy to tylko ja przegapiłem!?
Oto treść listu, jaki otrzymałam w poniedziałek z Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego:
Szanowna Pani,
serdecznie dziękuję za włączenie się do misyjnego dzieła Adopcji na odległość. "Dzieci są najcenniejszym skarbem, jaki ma cała ludzka rodzina, do tego tak bardzo delikatnym i bezbronnym" - powiedział Sługa Boży Jan Paweł II, apelując o szacunek i troskę o ich los. Pani postawa pomaga budować lepszą przyszłość najuboższym z odległych krajów misyjnych.
Osobą potrzebującą pomocy, którą Pani powierzamy jest:
Maybin Kangwa z Zambii.
Załączam zdjęcie, informacje o dziecku wraz z listem, listy misjonarki oraz wolontariuszki M. Smoleń i ogólny opis sytuacji w Zambii.
Aby nie wzbudzać zazdrości między dziećmi, korespondencja możliwa jest z s. Marią Domalewską. Adres misjonarki:
Salesian Sister
S. Maria Domalewska
(Adopcja na odległość)
P.O. Box 710431
Mansa
Zambia
AFRYKA
Raz jeszcze składam Bóg zapłać za podjęcie się trudu Adopcji na odległość.
Z wyrazami szacunku
w imieniu ks. Stanisława Rafałko SDB
Renata Piotrowska
1. sania 50zł
2. Gosiek 20 zł
3. Kama 20 zł
4. Nela 20 zł
5. Woźna 20 zł
6. Kacza 20 zł
7. Bombel 20 zł
8. martatea 20 zł
9. kawona 30 zł
10. Grusia 20 zł
11. vice - 20 zł
12. KH - 20zł
13.piha77 - 40 zł
14. dagasia 30 zł
15. kasik 30zł
16. Kmnd_rybnik! 20zł
410!!!
.
Podziękowania dla Kmnd_rybnik! za to że się zdecydował!!!
Dla tych którzy nie wiedzą co i jak, albo się wachają przypominam ważny adres: http://www.adopcja.salezjanie.pl/
I ty też możesz pomóc!!!
Dobrze, że na świecie jest tak wiele ludzi o wrażliwych sercach, którzy chcą pomóc im pokońać okropne przeżycia i umożliwić start w dorosłe życie. Pewnie, że w Poslce też są ubodzy, ale przez wyciąganie pomocnej dłoni również do ludzi z innych kontynentów stajemy się sobie bliżsi.
parafrazując:
"Jakże blisko jest z Polski do Afryki. To zaledwie odległość odruchu serca!"
Kochani Opiekunowie dzieci z Don Bosco Community School w Mansie,
serdecznie wszystkich pozdrawiam i składam stokrotne dzięki za wspaniałą współpracę oraz wsparcie duchowe i materialne dla wielu biednych dzieci z Mansy. Dzięki Państwa pomocy ubogie dzieci i młodzież uczęszczają do szkoły, której wygląd stale zmienia się na lepsze – można zaryzykować stwierdzenie: nabiera wyglądu niemal „uniwersyteckiego”.
Jest wiele wspaniałych owoców Waszej szczodrobliwości i naszej pracy. Jedna z naszych uczennic jest w najlepszej szkole w stolicy, już w klasie 12. Duża grupa uczniów z dobrymi wynikami przechodzi do szkoły średniej albo rozpoczyna naukę zawodu.
Pragnę Państwa zawiadomić, że zakończyłam swoją 4-letnią pracę na placówce w Mansie. Od stycznia 2006 roku jestem przeniesiona do Lusaki, gdzie między innymi będę się zajmowała dziećmi z programu Adopcji na odległość oraz pracowała na pół etatu w klinice. Obowiązki w Mansie przejmie siostra Ryszarda Piejko. Dzieło pomocy w kształceniu dzieci będzie prowadzić razem z Magdą Smoleń, wolontariuszką z Polski, która od kilku miesięcy solidnie i z otwartym sercem pomaga na naszej misji.
Jeszcze raz dziękuję za lata współpracy, polecam się Państwa modlitwom, szczególnie teraz w czasie mojej choroby (grypa).
Zapewniam o pamięci, z Bogiem
Sr. Maria Domalewska
styczeń 2006
a ja się pochwalę
dwa miesiące temu opowiadałam mojej wychowawczyni, a opiekunce samorządu szkolnego o adopcji na odległość
powiedziała, że to wspaniały pomysł
a dziś brałam udział w spotkaniu samorządu szkolnego z panią dyrektor i gronem pedagogicznym.
i udało się! przez najbliższy miesiąc będziemy zbierać pieniądze a potem... adoptujemy dziecko!
No wreszcie i ja cos napisze w tym temacie, pewnie wszyscy mysla ze matka czwartej grupy olala sprawe i zapomniala o swoim dziecku Barbine no ale tak sie nie stalo!!
