Jak juz pisalem,jestem przeciwny adopcji dzieci przez homoseksualistow.
Sam bym nigdy tego nie uczynil i wydaje mi sie,ze zgoda na to w postaci
ustawy uczyni wiecej zla niz dobra.
Adoptowanie dziecka,ktore nie rozumie sytuacji i ktore,chyba instynktownie
pragnie opieki tak matki jak ojca,nie znajdzie takiej opieki w rodzicach tej
samej plci.
Sam jestem gayem,chcialbym miec dzieci,ale nie moge z racji swojej orietacji
seksualnej,nie widze wiec mozliwosci by domagac sie prawa do dziecka,ktore
zostalo poczete w zwiazku heteroseksualnym.
Niech mnie gaye ukrzyzuja,ale takie jest moje niewzruszone zdanie!
Popularnym wsrod innych gay'ow to cie nie czyni, sie domyslam.
__Slawek Duchnowski
___("`-''-/").___..--''"`-._
___`6_ 6 ) `-. ( ).`-.__.`)
___(_Y_.)' ._ ) `._ `. ``-..-'
____`--'_..-_/ /--'_.' ,'
__(!!).-' ((().' ((((.-'
-------------------------------------------
Prosze Cie, poczytaj troche o dzialaniu Ru486. Szczegolnie to kiedy
wywoluje
aborcje. Potem poczytaj o rozwoju plodu. Byc moze dowiesz sie, ze ponad
polowa poczec konczy sie naturalnym poronieniem. Chcesz robic pogrzeby
podpaskom i tamponom ? Co do statku, imho dobrze ze cos takiego
funkcjonuje. Pokazuje bezsens uchwalania niektorych przepisow. Co do
odwracania uwagi od spraw biezacych w Polsce to 100% zgoda.Pozdrawiam
zupelnie sie nie rozumiemy, ja neguje wogole koncepcje aborcji, metody
aborcji nie maja dla mnie zadnego znaczenia, czy to jest pastylka RU czy to
zabieg w gabinecie czy baba z zabitej dechami wiochy ktora takie uslugi
swiadczyla przez ostatnie 50 lat. Idea aborcji jest obca czlowieczenstwu,
obca naturze ludzkiej, czlowiekowi ktory chce ratowac zycie a nie je
niszczyc. A w wypadku aborcji niszczy zycie nie w samoobronie co moznaby
jeszcze w jakis psosob tlumaczyc, a niszczy zycie ze zwyczajnego lenistwa, z
braku odpowiedzialnosci i wreszcie z pojscia na latwizny. A gidze zwyczajna
odpowiedzialnosc za swoje czyny, no chyba ze ktos chce powiedziec ze dzieci
biora sie z powietrza i z przypadku. I tu nie ma to tamto jak mowia w jednym
z miernych sitcomow. Aborcja jest zla i nie mozna sie na nia zgadzac, tak
jak nie zgadzasz sie na kradzieze, morderstwa, oszustwa itd. To jest po
prostu zle.
Inna sprawa to brak w Polsce instytucji ktore pomoglyby kobietom z
niechciana ciaza, wspieraly by je zalatwily adopcje nowonarodzonego dziecka
itd. No ale to nie powod do zabijania
pzdr
bynajmniej niewojujacy katolik DC
pzdr
DC
1. Lesbijki moga sobie "zalatwic" dziecko bez problemu nawet w przasnej,
parafialnej Polsce wschodniej.
Lesbijek jest bardzo malo, stanowia one ok. 0,5% wszystkich kobiet,
zreszta wiele z nich ma swoje dzieci z mezczyznami, po prostu nie
odczuwaja przyjemnosci z seksu z mezczyzna, ale nie jest to konieczne
do poczecia dziecka.
2. OIDP pary homoseksualne w Niemczech moga adoptowac. W podobno tak
przesiaknietym metrem i gejami Londynie moga.
Zgadza sie. Tyle ze bardzo malo gejow korzysta z tego prawa, z tego co
wiem w Hiszpanii tylko ulamek procenta par gejowskich ma slub. Jeszcze
mniej adoptuje dzieci, tak ze mozna to pominac.
3. Skoro nie maja wydatkow na dzieci, geje maja wiecej kasy na inne wydatki.
Na przyklad samochody :)
Ale w tym przypadku samochod nie jest niezbedny do zycia gejowi
singlowi, natomiast jest niezbedny rodzinie z dziecmi.
Jak zwykle brak wiedzy o podstawowych zagadnieniach socjologii...
przeciez to ty nie masz podstaw wiedzy
aron
| poczętych in vitro? raczej mało. bradzo mało.Nie, takich normalnie poczetych.
I adoptowalnych? Też mało, bardzo mało.
Na dziecko do adopcji chętni czasem po kilka lat czekają, co
wszystkim pieprzącym o tym "ze przecież domy dziecka są pełne"
polecam do przemyślenia.
J.
| Raczej z innego powodu - jeżeli kogoś nie stać na zabieg in vitro to tym
| bardziej nie bedzie go stać na wychowanie dziecka.Bzdura kurwa jak chuj. Leczenie bezplodnosci prowadzace do poczecia i
urodzenia dziecka to w zaleznosci jak sie ulozy 8 do 20 tysiecy (a czasem
wiecej) zlotych.Ale skoro chcesz zeby tak bylo, to kazda zaciazona para powinna
przedstawic w USC zaswiadczenie, ze stac ich na wychowanie dziecka i
wpplacic do USC 8 tysiecy.Inaczej poczete dziecko powinno zostac wyskrobane.
Adasju, nie nerwujsia. 8-20 tys leczenie bezpłodności. A wychowanie
dziecka??? I nie mówie tu o 'chowaniu' tylko o wychowaniu.
10x więcej. Więc jeżeli kogoś nie stać na ten luksus, niech zainteresuje się
adopcją. Da się, naprawdę. I cały wysiłek (a za nim kasa) rządowy powinien
iść w tym kierunku - żeby umożliwić ludziom nie mogącym mieć dzieci (czy
mogącym ale chcącym przysposobić następne już nie super-własne) szybką i
bezstresową, dobrze umocowaną w prawie adopcję.
Jak już o tą kasę Ci chodzi, to popatrz jeszcze na wskaźniki niepowodzeń -
trochę kasy przy tym zapładnianiu jednak w błoto pójdzie...
Adam
| Problem jak widac abstrakcyjny, poniewaz przyjmowanie zobowiazania
| do poczecia potomka narusza prawo.w którym miejscu?
orzecznictwo jest znane od czasu sporow w zakresie zobowiazywania sie
kobiet do odplatnego urodzenia dziecka i przekazania do adopcji parom
malzenskim , ktore nie moga miec dzieci.
Powstala nawet grupa usenetowa na ten temat.
J.
orzecznictwo jest znane od czasu sporow w zakresie zobowiazywania sie
kobiet do odplatnego urodzenia dziecka i przekazania do adopcji parom
malzenskim , ktore nie moga miec dzieci.
Powstala nawet grupa usenetowa na ten temat.
fajnie :-),
tyle ze tu chodzi o zobowiązanie do uznania dziecka, a nie o zobowiązanie do
poczęcia.
adoptowaliby dzieci, ktrore nie maja szansy, zeby te rzeczy dostac. Ale jakos tak sie nie dzieje, prawda?
No i znowu gdzieś błądzisz: widzisz przełożenie w adopcji? dzikiej: biorę dziecko po nie wiadomo kim i z jakimi genami, na adopcję: in-vitro, zastępcza matka, itd.? To 2-gie się dzieje!
Ludzie chcą widzieć te geny (nawet pół) za parę lat i żyć z nimi - bo to RODZINA z krwii i kości. I tą rodziną chcą się zajmować. Od poczęcia, od stworzenia, ciąży, porodu - nie każdemu te cuda są dane, a wtedy zmienia się z NIE CHCĘ, na CHCĘ. Dla tych na NIE Nawet.