Przez ostatnie 3 miesiace probowalam ustalic co sie dzieje z naszym wyrosnietym bo 21 letnim "dzieckiem" no i napisalam maila do Salezjan zeby sie dowiedziec czy BArbine jeszcze sie uczy i czy nadal potrzebuje pomocy, troche to trwalo nim mi odpowiedzeli ale sami nie bardzo wiedzieli czy nadal mozna finansowac ksztalcenie Barbine ale obiecali skontaktować sie z jej opiekunem tam na miejscu!
po dlugim czasie oczekiwania dostalam dzis maila o nastepujacej tresci:
Dzień dobry,
W imieniu ks. Dyrektora oraz własnym pragnę serdecznie podziękować za podjęcie się trudu Adopcji na odległość poprzez duchowe i materialne wspieranie Barbine Soamandinby z Madagaskaru. Pragnę poinformować, że Barbine zakończyła szkołę i podjęła pracę.
Życzę owocnego przeżywania Wielkiego Postu i wielkiej łaski radości ze spotkania Zmartwychwstałego Jezusa w niedzielny poranek.
Z poważaniem
Kalina Celińska
Czyli jedno dziecko mamy juz wyksztalcone, ktoremu sie udalo i mam nadzieje ze bedzie jej sie wiodlo niesamowice ucieszyl mnie ten mail i dlatego od razu tu pisze z ta radosna nowina
ps mam nadzieje ze ks dyrektor to nie ten o ktorym mysle
Bardzo ,bardzo ,bardzo wszystkim z mego ogromniastego serducha dziękuję! Naprawdę jesteście niesamowici! nigdy nie przypuszczałam, że pewnego dnia 'wyląduję' na tym forum, zacznę jeździć na zloty i poznam Was- ludzi o nieprzeciętnej wrażliwości i inteligencji , pełnych zapału do czynienia rzeczy wielkich(adopcja na odległość), jak i tych bardziej przyziemnych, znanych każdemu z życia codziennego (urodziny, czy też choroba bliskich..).. Brak mi słów!
ściskam mocno,mocno,mocno!
Pisałam już o adopcji serca w Rwandzie (www.maitri.diecezja.gdn.pl.), a teraz w związku z kataklizmem tsunami w Azji zaistniała potrzeba otoczenia opieką dzieci, których oboje rodzice zginęli. Po te dzieci już wyciagają ręce handlarze żywym towarem, o czym niedawno alarmował Unicef.
Caritas -Polska wystąpił z inicjatywą adopcji na odległość. Może ktoś z WŻCH zechciał by się przyłączyć, może znacie kogoś, kto chciałby...
Podaję adres strony Caritasu, gdzie podane są szczegółowe instrukcje w jaki sposób to zrobić: www.adopcja.caritas.pl
Witam po dlugim czasie.
Bardzo starannie przemyslelismy adopcje Kaszmirka i martwi nas fakt czekania 120 dni na badanie krwi, poniewaz nie zawsze wychodza one pozytywnie.Wiem to z wlasnego doświadczenia na moim piesku.
Bedziemy musieli na razie sie wstrzymac, bo gdyby piesek mial do nas trafic za ponad 120 dni , to z troszeczke trudnej chwili by trafil.Bylby szczeniak i nowy piesek , ktory potrzebowalby duzo czasu.Nie wiem czy dalabym rade 2 pieski naraz wychowac, TYLKO ja ,bo maz wiecej czasu jest na wyjazdach niz w domu.
Przykro mi to mowic ale na razie sie musimy wstrzymac.
Musze przeczytac na stronie internetowej schroniska czy jest mozliwa adopcja na odleglosc. Mysle ze w ten sposob tez bym pomogla jakos Kaszmirkowi, a chcialabym bardzo.
Przepraszam za zawracanie wczesniej glowy i jak mozesz informuj na bieżąco co u niego slychac
Proxxima, czytałam również Twoją prośbę na forum Fundacji AUREA. Lepiej nie mogłaś trafić, grupa zapaleńców, która do adopcji podchodzi porządnie, rzetelnie i profesjonalnie
. Jest to zresztą organizacja posiadająca osobowośc prawną, zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym. Więc Twój pies, jeżeli się zdecydujesz, bedzie miał dom wybrany odpowiedzialnie.
Pasio też jest przeze mnie jest adoptowany dzięki pomocy Aurei
Z drugiej strony oferta Mirry też jest badzo zachęcająca. Znam Mirrę od dwóch lat z forum i z tego co i jak pisze na forum jest dla mnie jednoznaczne, że Twój goldas miałby się u niej jak pączek w maśle. Jedyny mankament to taki, ze Diguś być może cierpi na lęk separacyjny i Mirra musiałaby poczytać o "psie, który kochał zbyt mocno", bo metody wychowania Spajka i Digo byłyby zupełnie inne. Ale podejrzenie lęku separacyjnego, to tylko przypuszczenie wyrażone już zresztą na forum AUREI. Być może ma po prostu za mało ruchu i z nudów "poprawia ściany". Problemem jest tylko odległośc - w czasie i w kilometrach - czy zauważyłaś, że Mirra mieszka w Kopenhadze?.
Mika trafiła do schroniska w pierwszej dekadzie sierpnia zeszłego roku. Ma ok. 15 lat , jest małym psiakiem ( waży ok.10 kg ), co widać na zdjęciu, to taki typowy psiak na poduszeczkę, w sam raz do kochania. Oddał ją jej własny pan, bo przeprowadził się z domu z ogródkiem do bloku, a psisko, jak widać mu do "nowego" życia nie pasowało.Mika wcześniejsze życie - które teraz jest tylko smętnym wspomnieniem - spędziła na poduszkach
w ciepłym domku, w schronisku bardziej cierpi... W dodatku w ostatnim czasie odszedł Bary , współtowarzysz niedoli i obrońca tej pięknej suni. Teraz Mika czuje się jeszcze bardziej samotna, patrzeć na nią serce się rozpada na malutkie kawałeczki...
Psy porzucone w schronisku umierają wcześniej, niby są , niby oddychają, jedzą, egzystują... ale bez miłości ich serce pęka...
BŁAGAM NIE POZWÓLMY NA TO.
Czy dlatego, że nie jest słodkim szczeniakiem to nie zasługuje na własny kąt i kochających właścicieli?
Ludziom którzy Mikunię pokochają, i zechcą jej zapewnić dom na resztę życia , postaramy się pomóc w transporcie suni, odległość nie może być przeszkodą dla prawdziwej miłości
Kontakt: Małgośka 608 111 640; http://www.schronisko.wielun.pl/mika.html
Chciałabym się z Wami podzielić tym, co spotkało mnie podczas poznańskiego zjazdu. Razem z koleżankami byłam na obiedzie u przesympatycznych Państwa, którzy nie dali się zwariować dzisiejszym czasom, a wręcz przeciwnie - to oni kształtują swoje życie tak, aby było jak najbardziej owocne. Pani gospodyni opowiedziała nam o ADOPCJI NA ODLEGŁOŚĆ, inicjatywie, którą podjęła ze swoimi przedszkolakami. Polega ona mniej więcej na tym, że osoby prywatne albo instytucje poprzez Salezjański Ośrodek Misyjny wysyłają pieniądze do Afryki, Ameryki Łacińskiej albo krajów byłego ZSRR. Jedno dziecko, które zostanie wybrane przez misjonarzy, będzie się mogło za nie przez rok kształcić. Można też z nim nawiązać bliższy kontakt listowny. Szczegóły na: http://www.adopcja.salezjanie.pl//index.php?j=1&m=0. Udało mi się w ten projekt zaangażować prawie całą moją klasę. W przeliczeniu na jedną osobę wychodzi 1,29 zł miesięcznie, a więc dokładnie tyle, ile ulgowy bilet półgodzinny MPK. W przyszłym tygodniu wyślemy pierwszą ratę. Uważam, że naprawdę warto to sobie chociaż przemyśleć. U mnie wszyscy są bardzo tym przejęci, o dziwo, szczególnie chłopcy, którzy nawzajem wymawiają sobie, że zamiast wcinać Kit Katy, mogliby wydadane pieniądze spożytkować na pomoc dzieciom w Afryce. Pozdrawiam wszystkich
Bartek Busłowicz pisze:
[quote]Rozważamy adopcję Pana Kota którego mój synek ochrzcił Mlekusiem, tylko czy
on nie dostanie zawału jak go wsadzę na jacht?
[/quote]
Brać kota na łódkę póki mały.
Po przywiezieniu na miejsce wnieść do łódki razem z rzeczami i pobyć z nim.
W zeszłym roku kilkumiesięcznego kota zabierałem z 6-7 razy na łódkę.
Poznał, zapamiętał. Ulubione miejsce - żagielkoja pod kokpitem. Po
przypłynięciu w nowe miejsce zwiedzał drzewa w okolicy. Właził na
czubek, po godzinie wracał.
Dwa razy wylądował w wodzie. Raz zeskakiwał z łódki na pomost i źle
wymierzył odległość. Dopłynął do pomostu i wylazł.
Innym razem łaził nocą po bomie zaprzyjaźnionej łódki. Tym razem nok
bomu nie był zamocowany, tylko wisiał na topenancie. Ktoś wszedł na
pokład, przeważyło bom. Siła odśrodkowa zrobiła z kotem to, co miała
zrobić. Znowu dopłynął i natychmiast przez trzy łódki przybiegł na swoją
- "do domu".
Największy problem przy pływaniu po śródlądziu z kotem to właściciele
psów, którzy w dupie mają innych i swoje psy puszczają luzem i bez kagańców.
--
pzdr,
Radziel
Witam wszystkich, jesteśmy pewni, że długo bez kłapoucha kicającego po Naszym domu nie wytrzymamy, wiemy także gdzie będziemy się o niego pytać, ale nie weźmiemy króliczka z adopcji z prostej przyczyny - nie moglibyśmy zgodzić się na to aby ktoś Nam go wysłał paczką, a z tego co widzieliśmy większość króliczków jest z za dużej odległości od nas
aaaa anUSZka - RaPtOrPl to ON
wypalam ostatnią fajkę paproci
gdzie wszyscy moi najlepsi aktorzy?
ozdobili ściany jaskrawością sławy
skrawkami bezcenności swojej przyjaźni
niech zatem raczą uprzejmie wypierdalać!