Hmmm... w ankiecie brakuje opcji "Tak, ale wyłącznie w określonych okolicznościach". Moim zdaniem aborcja mogłaby być dozwolona jedynie w takich przypadkach jak gwałt lub zagrożenie życia matki. Oczywiście jeśli jakaś kobieta będąca w którejś z tych sytuacji postanowi mimo wszystko rodzić to chwała dla niej. Lecz prawo nie powinno od nikogo wymagać bycia bohaterem. Sczeczególnie, że nikt specjalnie nie chciałby być dzieckiem poczętym przez gwałt. Co do aborcji dla kaprysu to po prostu brak mi jest słów by to komentować. Środki antykoncepcyjne są dostępne dla wszytskich i zapewniają prawie stuprocentową pewność nie zajścia w ciążę. Nawet jeśli jakaś dziewczyna niefortunnie 'wpadnie' mimo ówczesnego zabezpieczenia się, to powinna być zobowiązana by to dziecko wychować, lub przynajmniej urodzić i np. oddać do adopcji. Decydując się na seks powinno się mieć na uwadze niewielką szansę na możliwą 'wpadkę' i ponosić tego pełną odpowiedzialność.
...a radykłay zarówno po stronie anty jak i pro powinni się stfu. Prawo od zawsze tworzone jest bazując na wyważonych i racjonalnych poglądach uśrednionej większości. Inaczej łatwo mogłoby dojść do chaosu społecznego, nadużyć, bądź upadku wartości moralnych. Historia pokazała nam wiele takich przypadków.
A nie chcą mieć dziecka bo jest prawdopodobieństwo że urodzi się chore.
Czy małżeństwo obciążone wadą genetyczną może pochopnie decydować się na poczęcie dziecka Jeśli jest 50% szans, lub jeszcze mniej, że dziecko urodzi się zdrowe... Nie odmawiam chorym ludziom posiadania własnego dziecka, ale zawsze jest to ryzyko, że będzie cierpiało. Chyba każdy słyszał o państwu Wojnarowskich, u których również drugie dziecko urodziło się ciężko chore. Oczywiście, wykluczam aborcję. Czym innym jest rezygnacja z poczęcia, czym innym zabijanie poczętego już dziecka.
Celem adopcji nie jest zaspokojenie potrzeb rodzicielskich bezdzietnych małżeństw czy osób samotnych. Jest nim przede wszystkim dobro dziecka (art. 114 §1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego).
- http://www.opoka.org.pl/b...gioadopcji.html
Nie jest też tak prosto adoptować dziecko. Sama miałam przez dwa tygodnie praktyki w Domu Dziecka, nawet miałam okazję przejrzeć dokumentację. Sierota biologiczna była jedna Większość dzieci miała rodziców, którzy mieli ograniczone prawa rodzicielskie. Wielu z nich miało prawa do wizyt. Czasem rodzice sprzeciwiali się adopcji. Sama nie wiem, czy potrafiłabym wyprowadzić na prostą drogę czteroletnie dziecko, które używa słów k j
Dobrze, ja chciałam uściślić tylko.
I moim zdaniem jest tak, że w razie zagrożenia poważną choroba genetyczną (poważną podkreślam) małżonkowie powinni raczej nie decydować sie na poczęcie dziecka. Jest to poważna przyczyna - i takie podejście jest zgodne również z nauczaniem Kościoła:
jak mówi "Humanae vitae" w punkcie 10. -
...dla ważnych przyczyn i przy poszanowaniu nakazów moralnych, postanawiają okresowo lub nawet na czas nieograniczony, unikać zrodzenia dalszego dziecka.
Może się zdarzyć, że małżonkowie dowiadują się o takiej sytuacji (dziedziczność choroby) dopiero po urodzeniu pierwszego dziecka - to też jest jak najbardziej zrozumiałe, że nei decydują się wówczas na kolejne dzieci, jeżeli i im groziłaby taka choroba.
Od razu dopowiadam - nie oznacza to rezygnacji z rodzicielstwa - wszak mogą adoptować dzieci, zostać rodziną zastępczą itd. Nie ma chyba sensu mówić, że to nie jest łatwa sytuacja - ale życie stawia przed nami po prostu różne zadania... tak było, jest i będzie.
3) Nie musi tego dziecka zabijać. Można je oddać do adopcji. Poza tym trauma po gwałcie to jedna sprawa, a czy jestes w stanie swierdzić, że po dokonaniu aborcji kobieta nie ma żadnych wyrzutów, żadnych wątpliwości moralnych? Nie dręczy sie tym?
wyobraź sobie, że jakiś gorliwy katolik (w końcu jest ich w tym kraju ponad 90%) gwałci Twoją matkę/siostrę/żonę/dziewczynę/zakonnicę, która uczyła Cię religii lub inną kobietę, która jest dla Ciebie ważna; i teraz powtórz jej te bzdury jakimi nas wyżej uraczyłeś; powiedz jej, że to co nosi w brzuchu, a co jest efektem najbrutalniejszego narusznia jej intymności, godności, autonomii, że ten zespół komórek jest cudem poczęcia ważniejszym od jej życia; i powiedz jej, że to nic, że przez 9 miesięcy bedzie musiała nosić w swoim ciele nie owoc miłości ale świadectwo najokrutniejszego przestępstwa jakiego dokonać można na kobiecie
a kiedy zapyta dlaczego, odpowiedz, że przez bezmyślność mężczyzn takich jak TY
zanim zaczniesz prawić kazania na temat rzekomego syndromu postaborcyjnego, przypomnij sobie o realnej depresji kobiet po gwałcie, nasilającej się nienawiści do własnego ciała, potęgowanej przez codziennie rosnący brzuch, który nie pozwala zapomnieć
[ Dodano: 14-04-2007, 12:06 ]
Aha i nie gadajcie jak to jest źle, może ktoś by się tak ruszył i cos zrobił w tej sprawie?
Ze strony www.life.net:
Co Ty możesz zrobić dla ratowania życia poczętych dzieci?
Odpowiadając na to pytanie, przytoczmy wskazania światowej stawy obrońcy życia, dr. med. Jack'a Willke'go z USA:
Trzeba, aby każdy z nas podjął wytrwałą, systematyczną modlitwę w intencji obrony życia, w intencji zapewnienia prawa do życia każdemu człowiekowi od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. Może to być uczestnictwo we Mszy świętej, może to być i krótka modlitwa "Pod Twoją obronę". Może włączysz się w Krucjatę Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci lub podejmiesz Duchową Adopcję Dziecka Poczętego?
Więcej propozycji na http://www.life.net.pl/?a=pages&id=5
O Duchowej Adopcji http://www.katolicka.alle....php?numer=2239
Póki co wypowiedzieli się sami mężczyźni.
Osobiście nie jestem za aborcją, ale mogę zrozumieć np. kobiety zgwałcone ( w tym również przez członków najbliższej rodziny), które decydują się na ten krok. Przypuszczam, że nie jest łatwo nosić pod sercem dziecko poczęte w wyniku gwałtu, a potem patrzeć na nie przez całe życie (jeśli jest na dodatek bardzo podobne do oprawcy). Zaznaczam, że jest niewiele kobiet, które gwałt w ogóle zgłaszają i poddają się terapii, co jest w tej sytuacji tym bardziej konieczne.
Jest jeszcze jedna możliwość, ku której się skłaniam, czyli oddanie dziecka do adopcji. Zawsze może się zdarzyć tak, że kobieta jednak będzie w stanie pokochać swoje dziecko, jak je tylko zobaczy, bez względu na to kim jest jego ojciec.
W kraju, w którym aborcja jest nielegalna, kobiety która nie chce urodzić dziecka nikt nie kieruje do żadnej poradni, nikt z nią nie rozmawia, nikt nie oferuje pomocy... Taka kobieta obsesyjnie szuka lekarza, który "rozwiąże jej problem"... nie ma czasu na zastanowienie.