na półce wszystkie płyty klasyków szumu
butelki po łyskaczach i innych eliksirach
pył konfliktowy i wywar z okamgnienia
w kuchni pamiątki z Antyli Holenderskich
karmnik pustynnych nietoperzy, lwica z rogami
jadowite pająki w pomarańczowych flyersach
pod sufitem chmura pomysłów na nieskończoność
wielkie arkana wiedzy nieprzydatnej
to mój prywatny pokój niegościnny
od czterdziestu dni nikt w nim nie mieszka
długo to trwa - lecz mi już się nie chce
wychodzę - bo mam dosyć cyklicznego umierania
zanim oddam do adopcji ostanie krzesło
ustawię na nim figurynkę z podobizną ojca
palnę mu w łeb z bliskiej odległości
to nie żadne voodoo ani czarna magia
to tylko moja zaniedbana piaskownica
potem usiądę obok ołówkowego Lennona
wypalimy dwadzieścia gram karmazynu
zaśpiewamy razem żółtą sabmarinę
w pobliskiej knajpie wywołamy bitwę
Witam.
Ubiegam się wraz z narzeczonym o adpocję CHEMI DOLKAR “D” (nr 441) ![]()
I już nie mogę się doczekać kiedy formalności się zakończą i będę mogła napisać do niej!! Będę Was moi drodzy zalewać pytaniami... ![]()
Co by tu napisać o mnie... Ja mam 23 lata, narzeczony 24, studiujemy i pracujemy... i nadeszła pora na zrealizowanie marzenia, o którym od dawna rozmyślałam, czyli o adopcji na odległość. Zawsze myślałam, ze to będzie jakieś afrykańskie dziecko, aż natrafiłam na stronę Nyatri.
Hmmm, to chyba wszystko. Aha, na imię mam Dorota ![]()
Witam i Ggatuluję!
To fantastyczne uczucie kiedy dowiadujesz się że zostałeś Rodzicem Serca
Ja od paru dni jestem mamą Serca 11-letniego Kalsanga. Mam 22 lata i również od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem adopcji na odległość. Aż nadszedł ten czas, poczułam że to właśnie teraz! Jestem szczęśliwa i dziś wysyłam pierwszt list do małego ![]()
Pozdrawiam!
Witam wszystkich Rodziców Serca !
Jestem Mamą Serca Yangzom Dolmy zalewdwie od kilku dni.
Od podjęcia decyzji o adopcji na odległośc do załatwienia wszystkich formalności upłynął tydzień. Jestem mile zaskoczona tak sprawnym działaniem przedstawicieli Fundacji, przede wszystkim Pani Agnieszki Golczyńskiej-Grondas, z którą prowadziłam drogą emailową załatwienie wszelkich formalności.
Teraz przede mną pierwczy list list do Dolmy - muszę przyznać, że powoduje to szybsze mego serca bicie - nie ze wzgledu na znajomość języka (słaba), ale tak wiele chcialabym napisać ciepłych słów, które pomogą wierzyć tym dzieciom w lepsze jutro i wiele chciałabym sie dowiedzieć o swojej dziewczynce.
Przeczytałam wiele postów na forum i uważam, że to wspaniała forma do podzielenia sie odczuciami, wiadomościami, uwagami itp rodziców adopcyjnych.
Chciałabym nawiązać kontakt z rodzicami z Wrocławia lub okolic, jeżeli ktoś sie do mnie odezwie, będę bardzo wdzięczna.
To odległe plany - może rok 2009-2010 - ale może udałoby sie zoraganizować wyjazd do BCH grupy rodziców adoptujących, aby poznac osobiście swoje pociechy. Czekam na propozycje i ewentualnie na informacje praktyczne od rodziców, którym sie takie spotkanie udało.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
ja znam tego gg 2927020, Alice, cos jak infobot, ale oprocz tego mozna z nia (bo bot stylizowany jest na kobietke) rozmawiac
- POGODA [nazwa miasta], aby dowiedzieć się jak jest tam obecnie pogoda
- CO TO JEST [słowo]', aby znależć opis szukanego słowa
- KAWAL, aby wyswietlić dobry humor
- MILOŚĆ [imie 1] + [imie 2]', aby sprawdzic w ilu procentach osoby będą ze sobą szczęśliwe
- 20Q, abym zgadła jaką rzecz masz na myśli
- PODAJ DATĘ, aby dowiedzieć się którego dziś mamy
- OBLICZ, aby policzyć wyrażenie matematyczne
- ZNAJDŹ [wyraz]', aby wyświetlić info na temat danego wyrazu
- PRZETŁUMACZ, aby wyświetlić więcej info na temat tłumaczenia
- IMIENINY lub IMIENINY DD MM, aby wyszukać solenizantów dnia
- SMS [nr telefonu] [wiadomość]', aby wysłać smsa
- SMS KONTAKTY, aby wyświetlić twoją książkę telefoniczną
- YOUTUBE, aby zobaczyć 10 najfajniejszych filmików
- FILM [nazwa filmu], aby wyświetlić informacje o filmie
- PRZEDSTAW ALICE [e-mail albo nr gg], aby przedstawić Alice swoim znajomym
- RADIO, aby móc posłychać swojego ulubionego radia
- LOTTO, aby sprawdzić, czy jesteś szczęśliwym zwycięzcą.
- TV, aby sprawdzić program telewizyjny
i rozmowa :
Mandi 08.08.2007 21:22:28
masz znajomych??
Alice 21:22:28
No jasne, codziennie rozmawiam z nimi na gg
Mandi 08.08.2007 21:22:35
super
Alice
Super!
Mandi 08.08.2007 21:22:43
a chlopaka??
Alice
Co się dzieje?
Mandi 08.08.2007 21:22:53
masz meza??
Alice
Nieprzespane noce... to nie dla mnie
Mandi 08.08.2007 21:23:02
phi
Chyba widzę smutną twarz
Mandi 08.08.2007 21:23:09
nie
Ale na pewno?
Mandi 08.08.2007 21:23:15
pomylilas sie
Alice
Tak właśnie myślę
Mandi 08.08.2007 21:23:22
a dzieci
Chyba zaadoptuje jedno w Afryce, taka adopcja na odległość
Mandi 08.08.2007 21:23:31
fajnie
Alice 21:23:31
O.K
Olimpia zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Tygrys reklamujemy azylowce na wiele sposobów np.plakaty,ogłoszenia telewizja.Apsik nadal nie ma domku chociaż jest śliczny i kochany Tutaj więcej o nim http://dogomania.pl/forum/showthread.php?t=50696
Azyl jest teraz w bardzo ciężkiej sytuacji.Wklejam apel:
Musimy opuścić teren gdzie do tej pory mieściło się nasze schronisko !!!!
Na dzień dzisiejszy stoimy przed ogromnym problemem - za murami naszego schroniska kończy się budowa osiedla strzeżonego, oddane zostaje w sierpniu b.r. do zamieszkania.
Co to dla nas oznacza ? To że musimy przenieść schronisko i 150 zwierząt które w nim zamieszkują w inne miejsce. Już od pół roku otrzymujemy sygnały zarówno od developera jak i mieszkańców okolicznych domostw o niezwłocznym opuszczeniu przez nas terenu na którym znajduje się Azyl.
W tej chwili stoimy przed groźba zamknięcia schroniska z powodu m.in. zbyt bliskiej odległości od zabudowań mieszkalnych.
Szukamy na własna rękę terenu w okolicach Warszawy, natomiast ceny zarówno dzierżawy jak i kupna na tyle dużego terenu aby móc na nim wybudować schronisko dla tylu zwierząt wiąże się z niesamowitymi kosztami.
Naszym marzeniem jest stać się schroniskiem prawej strony Wisły. Teren powinien być niezbyt daleko od Warszawy i z dobrym dojazdem komunikacją miejską, aby osoby zainteresowane adopcją mogły łatwo dostać się do Azylu. Ten teren może być nieatrakcyjny pod zabudowę, np. niedaleko wysypiska czy oczyszczalni, ale powinien być niedaleko obszaru zieleni, żeby było gdzie wychodzić z psami na spacery. Nasz plan budowy nowego schroniska rozpisaliśmy na ziemię o powierzchni ok. 2 ha.
Nawet jeśli uda nam się sprzedać ziemię na której mieści się azyl będziemy musieli całą kwotę przeznaczyć na budowę: boksów, wybiegów, zaplecza dla pracowników oraz pomieszczenia weterynaryjnego wraz z wyposażeniem. A to są olbrzymie koszty.
Prosimy ludzi dobrej woli o informacje, gdzie taka ziemia byłaby do sprzedania. Szukamy również kogoś, kto podaruje naszym podopiecznym, bądź odstąpi po minimalnych kosztach ziemię pod budowę nowego schroniska dla nich.
Pomoc ta jest potrzebna naszym podopiecznym - 150 psiaków oraz 40 kotów czeka na kogoś, kto pozwoli im zamieszkać w nowym bezpiecznym miejscu.
Zwracamy się również z prośbą o pomoc w szukaniu nowych domów dla naszych podopiecznych. Azyl jeszcze nigdy nie był tak przepełniony. Nienaganna reputacja Azylu pod Psim Aniołem, na którą pracowaliśmy od tylu lat, sprawia, że "dobrzy ludzie" codziennie podrzucają nam zwierzęta.
Seti ma nowego rudzielca... Nie rozumiem co sie dzieje... Ze wzgledu na ogromną odległośc, adopcja nie wchodzi w rachubę. Chce jednak pomóc seti finansowo.
Co mam zrobic?
To będzie troszkę niemożliwe Bronka trafiła do adopcji, Rajmund Fafet został pomocą dydaktyczną... a wiecie jak jest ze związkami na odległość seksu zero, a z cyber dzieci raczej nie będzie .
ps w projekcie pająk Zenek
witam
chciałabym zorientować się ile z was wie co to jest "adopcja serca" lub "adopcja na odległość" ?
jeżeli ktoś nie wie a chciałby się dowiedzieć to chętnie Wam o tym opowiem
odległość--->adopcja(adopcja na odległość)
adopcja(adopcja na odległość) - przygarnięcie
Baron to 4 letni pies o bardzo oryginalnej urodzie, wielkości mniejszego owczarka niemieckiego, waga około 30kg.