Gdy go już znajdzie oddycha pewnie z ulgą, a ów lekarz na pewno nie troszczy się o jej poczytalność tylko robi swoje i zgarnia kasę.
Argument, że "ktoś nigdy by czegoś nie zrobił wiec nie powinno to być legalne" jest w takiej dyskusji absurdalny. Ja też wielu rzeczy bym nie zrobiła... np. nie oddałabym swojego dziecka do adopcji...
Aborcja jest zła. Ale "prawo Boże" nie powinno stanowić prawa w państwie świeckim...
Wszystko zależy od podejścia (już o tym pisałam kiedyś) do tematu "kiedy zaczyna się
człowiek". Dla mnie zapłodniona komórka jajowa nie jest jeszcze człowiekiem podobnie jak jajko nie jest kurczakiem.
Może jestem wyrodną matką, ale miłość do moich dzieci nie pojawiała się w chwili poczęcia, ani nawet w chwili gdy dowiadywałam się że zostanę mamą. Rosła ona powoli wraz z brzuchem i eksplodowała w momencie gdy przychodziły na świat.
Poświeciłabym każdą ciąże żeby chronić dzieci, które już mam.
Możecie nazwać mnie mordercą, ale prawdopodobnie teraz nie urodziłabym upośledzonego dziecka wymagającego specjalnej troski (gdyby diagnoza została postawiona na początku ciąży) ponieważ ucierpiałyby na tym moje dzieci, a mój instynkt nakazuje mi chronić w pierwszej kolejności je.
Tutaj powinno się lepiej zadać pytanie od ktorego momentu dla każdego z nas zaczyna się życie oraz czy jestes osobą wierzącą (bo to głównie ma wpływ na stanowisko).
_________________
Zgadzam się. Niektórzy mówią ,że życie jest cenne od poczęcia i to cud, którego należy chronić za wszelką cenę. Owszem, jeśli jest to planowane bądź nieplanowane dziecko ale z możliwością godnego życia jego i rodziców (bądź jednego z nich)
Nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć sporu o adopcję
Próbowałam godzinami raz ze znajomymi ... iii do niczego nie doszliśmy
Wg mnie homoseksualizm jest jednym z większych zagrożeń dla człowieka, zaraz po komuniźmie i faszyźmie... Tak samo uważałem tak pare lat temu i teraz.
Tolerowac to mozna, ale tolerować znaczy bez agresywnych zachowań. Każdy przecież każdy normlany człowiek wie, że homoseksualizm to zboczenie i "odchyła" od normalności/natury. Niedługo zwierzęta będą przykładem "normalnosci" i zgodnosci z naturą dla człowieka. Bo ten już sam będzie się zbliżał do samozagłady(jakbym to z filmów science-fiction znał..)
A w Hipszpani to już pary homoseksualne mogą adoptować dzieci, żeby jeszcze im bardziej psyche "zryc" lub wykorzystywac...
Co do aborcji... Hmm nie jestem kobietą, aby móc sie obiektywnie wypowiedziećna ten temat...
W końcu mężczyźni nie powinni narzucać kobietom czegoś wbrew ich włąsnej woli i dot. dokładnie ich...(chociaż w sejmie mamy inaczej)
Aborcja jest przeciez czyms nieodwracalnym. Każde nowo poczęte dziecko jest niepowtarzalną kombinajcą genów. Zdanie Kościoła jest małoważne, gdyż instytucja ta często kompromituje się...
takich ludzi jak ona jest mnostwo, przypuszczam, ze całe stada... bycie za aborcją jest dżezi, kol, trendi... Konsekwencje z wpadki glównie ponosi dziewczyna. Koniec ze szkolą. problemy w domu itd. Facet ma to z reguly w dupie. konsekwencje wpadki ponosi przede wszystkim WPADKA, bo czy chce czy nie chce jest zdana na łaske dupy <dosłownie>, ktora ją nosi... "wpadka" od chwili poczecia, jest zdana na łaske i niełaske, donosisz czy wyskrobiesz, wychowasz, oddasz do adopcji, domu dziecka, wrzucisz do smietnika, itp. na wieśc o ewentualnej wpadce zareaguje... większosc facetów na poczatku rozpiera duma, ze beda ojcami.. problem pojawia sie wtedy, kiedy kobieta nie nadaje sie już do sexu, bo np. ciaza jest zagrozona, utyła, etc. Facetom zawsze łatwiej. Nie na ich głowie jest rodzenie, a pozniej wychowanie dziecka. Rola ojca ogranicza sie (z reuly) do dawania kasy i niedzielnych spacerow. rodzenie... facet nigdy nie zrozumie jakie uczucia lączą matke i dziecko.. jakie wytwarzaja sie w momencie, kiedy widzisz je pierwszy raz, kiedy zasadzi ci kopa w pecherz... porzadny facet, ktory kocha ciebie, dziecko przez połowe ciazy lezy z uchem przycisnientym do ciązowego brzucha, bo chce poczuc jak maluch sie rusza... sex (...) wbrew pozorom jest to bardziej hardcorowa jazda niż chodzenie po krawędzi dachu z zawiazanymi oczyma... ja sie chyba z tobą umówie...
Włączając się do dyskusji pragnę zaznaczyć, że o żadnym legalizowaniu ZŁA nie może być mowy.
Będąc po lekturze książki Papieża Jana Pawła II głęboko utkwił mi w pamięci fragment, który pozowlę sobie tutaj zacytować;
*….utrzymuje się nadal legalna eksterminacja poczętych istnień ludzkich przed ich narodzeniem. Również i to jest eksterminacja zadecydowana pzez demokratyczne wybrane parlamenty i postulowana w imię cywilizacyjnego postępu społeczeństw i całej ludzkości. Nie brak innych poważnych forma naruszania pawa Bożego. Myślę na przykład o silnych naciskach Parlamentu Europejskiego, aby związki homoseksualne zosały uznane za inną postać rodziny, której przysługiwałoby również prawo adopcji dzieci. Można, a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa również jakaś inna jeszcze "ideologia zła", w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie."
Do wymienionej tutaj "ideologi zła" zaliczam także prostutucję.
W tej materi nie ma dla mnie rozważań na temat mniejszego zła, częściowego zła.
Tu kompromisu nie będzie.
W całej rozciągłości popieram UPRanego i życzę zdrowia i wytrwałości w nawracaniu lewactwa.
Zachęcam wszystkich do tego aby podjęli się Duchowej Adopcji. Jest to modlitwa za dzieci poczęte, trwa przez dziewięć miesięcy i każdego dnia trzeba modlić się dziesiątkę różańca w intencji jednego nienarodzonego dziecka, które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady. Zapraszam na forum duszpasterstwa z góry św. Anny www.swanna.pl/forum tam w dziale duchowa adopcja znajdziecie wszelkie informacje. Zachęcam
mam chwilkę więc Wam tez opisze moją historie ze szczęścliwym zakończeniem: dwiema kochanymi łobuziarami....
jeszcze przed slubem odpuściliśmy sobie zabezpieczanie, bo stwierdzilismy że najwyżej wpadniemy i dobrze...nooo i był slub i rok minął, a jak dzidzi nie było tak nie było, w tym czasie ja zrobiłam wszelkie badania, stwierdzono u mnie jedynie za wysoką prolaktynę którą szybciutko zbiłam bromergonem ale nadal z dzidiz były nici...stwioerdziliśmy że poczekamy do wakacji jezeli sie nie uda to mąż się przebada..no na wakacjach czyste szaleństwo, po wakacjach nieststy nadal nic i badania męza...i spadliśmy z krzesła, z takimi wynikami szansa na ciąże była jak 1 do miliona...umówiliśmy sie na wizyte w klinice niepłodności, powtórne badanie męza i wyrok: mamy 3 wyjścia albo ivf albo adopcja albo samotność, wyniki męza nie dawały szans na dziecko poczęte w naturalny sposób w tamtej sytuacji, nasze rozmowy i dezycje które podjęcliśmy dały efekt... w grudniu podeszliśmy do ivf i 23.12 dzień przed wigilią miałam transfer 2 zarodków, 4.01 zrobiłam bete i wyszła prawie 400...po 2 tygodniach na usg pokazały się 2 pęcherzyki a po kolejnych 2 tygodniach 2 serduszka a 1.09 urodziły sie moje wspaniałe 2 córki...