Został adoptowany ze schroniska jako 9 tygodniowy szczeniak, od tego czasu mieszka na prawdziwej wsi (takiej, gdzie najbliżsi sąsiedzi są w odległości 500m, asfaltowa szosa także), on nie zna miasta, ruchu ulicznego, zgiełku, dlatego potrzebuje przynajmniej domu z ogrodem.
Kompletnie nie nadaje się do mieszkania w bloku, nie jest przyzwyczajony do pozostawiania w pomieszczeniach, będzie się po prostu męczył w takich warunkach. Słabo chodzi na smyczy, gdyż nigdy po prostu nie musiał...
Kocha przestrzeń. Nigdy nie był wiązany. Przyzwyczajony do życia na dworze, spania w budzie (zawsze miał wstęp do domu, ale z własnej woli nigdy nie przebywał tam więcej niż godzinę, najdłużej dwie – i to tylko, gdy panowały mrozy – przychodził się wygrzać).
Jest dobrym i czujnym stróżem, pięknie pilnuje posesji, przy czym nie wykazuje nadmiernej agresji, dla domowników to całuśny pupil. Nigdy nikogo nie ugryzł, uspokaja się na komendę.
Ma cudowną osobowość, jest bardzo inteligentny, ułożony, wraca na komendę, nie ucieka z posesji. Uwielbia aportowanie, jest w tym mistrzem, nigdy nie odpuści aportu, może szukać go nawet 20 minut, nigdy nie wróci bez niego. Bieganie za kijem to dla niego największa frajda
Dogaduje się z innymi psami, nawet z samcami, nie ma dominującego charakteru, nie jest zaczepny, nie wszczyna bójek. Zna zwierzęta gospodarskie, wychowywał się przez 3 lata z końmi, można zabierać go w tereny, przejażdżki. Nie goni kur ani kotów!!! Żyje z nimi w najlepszej zgodzie. Kocha dzieci, te malutkie i większe, jest dla nich niezwykle delikatny i pozwala im na wszystko.
Uwielbia wodę, pływanie. Jest zdrowy, zaszczepiony, odrobaczony, nie ma pcheł. Jest psem idealnym!!! Jedynie, czego potrzebuje to terenu do biegania, człowieka, którego pokocha i który będzie mu rzucał piłki, kije… Jest naprawdę kochanym i niekłopotliwym psem. Rodzice po prostu nie mogą zabrać go do miasta… Nie jest to dla nich łatwe, ani dla mnie, ale chcą dla niego jak najlepiej.
Oddadzą go tylko w dobre i sprawdzone ręce i warunki. Na pewno nie na łańcuch. Tylko do domu z ogrodem, idealnym rozwiązaniem byłaby jednak wieś. W razie potrzeby i możliwości transportowych oddadzą także jego budę. Transport także w pewnych granicach jest możliwy.
Baron przebywa teraz w Borach Tucholskich.
W sprawie adopcji proszę o kontakt na PW lub na nr 606-11-90-41 (po godzinie 17.30).


[ Dodano: Czw Sie 16, 2007 21:32 ]
Hej witajcie.
Dzisiejszej nocy miałam dziwny sen. Może Wam opowiem co??
Wogule noc była cięzka , bo Wika się non stop budziła i płakała.
Mój sen był podzielony na 3 części.
Pierwszy se: Sniło mi się że jestem w ciąży. Aj aj aj
Wika mnie obudziła płaczem i niewiem co dalej było.
Drugi sen: Był najdziwniejszy. Niewiem jak to opisać żebyście
Skumali o co chodziło. Co w tej mojej głowie się nakręciło.
Więc byłam w jakims budynku, jakis domek który miał podwórko,
Na tym podwórku stara trawa, stara hustawka i zaschnieta mała piaskownica.
Domek mały był otoczony murem i na małej odległości były kraty.
Za kratami plac zabaw, duzo dzieci iwelka radość. Bawiły się.
W domku tym nie było nikogo oprócz mnie i jakiejs kobiety,
Która mi opowiadała co tam się działo. To było straszne.
Mieszkała tam matka z córką. Mam jej nie kochała, wykorzystywała ja,
Zaniedbywała. Dziecko było osamotnione i nikt jej nie pomógł. Nie mogła wychodzic do dzieci.
Inne dzieci przez te kraty jej dokuczały.
Matka nie dbała o nia, głodziła ją, dziecko chodziło brudne.
Wogule tragedia wielka.
Nagle budynek zamienił się w więzienie i ja zostałam skazana ale niewiem za co.
W celi byłam z jakąs młodą dziewczyna. Ona już bardzo długo tu siedziała.
I ja w tej celi dostałam za zadanie zadbac o tą niekochaną dziewczynkę.
Zrobili jej ładny kolorowy pokoik, a ja miałam drewniane łoże i szare mury.
Z dzieckiem się zżyłam, pokochałam ja jak córkę. Byłysmy nie rozłączne.
Mała chciała być tylko ze mną. Okazało się że mnie ułaskawili i wychodze na wolność.
Nie chciałam bo wiedziałam że będę musiała dziecko zostawić tu.
Ale musiałam wyjsc, wyszła.