Głowy do góry dziewczyny, naprawde trzeba wierzyc w cuda, bo one się zdarzają
Annie pewnie ze z kasa to sie zgadza, to zgroza by to wszystko tyle kosztowalo, sa kraje ze to az tyle nie kosztuje albo prawie nic bo jest refundowane, a w pl to kwestia kompletnie olana, niedawno znalazlam na necie ze dla facetow lekarstwa na prostate sa duzo refundowane a kobiety ze swoimi sprawami to przeciez wydaja majatki... oby to sie zaczelo zmieniac!!
a tak do scislosci ta kobieta co robila 4 in vitro to akurat pierwszym razem to bylo in vitro a pozniej ze wzgledu ze miala duzo embrionkow to byly transfery, ale w sumie za 4 razem zaskoczylo. W ogole ta cala walka o dziecko to wymaga ogromnej SILY, SILY i jeszcze raz SILY. Mnie jeszcze tak niedawno kolezanka ktorej powiedzialam palnela bym pojechala na wakacje i przestala w koncu myslec, bo u mnie to pewnie glowa wszystko blokuje skoro wszystko inne jest w porzadku.. pewnie chciala mnie pocieszyc, pewnie trudno jest jej tak po prostu zrozumiec skoro ona poczela swoje dziecko w pierwszym cyklu po odstawieniu tabletek, choc nie wykluczam ze czasami psychika w pewnych sytuacjach gra role , ale bez przesady!
Annie adopcja to tez magiczna rzecz , wiec wczesniej czy pozniej na pewno wszystko skonczy sie dobrze, tylko wiadomo.. WYTRWALOSCI
aha , co do endometriozy to na razie jestem skolowana i czekam tylko na te papiery ze szpitala by sie w to wczytac, ale przyznam sie do jednego, bo teraz wiem bo wyczytalam a wczesniej to myslalam ze taka po prostu jestem ha ha , a tu okazalo sie inaczej.. w trakcie kochania sie nie raz mnie bolalo i pewne pozycje byly dla mnie nieosiagalne, no ale myslalam ze taka mam budowe.. no na razie nie mam jak efektow po laparo sprawdzic, bo wciaz obolala jestem, na razie to przede mna
Postonor/Escapelle nie maja działania poronnego - to chyba wiesz. Są dla mnie niemalze na rowni z tabletkami poniewaz zapobiegaja zaplodnieniu - co chyba tez wiesz, a nie tak jak aborcja usuwają już istniejacą ciąże.
No widzisz to skoro dla ciebie człowiek zaczyna się od poczęcia to chyba jeśli postinor i escapelle usuwają zapłodnione jajeczko to chyba "wedługtwojego sumienia" to też powinna być aborcja.
Co nie zmienia faktu, że wg WHO Samo zapłodnione jajeczko przed implantacją - ciążą ani człowiekiem nie jest.
Dobrze, więc napiszę to w ten sposób - jeśli bym była w jej wieku i zaszła w ciążę i nie mogła liczyć na pomoc rodziców - oddałabym to dziecko do adopcji, nie ze względu na siebie ale ze względu na nie......samą miłością dziecka się nie nakarmi........
Moim zdaniem .. nawed gdy dziecko jest tzw. niechciane.... nie powinno sie dokonywac aborcji.. nowe zycie jest juz poczęte.. a nawed jeśli kobieta nie chce tego dziecka.. moze zawsze oddac je do adopcji.. duzo małżeństw stara sie o dziecko.. ostatnim ratunkiem jest adopcja.. a niemowlaki szybko znajduja nowe domy .. Jesli mi by się coś takiego zdarzylo.. napewno bym chciala urodzic..nawed gdyby wszyscy sie ode mnie odwrocili ...
pozdrawiam ..
25 marca
Zwiastowanie Pańskie
Dzień Świętości Życia
Z Maryją „Życiu – TAK”!
Duchowa adopcja dziecka poczętego
http://woda-zywa.pl/czyte...szk&kategoria=6
Na rekolekcjach były deklaracje odnośnie abstynencji[dragi+papierosy+alkohol]- ale uznałem że to nie dla mnie, z tego ostatniego powodu. Obok były karteczki z deklaracją duchowej adopcji dziecka poczętego. Biorę to do reki czytam. Koleś który stał obok mi mówi że już 3 dzieci ocalił. Jako że nie byłem w ogóle w temacie- patrzę na niego i pytam czy wie o czym mówi, jakby mi powiedział że kasę wyłożył czy coś, to bym dał wiarę, ale ta forma ratowania życia wydała mi się całkowitą abstrakcją. A ten mi że tak. Najdziwniejsze było dla mnie wtedy to że w jego oczach i głosie nie było ani trochę wątpliwości. Powiedział mi że jedna osoba z Mamre się zaczęła modlić ale o normalną adopcje, nie wiadomo dlaczego akurat do niej przychodzi do niej list od jakichś misjonarzy z Afryki, no i tak ma dziecko z tych rejonów. Nie miałem więcej pytań...
... treść przyrzeczenia to ...
25 marca 2009 złożyłem przyrzeczenie duchowej adopcji dziecka poczętego.
Oto treść przyrzeczenia:
Święta Boża Rodzicielko
i Matko Dobrej Rady
Przyrzekamy Ci z oczyma wpatrzonymi w Betlejemski Żłóbek, że odtąd staniemy wszyscy na straży budzącego się życia. Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie , jak ojcowie nasi walczyli o byt i wolność narodu, płacąc obficie własną krwią. Jesteśmy gotowi raczej śmierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym. Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca Wszelakiego Życia i za najcenniejszy Skarb Narodu.
Z "Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego" - 1956 r.
Przyrzeczenie złożyło około 1000 wiernych.
Iza wracając do tematu dziecka , planowania poczęcia lub adopcji w sytuacji osoby zagrożonej. Wnioskuję z Twojej wypowiedzi,że sporo myślisz nad tym. To chyba nie jest tak do końca. Każdy odpowiedzialny przyszły rodzic który poważnie podchodzi do rodzicielstwa ma takie myśli : czy będzie zdrowe ??? W obecnym świecie jest tyle chorób,że właściwie każda rodzina ma duże ryzyko urodzenia chorego dziecka.
Oczywiście,że twoja przyjaciółka znając Twoją sytuację powinna raczej ugryźć się w język.
Moja Olga ma 4 lata. Zanim się urodziła przez cztery lata wachaliśmy się, czy damy radę finansowo, czy będzie zdrowe a jeśli będzie chore to czy damy radę unieść tą sytuację., a nie mieliśmy pojęcia jaką chorobą genetyczną jest obdarzona moja Mama. Jednak zdecydowaliśmy się. Dziecko urodziło sie zdrowe.
Dziś wszyscy mnie pytają kiedy będzie miała rodzeństwo, a kiedy ja mówię ,że nie będzie miała bo HD , hmmmm reakcje są różne w każdym razie tylko jedna osoba odpowiedziała : jesteś bardzo odpowiedzialna.
I tym zakończę : jesteś bardzo odpowiedzialna!
[ Dodano: 2006-11-24, 00:01 ]
aha tak jak napisalam to były moje przemyślenia na szybko
Daniel, moze tez jakoś uzasadnij, bo bez tego nie ma dyskusji!
Dla mnie eutanazja jest jak usypianie zwierząt, zeby nie cierpiały. W imię jakiegoś tam miłosierdzia. I dla mnie wzorem jest tu Ojciec święty! Cierpiał bardzo, a jak pięnie potrafił odejść z tego świata.
A tak na marginesie, to wie ktoś, co trzeba zrobić, zeby mieć jakoś zaznaczone, ze w razie czego zgadzam się na pobrani emoich narządów?
wedlug mnie kazdy z ludzi dostal wolna wole czyli wybor tego czego uwaza sie za jak najbardziej stosowne i odpowiednie dla kazdego z nas!wiec jesli ktokolwiek z nas cierpi ze wzledu zdrowotnego i czuje,ze nadchodzi jego koniec badz tak cierpi,ze nie ma juz wiecej na to sil,aby znosic ten bol powinnien miec prawo zadecydowac,ze chce odejsc z tego swiata lb na nim pozostac!czyli dlatedgo uzasadniam eutanazje!
jesli chodzi o aborcje wedlug mojego zdania i moich pogladow na ta dziedzine zycia uwazam i jestem na calkowite nie!poczete dziedzcko powinno przyjsc na swiat i jesli nawet matka nie akceptuje badz nie chce tego dziecka juz od poczecia powinna go oddac do adopcji,ale nie ma prawa wedlug mnie usunac dziecko!przeciez dziecko nie moze powiedziec nie bo jest jeszcze plodem!
homoseksualizm-jak najbardziej tak!nie ma zadnej roznicy miedzy homoseksualistami,a heteroseksualistami wedlug mnie!tak samo spia,tak samo jedza,tak samo chodz do pracy,tak samo sluchja muzyki robia wszystko tak samo!ktos zpyta o roznice?odpowiem-jedyna roznica jest fakt,ze chodz do lozka z ta sama plcia.ale lozko to kazdego osobista sprawa!jeden lubi s/m drugi lubi faceta w lozku!to prywatna dziedzina w,ktora nikt oprocz nas samych nie powinien zagladac !!!
to moje zdanie na te tematy!!!
Ja zawsze bede przeciwko legalizowaniu aborcji bo dla mnie to jest tak jakby przyzwolic mordercom na zabijanie
Dla mnie dziecko jest od momentu poczęcia Jeśli sie nie chce miec dzieci to najpierw sie mysli glowa a nie inna cześcią ciała A nie po fakcie pozbyc sie jak niechcianego produktu czy zbednego przedmiotu
Jeśli chodzi o gwalt to dziecko nie jest niczemu winne.Zawsze można noworodka oddać do adopcji. Jest wiele par ktore chce zająć własnie takimi maluszkami
Postawa Artanisa[słoneczko :* ) i Aglovala drażni mnie-przeszkadza im, że ktoś manifestuje swoją odmienność, ale już powodów pochodow itp. sluzacych temu celowi nie pojmuje... Homosexualisci czesto sa uwazani za zboczencow, gwałcicieli[sic!] i zjawisko marginalne, że już o ich preferencjach uznawanych za chore nie wspomnę... Nie pokazywanie się jedynie sprzyja utrwalaniu się wizerunku geja jako p**** myślącego tylko o seksie-tacy w koncu poniekad rowniez wystepuja, a najbardziej rzucaja sie w oczy, niszczac opiniie innym... Zresztą, ta cała adopcja itp. o ktorej jakże mili naszemu sercu homofobowie rozmaici tak bardzo lubia uzywac jako przykladu szkodliwych dzialan "lobby homoseksualnego" również w żadnym stopniu dla dziecka szkodliwa nie jest, przynajmniej jeżeli chodzi o sam fakt posiadania takowych rodzicow. Psychikę zwichnąć mogą dzieciom jedynie reakcje "normalnych". Oczywiście, wyniki badan przeprowadzanych na osobach poczetych przez homoseksualnego rodzica, a nastepnie wychowanych przez dwie lesbijki nie sa zadnym dowodem... Oczywiscie, w tych zwiazkach mezczyzni nie wystepuja w innym charakterze niż dostarczyciela spermy, jednakowoż wątpię, czy para gejów wychowująca dziecko miała by odmienny wpływ....
Dziś na religii mieliśmy dokładnie taki sam temat... Szkoda, że nasz ksiądz za argumenty przeciw antykoncepcji (zboczyliśmy z tematu) uważa takie, że mogą zaszkodzić zdrowiu kobiety... Przecież chyba nie chodzi głównie o to, ale o brak możliwości poczęcia bądź zabicia juz żyjącego Istnienia! i tak samo mało związane z tematem argumenty podawał przeciw In-vitro.
Wracając do tematu, to ja nie mam zdania, bo jednak złe jest "bawienie się w Pana Boga" i manipulowanie jakimis nowymi metodami, ale mój wujek adoptował dziecko, bo nie mógł mieć swojego i po 15 latach powiedział, że gdyby go ktoś spytał, czy ma adoptować dziecko, definitywnie by odradził... Widocznie coś musi w tym być... Jasne, piękna rzecz adoptować dziecko, ale może spytajmy o zdanie tych, którzy wiedzą coś na ten temat z własnych doświadczeń...
Duchowa adopcja jest to modlitwa w intencji dziecka zagrożonego zabiciem w łonie matki. Nie wiemy kim jest adoptowane przez nas dziecko, choc w Niebie z pewnością je poznamy. Teraz to jednak Bóg wybiera płec, rasę, narodowość dziecka mając z pewnością na uwadze to, ile modlitwy potrzebne jest konkretnemu dziecku i nasze - w tym względzie - możliwości i chęci.
Dzieki tej modlitwie ratujemy ZYCIE.
Nie rozumiem dlaczego niektore kobiety poddaja sie aborcji, to przeciez morderstwo
A 5 przykazanie - Nie zabijaj
A lekarska przysiega Hipokratesa
Konwencja genewska ("Będę okazywał najwyższy szacunek dla ludzkiego życia od momentu jego poczęcia")
Wreszcie prawo moralne
Nigdy nie zrozumiem matki, ktora zabija swoje dziecko...
Ostattnio ogladam wiele filmow o malenkoch dzieciach:) ostatnio obekzalam film o dziecku od poczecia do narodzin jak sie rozwija i co moze czuc takie dzieciatko w lonie matki.Ja osobiscie jestem przeciwna aborcji i wolalabym oddac dzieko do adopcji niz je zabic:(
Jakis czas temu u nas w Bialymstoku byla wystawa w centrum miasta na ulicy o aborcji to bylo straszne nie mialam sily na to patrzec:(
czytając cały ten temat cały czas łzy stoją mi w oczach. ;(
Nigdy nie zabiłabym własnego dzieciątka ! Nie rozumiem kobiet, które bez litości skazują swoje dzieci na śmierć ! I to jaką okrutną śmierć... Co zawiniło to maleństwo ?
Łatwiej jest zabić własne dziecko i żyć z taką myślą do końca życia?
Nie łatwiej oddać dziecko do adopcji?
Znam pewną osobę, która usunęła ciążę... Nigdy nie spytałam dlaczego. ale gdy się dowiedziałam, że dziewczynka byłaby starsza ode mnie o 4 lata to przepłakałam całą noc. ;( A najgrorsze jest to, że to byłaby bliska dla mnie osoba, kuzynka... Miałam 13 lat jak sie o tym dowiedziałam i od tamtej pory mam tylko jedno zdanie!
Aborcji mówię stanowcze NIE !
Potem w życiu tej kobiety działo się dużo złych rzeczy, a już najgorsze było to, że jej córeczka (która ma teraz 10 lat) zachorowała na raka i ta kobieta musiała walczyć, by jej dziecko nie odeszło do Boga. Ona to odebrała jako kara za tamto dziecko, które zabiła...