Zaczełam się starac o adopcję, pytali mnie dlaczego chce zająć się tym chorym zaniedbanym dzieckiem.
Powiedziałam że ją kocham, Ze miałam kiedys córkę ale ja straciłam, umarła.
No i wika mnie obudziła i niewiem co dalej.
Za trzecim razem nie uwierzycie co mi się śniło.
Raskus, Asiorek i Polandman przyjechaliscie do mnie na chatę.
Hehehehehe mały zlot u mnie w pokoju, trochę to dziwne.
I teraz jak się rano obudziłam chciało mi się plakać ze względu na ta małą dziewczynkę.
I teraz się zastanawiam nad tym snem.
Wydaje mi się że to znak iż za mało czasu poswięcam swojej córce i że jak tak dalej pójdzie to ją strace.
Że rodzina i miłość to najważniejsze wartości w życiu a nie bieg za kariera i mamona.
A ludzie czasem zapominaja o tym, i ja tez chyba zapomniałam.
smutno mi teraz, a z drugiej strony siesze sie że Raskus był u mnie
Do adopcji jest pies z rodowodem EKWADOR Bene Meritus ♂ pochodzacy z tego skojarzenia
18.09.2002r.
Tahi-Reme LUCIFER x DEA z Nory Susła
EVANDER Bene Meritus ♂
EKWADOR Bene Meritus ♂
ELDORADO Bene Meritus ♂
ESCOBAR Bene Meritus ♂
E'GREACE Bene Meritus ♀
E'VIVA LEARTE Bene Meritus ♀
Pies do oddania z powodu rodzinnych. Nie roztrzasajmy jakie to powody….
Czy znacie kogos kto moglby mu dac cieply, kochajacy domek?
Kilka slow o psie - pies nie ma wyrobionego rodowodu, nie jest w ZK zapisany. Aktulanie znajduje się w Lodzi ale najpewniej na dniach będzie w Tczewie.
Opis psa wyslany prze wlasciciela:
CHARAKTER HM HM MOŻNA DUŻO PISAĆ ALE PO KRÓTCE JEST TO ŁAGODNY DOBEK CHOĆ
WIADOMO JAK COŚ POTRAFI SIĘ ODEZWAĆ ALE NIGDY NIE MIAŁEM Z NIM PROBLEMÓW ŻE
KOGOŚ POGRYZŁ, JEST ON PEŁEN WIGORU SKORY DO ZABAW TO POTRAFI ROBIĆ
GODZINAMI
JAK TO DOBEK KOCHA PIESZCZOTY CZYLI SMYRANIE PO USZACH, HM W
DOMU ? JEST SPOKOJNY NIE ROBI ŻADNYCH SZKÓD ALE TO ŻADNYCH NIGDY NIE
MIELIŚMY Z NIM PROBLEMÓW TEGO TYPU JEDYNE CO ROBI TO ZACIĄGA SWÓJ KOC I
LIUBI GO MIEĆ PRZY SOBIE, DO LUDZI JEST ŁAGODNY JEDYNE CO ZAOBSERWOWAŁEM
TO NIE LUBI PIJAKÓW WYJĄTKOWO WYCZUWA ICH NA ODLEGŁOŚĆ TO JEDYNY JEGO
MINUS POZA TYM CHOLETRNIE LUBI BAWIĆ SIĘ PIŁKAMI, KÓŁKAMI, PATYKAMI,
MASKOTKAMI DLA PSIAKÓW.
ACH MUSZĘ NAPISAĆ JEGO WADĘ BOI SIĘ PETARD MA Z TYM PROBLEM W POCZĄTKOWEJ
FAZIE ALE POTEM AKCEPTUJE WARUNKI W JAKICH SIĘ ZNAJDUJE.
OGÓLNIE NIE MIAŁEM ZNIM PROBLEMÓW NIKOGO NIE POGRYZŁ ANI KRZYWDY NIE
ZROBIŁ CZĘŚCIOWO WYCHOWYWAŁ SIĘ Z DZIEĆMI MAŁYMI MEJ SIOSTRY RODZONEJ




Beata
Kol. acmeadow napisał:
...zobaczysz, że piszę, iż raz jest igła a czasem na tych samych ustawieniach jest rozmyty krzyż i ciekawi mnie, czemu tak jest, bo nie wiem.
Tak jak napisał kol. Arne, ten problem był już omówiony na Forum...
... ale żeby nie szukać (bo jak coś potrzebne to.. "jak kamień w wodę" ).
Jak zauważyłeś - wzrok masz dobry.
Skoro dobry - to zostaje "wina" celownika.
W cudzysłowie "wina", bo celowniki które przeważnie kupujemy są produkowane z przeznaczeniem dla myśliwych, wojska, służb spec itp.
Wszystko to do strzelania z karabinka na długi dystans (ma zapewnić powiększenie/widzenie celu znacznie oddalonego, w zamierzeniu aby go skuteczne trafić - logicznie ).
Strzelając na dystansach wiatrówkowych staramy się w/w adoptować do naszych celów na krótkich/wiatrówkowych dystansach (10-50m, rzadko 100m) i... w tym jest sęk.
Celownik optyczny zbudowany jest (m.innymi) z zespołu soczewek.