Dlatego podjęłam się Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego! chociaż tak mogę pomóc tym ślicznym istotkom...
mój dzieciaczek ma ponad 4 miesiace =)
ja moze napisze tu cos innego =)
ja rozumiem, ze moze odmawianie dziesiatki różanca i modlitwy to dla kogos duzo...(a dla niektorych malutko)...ale ja pisze na własnym przykladzie...bo jestem osobą, która nie umie byc systematyczna...i naprawde ta modlitwa i rożaniec na poczatku była zapominana przez mnie...ja od zawsze miałam problemy z modleniem sie codziennym i choc jest teraz lepiej to unanie modlitwy za jedna z czesci dnia...niezbiedna...było trudne...ale udaje sie =)
i nie zniechecajcie sie tym własnie, ze moze nie dacie rady...Adopcja Duchowa jest tak niesamowitą rzecza....przeciez wiekszosc z nas jets przeciw zabijaniu dzieci poczetych...to robmy cos z tym...=) ja załuje , ze tak poźno dowiedziałam sie o tej Adopcji...
każda chęć pomocy w modlitwie, bedzie nagrodzona ŻYCIEM dziecka =)
Moja Mama podjęła się Duchowej Adopcji i ja, jako osoba zainspirowana, także chciałabym modlić się za poczęte dziecko, któremu grozi śmierć. To musi być cudowne, jak takiemu maleństwu można pomóc poprzez codzienne odmówienie jednej dziesiątki różańca Ale wiek nie gra roli
Wiek nie gra roli. Ja podczas czuwania papieskiego w Matemblewie podjęłam się takiego zadania. Ks. Zbyszek, który nad tym czuwał, powiedział, że takie zobowiązanie pomoże nie tylko dzieciom, ale także nam, szczególnie dziewczynom, abyśmy potem umiały stać się dobrymi, kochającymi matkami.
Cytat1. Sprawa legalności aborcji.
Wedle nauk kościoła zabronić należy aborcji w każdych warunkach i okolicznościach, bez względu na wszystko. Słowa JPII o ochronie życia od momentu poczęcia nie pozostawiają tu wiele do interpretacji. Nie wchodząc w szczegóły - jest to masowe produkowanie ludzkiego nieszczęścia. Wydaje mi się to głęboko niehumanitarne. Dla 4-letniego Oskara skatowanego przez rodziców i milionów innych niechcianych dzieci lepszym wyjściem byłaby aborcja.
Nie. Śmierć dla nich nie była by lepsza. Lepsze byłoby odebranie ich w porę z domu w którym spotkało ich samo zło. Dla ludzi niechcących dzieci są inne wyjścia - dziecko można zostawić w szpitalu zrzekając się praw - takie dziecko trafia do adopcji bardzo szybko be zbędnych komplikacji formalnych.
Aborcja moim zdaniem jest w pewnych sytuacjach usprawiedliwiona (zagrożenie życia matki w czasie ciąży - ale decyzja powinna byc podejmowana ostroznie), ale nigdy dobra nie będzie.
Aborcja to nie rozwiązanie.
Mnie wkurza to że niektórzy geje chętnie wystawiliby dzieciaka na pośmiewisko wychowując go legalnie w jednopłciowej rodzinie
Na pewno zdarzaja sie takie przypadki ale nie mozna dlatego generalnie
pozbawiac takie zwiazki mozliwosci adopcji dziecka.
Pomijam fakt, ze nie jest respektowana zasada rownosci plci.
( kobieta lesba moze zajsc w ciaze i urodzic sobie dziecko, mezczyzna niestety nie
ale wychowac je moze )
Co do wystawiania dziecka na posmiewisko, to stan taki swiadczy jedynie o
nietolerancji danego spoleczenstwa, dla mnie podobna sprawa jest batalia
o zycie poczete, a pomijanie niesienia pomocy dzieciom w rodzinach patologicznych.
Mnie smiesza bardzo przypadki rodzicow, majacych normalne, przecietnie
rozwijajace sie dzieci, ktore oni w celu zaspokojenia wlasnych, nieraz chorobliwych,
ambicji, zmuszaja do uzyskiwania zawyzonych osiagniec w nauce, sporcie,
itp.
Kiedys juz w ktoryms z podobnych tematow zadalem pytanie: co bys zrobila ( zrobil )
gdyby sie okazalo, ze Twoje dziecko ma homoseksualne predyspozycje i chce
je praktykowac i rownoczesnie pragnie Cie obdarzyc wnukiem?
Dla mnie kobieta która zabija nienarodzone dziecko nie jest człowiekiem , jest zwykłym zwierzeciem pozbawionym uczuć . Niewyobrażalne jest dla mnie jak można żyć po czymś takim , jak można patrzeć na siebie każdego dnia w lustrze ? I nieważne jak to dziecko zostało poczętę . Przecież jeśli wiem że niebędę potrafiła kochać dziecka które przyszło na świat w wyniku gwałtu zawsze mogę je oddać do adopcji . Jeśli niemam rodziny na której mogę polegać to są instytucje które zajmują się udzielaniem pomocy samotnym matkom . Więc nic nieusprawiedliwia tej zbrodni . Aborcja zawsze będzie morderstwem .
kilka dni od zapłodnienia było przenośnią, dziecko powstaje przez 9msc, pierwszy miesiąc uważam za wystarczający okres na podjęcie decyzji. i wtedy to nadal nie jest niemowlak, tylko komórka.
i wydaje mi się że decyzja o aborcji jest bardziej przemyślana niż o oddaniu do adopcji, jednak o tym pierwszym się dużo mówi, a o drugim wcale
owszem, sąd nie zwróci bo nie ma czego, ale urodzi sobie kolejne. no chyba że jest ograniczona umysłowo i zdecyduje się na pokrętny zabieg w piwnicy, to wtedy już nigdy nie będzie miała dziecka ale tym lepiej dla ludzkości
Nie do końca w pierwszym miesiącu jest tylko komórką, ale lepiej nie zaczynać -.-
Na podjęcie decyzji nt. oddania do aborcji ma się 9 miesięcy, wystarczająco dużo żeby uświadomić sobie swoje uczucia względem dziecka. Może o pierwszym mówi się dlatego że jest zdecydowanie mniej humanitarne/etyczne/moralne/itd niż drugie?
Oczywiście mówimy tylko o przypadku dziecka poczętego z gwałtu - bo jeśli o innym to uważam że ścierka która z własnej wygody decyduje się na aborcje, wraz z jej dokonaniem powinna mieć podwiązane jajowody. Tak czy inaczej, zupełnie nie rozumiem dlaczego to pierwsze dziecko miała by zabić zamiast oddać do domu dziecka..
W uroczystość Zwiastowania Pańskiego, przypadającą najczęściej 25 marca, Kościół przeżywa Dzień Świętości Życia. W tym dniu w sposób szczególny spoglądamy nie tylko na swoje życie, które jest wielkim darem Stwórcy. Nadarza się też dobra okazja, by zatroszczyć się o życie tych najbardziej bezbronnych, poczętych, ale jeszcze nienarodzonych, którym grozi zagłada. W intencji dziecka zagrożonego w łonie matki zabiciem możemy podjąć Duchową Adopcję.
wiecej na ten temat:
http:// www.brewiarz.katolik.pl./czytelnia/dsz.
Rownież zgadzam się z Dżej i Algaj. Dajmy czas ZC, na odpowiedz i obronę swojego zdania. I naprawdę nie obrażajmy się nawzajem.
Nie mamy jeszcze dziecka, też prawie od roku o nie walczymy i nie wiem czy kiedykolwiek uda nam się je począć. Ale już teraz wiem, że w razie gdyby nam się nie udało nie poddam się in vitro z przyczyn moralnych. Jeśli nie uda nam się doczekać własnego dziecka, zdecydujemy sie na adopcję.
Jednak nie gardzę osobami, ktore decydują się na ten krok. Wiem jakie mają ogromne pragnienie własnego dziecka.
Moje zasady nie pozwalają mi na in vitro, ale nie potępiam tych ktorzy się na nie decydują.
A adopcja? Boję się tych procedur. Chciałabym mieć własne dziecko, męża i moje.
Myślę, że dla majacych trudności z poczęciem ( poważne trudności ) są dwa wyjścia - albo chcesz mieć dziecko albo chcesz byc w ciąży.
Uważając, że adoptowane dziecko jest NIETWOJE lepiej odwodzić się od myśli o adopcji
Jeszcze o godności poczęcia. Nas na IVF nie było stać, po wielu rozmowach dyskusjach, poznaniu procedur IVF i adopcyjnych zdecydowaliśmy się na adopcję.Mój syn pierwsze trzy miesiące życia spędził w DD. Jeździliśmy do niego co drugi dzień przez miesiąc. I przez miesiąc widziałam 15 dzieci "godnie" poczętych w wieku odtrzech tygodni do 16mcy. Tylko ciekawe gdzie byli rodzice którzy je "godnie" poczęli. I wszyscy którzy proponują niepłodnym/bezpłodnym adopcję zamiast IVF. Wg wielu wygląda to tak że zgłasza się para do ośrodka, określa dziecko po czym z pracownikami ośrodka bądź idą do DD wybrać sobie dziecko bądź też dostają katalog z fotkami dzieci do wyboru.
Nikt nie pisze żę wszyscy mają popierać IVF lub potępiać. Po prostu niech będzie dostępne tak żeby ludzie mieli wybór a przy tym nie byli obrażani.
A jesli dziewczyna zostala zgwalcona? Jesli nie ma srodkow do wychowania takiego dziecka bo np. ma 16 lat? Zreszta nie zachowujmy sie jak nasz kochany minister edukacji "Aborcja jest zua! Homoseksualizm to zuo! Wszyscy powinni nosic móndurki!!". IMO aborcja nie jest zła w przypadku, gdy dziecko zostało poczete wbrew woli matki, badz plod zagraza zyciu matki. W kazdym innym wypadku aborcja bedzie zwyklym modrerstwem i tyle ...
Listva napisal dokladnie to co chcialem napisac.
Jeżeli "rząd" zabroni całkowicie aborcji to będzie prawdziwa klęska. Bo przykro mi to mówić, ale jeżeli tak się stanie to co ma powiedzieć zgwałcona kobieta? Zresztą to wcale nie zmniejszy aborcji. Zwiększy za to ilość nielegalnych aborcji...
hmmm... z Waszych opinii drodzy koledzy wywnioskowuję że aborcja jest morderstwem i jest zła ale nie do końca bo są wyjątki kiedy nie jest zła...
OJ! NIE ZGADZAM SIĘ! albo jest zła albo nie!
wg mni jest zła bezwzględu na okoliczności. Czemu pozbawiać życia niewinnego dziecka tylko dlatego że zostało poczęte "bez zgody" matki... to nie jego wina... w takich przypadkach można ewentulanie oddać dziecko do adopcji, lub domu dziecka itp.
najlepszym rozwiązaniem jest chyba jednak wychowanie go w miłości i normalnym życiu...
w takich przypadkach napewno pomogą rodzice, bliscy...
peace
nie znam się na statystykach umieralności, ale to jest w przypadku niemożności poczęcia dziecka w normalny sposób dużą szansą.
jestem za jeśli chodzi o pary hetero mające ten problem, ale jeśli chodzi o lesbijskie pary to mówie głośno NIE. ale sprawa dzieci <adopcji czy poczęcia in vitro> w związku homo to już jest inny topik.
Uważam, że aborcja powinna byc dozwolona tylko i wyłacznie w przypadku gwałtu. Narodzone dziecko będzie całe życie przypominać jego matce o tym, że została zgwałcona. Nie którzy uważają, iz zgwałcona kobieta może przecież oddać dziecko do adopcji a nie decydowac się na aborcje. Ale jak musi czuć sie dizecko, które dowie się, że jego rodzice nie kochali sie może nawet siebie nie znali w chwili jego poczęcia. Jeśli kobieta po prostu zwyczajnie nie chce swojego dziecka to dla mnie jest nie zrozumiałe. Nie rozumiem jak rodizc moze nie kochać i nie chcieć sowjego dziecka. W końcu ono jest darem a nie przekleństwem. Jesli płód jest zagrożony też powinno byc zabronione usunięcie dziecka. To nie wina tego maluszka, iż urodzi sięchorę a obowiazkiem rodziców jest przeciez opiekowanie sie potomstwem w każdych okolicznościach.
Rzecz dziać się będzie w Katowicach.
Samorząd Studencki WTL serdecznie zaprasza na MSZĘ ŚWIĘTĄ W INTENCJII DZIECI POCZĘTYCH, których ŻYCIE JEST ZAGROŻONE.
Msza odbędzie się 1 czerwca 2009 r. (DZIEŃ DZIECKA) o godz. 19.00 w kościele akademickim (krypta katedry Chrystusa Króla, duszpasterstwo centrum).
W trakcie Eucharystii będzie możliwość PODJĘCIA ADOPCJI DUCHOWEJ.
Jeśli chcesz, NAPISZ DO NAS (duchowaadopcja.(proszę przeczytać uwagi do regulaminu)gmail.com).
WSPÓLNIE NASZĄ MODLITWĄ MOŻEMY URATOWAĆ WIELE DZIECI!!!
WAŻNE! Prześlij tę wiadomość swoim znajomym, liczymy na WAS!!!
Studenci WTL
w przypadku wcześniaków urodzonych między 23 a 24 tygodniem ciąży: większość dzieci umiera
Ale nie wszystkie. Na miejscu lekarza walczyłbym o każde - dopóki jest choć cień szansy. A ponieważ nie jestem na miejscu lekarza - modlę się za każdego poczętego i propaguję Duchową Adopcję Dziecka Poczętego oraz pracowitość u moich uczniów - może kiedyś będą z nich pracowici lekarze, a nie leniwi, którzy zamiast próbować cośkolwiek zrobić w celu ratowania dzieci - usiądą i napiszą raport.
Ja, podobnie jak Jacek pamiętam, że na "moim" II st. drogowskazy przyjmowały tylko te osoby, ktore decydowały się przyjąć je w całości, łącznie z abstynencją. No, nikt potem nie był wyrzucany z grupy, ale drogowskazy jako swoją drogę można w końcu przyjąć później...
Mnie się wydaje, że o KWC słyszy sie wcześniej niż o IX drogowskazie, bo juz na rekolekcjach OND, 0 lub I st.
Czym sie różni IX dr. od KWC? Ano tym, że tutaj abstynencja jest przyjęta po prostu jak element programu życia, którym chcę sie kierować. Natomiast KWC to post podjęty uroczyście wobec Kościoła, rodzaj ślubowania. To jest zupełnie co innego, więc absolutnie nie sprowadzałabym różnicy do "sformalizowania".
To trochę podobnie jak z Duchową Adopcją. Możesz modlić siię w intencji jakiegoś poczętego dziecka prywatnie, a możesz też podjąć takie zobowiązanie uroczyście wobec Kościoła - ma to wówczas nieco inną rangę.
Dziwi mnie fakt, że ta sprawa ponownie znalazła się w centrum zainteresowania polityków.Ustawa, obecnie obowiązująca nie wymaga żadnych zmian.
Każdy człowiek ma prawo do życia, a przerwanie poczętego życia może nastapić wyłącznie gdy ciąża zagraża życiu matki.
Nikt nie ma prawa odebrać tej sznsy innemu, a już na pewno nie z powodu własnej wygody.
Natomiast powinno sie ukrócić podziemie aborcyjne, gdyż ilość wykonywanych zabiegów jest bardzo duża. Tutaj powinna byc większa rola policjii i sądów.
Dziecko poczęte powinno zostać urodzone, a jeżeli kobieta nie czuje się na siłach by podjąć się jego wychowania zawsze może oddać je do adopcji.
to, co napiszę, jest uźno związane z tematem, a jednak... 19. maja organizowany jest w naszej prowincji DW Oazy Franciszkańskiej w Legnicy. Przed DW mamy przeprowadzić spotkania o ochronie życia i aborcji taj, aby przygotować się na podjęcie Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Jeśli ktoś z Was czuje się na siłach, aby włączyć się w to dzieło, zapraszamy do kościoła św. Jana w Legnicy dnia 19. maja na godzinę 10.30 [rozpoczęcie]. Pozdrawiam.