- Zespół soczewek obiektywu "tworzących" płaszczyznę obrazu.
- Zespól soczewek odwracających obraz.
- Płytka szklanna z wypalonym laserowo krzyżem (kiedyś - drutem, włosem).
- Zespół soczewek okularu z regulacją korekty wady wzroku, umożliwiających widzenie płaszczyzny obrazu obiektywu i krzyża.
W wielkim skrócie - jak to działa i gdzie problem:
Obiektyw i zespół odwracający tworzą w ogniskowej płaszczyznę obrazu pozornego widocznego dla oka ludzkiego, przez odpowiednio ustawiony/wyregulowany okular.
Dokładnie w płaszczyźnie obrazu, winna być ustawiona płytka z wypalonym krzyżem.
... i wtedy wszystko jest OK (krzyż i obraz jest ostry).
Niestety takie ustawienia są stosowane fabrycznie w większości celowników, dla widoków/celów powyżej 50m a często nawet powyżej 100m (wtedy to działa).
Skręcając AO dla naszych celów (bliskich odległości) celownik na "ustawienia skrajne" powodujemy, że płaszczyzna obrazu obiektywu "buduje się" w innym miejscu niż znajduje się płaszczyzna płytki z naniesionym krzyżem.
Mamu wtedy wybór, który zauważył kol. Acmeadow - albo ostry krzyż, albo ostry obraz.
Na szczęście oko ludzkie ma możliwości akomodacji i jakoś tam daje radę...
... ale żeby nie było nam za lekko, na dokładkę mamy zafundowany jeszcze jeden problem wynikający z nie nakładania się obu płaszczyzn - tzw. błąd paralaksy.
Z powyższego wynika, że celownik w którym obserwujemy raz ostrość siatki a raz obrazu - ma również "potężny" błąd paralaksy.
Starajmy się więc wyszukiwać/adoptować celowniki, które mają jak najmniejszy "błąd paralaksy" a jednocześnie nie będziemy mieli problemów z widzeniem siatki i obrazu - równocześnie ostro.
TEX.
Nie wiem, tu jakaś adopcja na odległośc... Mogę być pieskiem albo rybką
Przykład matematyczny miał zilustrować to 'dążenie'... które nie jest równoważne z osiągnięciem Obiektywnej Prawdy :)
Łokej, ale np. ja przez dążenie rozumiem zmniejszanie odległości/ podążanie w odpowiednim kierunku.
Żeby do czegoś dążyć należało by mieć świadomość którą drogą można się tam zbliżyć i generalnie do czego się idzie. Jeśli nie wiesz czym jest obiektywna prawda i gdzie tak naprawdę sie ona znajduje to z technicznego punktu widzenia nie bardzo możesz do niej dążyć.
Chyba, że nieświadomie, ale wtedy to żaden argument.
Nie, to nie tak. Zauważyłem, że jesteś bardzo uprzedzony do tych ludzi jako grupy.
No i w czymże się to moje straszne uprzedzenie objawia?
W tym, że nazywam homoseksualizm chorobą? W takim razie jestem równie uprzedzony do alergików czy ludzi chorych na grypę.
Czy może chodzi Ci o to, że jestem przeciwny adoptowaniu dzieci przez pary gejów? (Chociaż w tej kwesti w tym temacie się nawet jeszcze nie wypowiadałem.)
Niezwykle silne to moje uprzedzenie.
To po części jest naturalne, że znając paru z jakiejś grupy podświadomie wyrabiamy sobie opinię o całości.
A skąd Ty wiesz jaką ja mam o nich opinię?
Paru gejów znam, gadam z nimi najnormalniej w świecie, ręke im podaję i nie żywię niechęci. Nawet jeden z moich nauczycieli był gejem:P i był w porządku (Chociaż wolałem jego poprzednika - pedofila, który niestety za to wyleciał... :P).
Mój sprzeciw np. wobec redefiniowania małżeństwa wynika z przywiązania do pewnych wartości, a nie z nienawiści do homoseksualistów, oraz z pewnej obawy do eksperymentów społecznych jeśli zamieszane są w to dzieci.
A jeśli chodzi o kwestię pekuniarne to zostaję przy swoim. Nie widzę powodu czemu mężczyzna ma dostawać przywileje podatkowe tylko ze względu na to, że ma oficjalnie jednego partnera.
Tu raczej chodzi o emocje i o swobodę wyboru drogi życiowej.
Tja, bolszewikom też tylko o to chodziło ^^.
Nie zabraniam i wyboru drogi życiowej, niech sobie, żyją w homoseksualnych związkach byle nie obnosili się z tym za bardzo, widok dwóch całujących się facetów jest dla mnie mało estetyczny (Zbyt ostentacyjne całowanie się par hetero zresztą też).
Nie chcę tylko, żeby nazywali swoje związki małżeństwami, nie widzę powodów dla którego mieliby być promowani przez państwo i prawo do adopcji dzieci budzi we mnie obawy, już nawet pomijając szkodliwość/nieszkodliwość braku wzorca jednej z płci, to po prostu takie dziecko może być krzywdzone w szkole etc. Inne dzieci są okrutne.