Takie achowanie jak jest opisane w tym artykule nei świadczy o tym że człowiek jest już człowiekiem w chwili poczęcia.
Żydzi w czasie II Wojny Światowej też nie byli traktowani jak ludzie, co nie znaczy, że nie byli ludźmi lub przestali nimi być. Tak samo tutaj. To, że wczesnoporonionym dzieciom odmawia się pogrzebu nie świadczy o tym że człowiek nie jest już człowiekiem w chwili poczęcia. Trzeba walczyć ze wszystkich sił o zmianę tej sytuacji i ogarniać wszystkie te małe istnienia ludzkie modlitwą. Polecam Duchową Adopcję.
Na kilkunastu wiejskich księży, z którymi rozmawiałam, tylko jeden znał obowiązujące obecnie w Kościele katolickim przepisy. – Pogrzeb to pogrzeb. Wszystko zrobimy, jak należy – zapewnia ksiądz Piotr Karwat z Brzeźnicy Dębickiej. – Pożegnamy z godnością i uroczyście małego człowieka.
W styczniu tego roku weszły w życie dwa nowe rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia ("W sprawie postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi" oraz "W sprawie wzoru karty zgonu oraz sposobu jej wypełniania") utrwalające istniejące już wcześniej przepisy. Z ministerialnych ustaleń wynika między innymi to, że każdy polski szpital ma obowiązek w ciągu trzech dni przesłać do urzędu stanu cywilnego pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka lub jego akt zgonu. Na podstawie tego drugiego można wyprawić dziecku pogrzeb.
Jak dla mnie, to z tego wynika, że te dzieci mają prawo do pogrzebu.
[ Dodano: 24-05-2007, 18:52 ]
Księża powinni chrzcić każde dziecko (jeżeli sądzą że in-vitro to grzech to powinni wiedzieć że grzech ten będzie na sumieniu rodziców), a moim zdaniem to zamiast zapłodnień in-vitro to rodzice powinni adoptować dziecko.
Według badań:
-Dzieci powstałe w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego rodzą się zazwyczaj z o wiele mniejszą wagą w porównaniu z innymi dziećmi,
-U dzieci tych trzykrotnie częściej występuje zespół Beckwitha-Wiedemanna oraz zespół Angelmana,
-Dzieci poczęte w ten sposób cierpią częściej na rzadkie dziecięce nowotwory oczu.
Śluby? Nie, po co. Jeśli chcą żyć razem to proszę bardzo, ale niech ślub sobie darują. Z samego założenia ślub ma być dla mężczyzny i kobiety.
Adopcje? Proszę bardzo. Domy dziecka są już zbyt zapełnione. Tak przynajmniej maluchy miałyby godne dzieciństwo
nie wiem czy dobrze odczytuje Twoj zamysl, ale stwierdzenie, ze malzenstwo jest dla kobiety i mezczyzny z zalozenia a wychowywanie dziecka jest dla wszystkich (czyt. hetero i homo) to moim zdaniem lekkie przegiecie...
dwie osoby tej samej plci nie beda w stanie poczac dziecka, natomiast slub beda w stanie wziac (choc moim zdaniem wskazana bylaby co najwyzej legalizacja ich zwiazkow, bez zadnych dodatkowych przywilejow)...otrzymaja wiec cos, czego zrzekli sie bedac swiadomymi swojej decyzji...poza tym jak zapewne wiesz, dziecko jest owocem milosci pomiedzy dwoma osobami ROZNEJ plci (zdazaja sie oczywiscie wyjatki, potwierdzajace jednak regule) i albo rodzi sie po slubie, albo sklania do zawarcia zwiazku malzenskiego...dlatego tez zezwolenie na adopcje dzieci parom homoseksualnym jest jeszcze wiekszym ustepstwem niz zezwolenie na ich sluby...
wyobrazam sobie, iz w domach dziecka zycie jest okropne...nie mialem okazji doswiadczyc czegos takiego i z tego sie bardzo ciesze...jednak nie wiem, czy wybralbym zycie z para homoseksualna gdy moglbym miec nadzieje, ze zaadoptuje mnie normalna rodzina.
Ciezko jest wogole poruszac taki temat,bo sama jestem przeciwnikiem aborcji ale i zwolennikiem,Ja osobiscie bym tego nie zrobila,mam dziecko,jestem szczesliwa mama ale rozumiem niektore kobiety..ktore dzieki aborcji maja jakis wybor.Bo zalozmy dzieci poczete w czasie gwaltu,jakie One maja zycie,skoro na wstepie pozbawione sa milosci macierzynskiej,bardzo czesto nastepuja odrzucenia,porzucenia mowie juz ogolnie,matki nie maja kasy na nielegalna aborcje i wyrzucaja dzieci jak rzeczy,zostawiaja na przystankach autobusowych po klatkach schodowych,jednym dzieciom sie udaje...to znaczy na tyle by trafic do domu dziecka,i zyc tam albo do lat 18,albo byc tym szczesliwcem i trafic do adopcji...inni maja mniej szczescia bo sa zabijani,i moje drogie panie...co jest w takiej sytuacji lepsze mniej grzeszne,bardziej moralne,poddanie sie aborcji,gdzie ktos by mogl stwierdzic ze zabicie dziecka,bo dla innych to jest embrion(do 12 tygodnia ciazy oczywiscie)...czy zabicie dziecka nowonarodzonego?Tak bardzo czesto jest kobiety ktore nie maja kasy na usuniecie..poprostu zabijaja.I wtedy wlasnie sobie mysle ze powinna byc aborcja dostepna legalna,dla wybranych kobiet,w ciezkich sytuacjach materialnych,z zaburzeniami umyslowymi,czy kobiet ktore dzieci moga narodzic sie w wyniku gwaltu.Tak aby wiecej nie trzeba bylo ogladac w dziennikach dzieci,zabitych w beczkach,spalonych w piecach,czy porzuconych w smietnikach...aby rzeadnej z nas wiecej nie musialo sie kroic serce sluchajac czy widzac takie rzeczy.
może wyda wam się to straszne ale.....
dla mnie większą krzywdą i trudniejsze do zniesienia byłoby oddanie dziecka do adopcji... nie potrafiłabym zapomnieć że gdzieś kiedyś zostawiłam moje własne dziecko... po prostu znaczyłoby to że jestem paskudną suką niczym nie różniącą się od zwierząt... oddanie dziecka do adopcji to ogromna krzywda dla dziecka! Jedynym usprawiedliwieniem jest skrajna bieda, kiedy matka nie jest w stanie zapewnić dziecku podstawowych potrzeb jak np pożywienie...
a aborcja.... no cóż... do pewnego okresu (nie wiem dokładnie ile on wynosi) sami lekarze twierdzą że nie można mówić o życiu... to zwykły zarodek który nie ma serca ani mózgu...
to jeszcze nie człowiek... także powinna być legalna aborcja.
Mimo że ja sama (raczej - w zależności od zaistniałych okoliczności - np gwałt) nigdy bym się na to nie zdecydowała, to uważam że każdy zna własne sumienie...
Aha... i dobrego argumentu użyła pszczółka... są tabletki - legalne ale na receptę które aby zadziałaby można użyć po stosunku chyba do 72 godzin....i one prowadza do poronienia.
Jeżeli uznamy że życie powstaje z momentem poczęcia to te tabletki również powinny być zakazane, a nie są... więc jest tu jakaś sprzeczność w samym prawie....
MNie też irytuje takie gadanie o wyluzowaniu ale jak widać coś w tym jest.
Chciaż w przypadku Kiki,po ciąży mogły też nastąpić zmiany w jej wnętrzu lub w gospodarce hormonalnej i doszło do naturalnego poczęcia.
Czasami się czyta o naturalnej ciąży po adopcji dziecka. Czasami bo regułą nazwac tego nie można.
tylko jak przestac pragnac dziecka
Nie mam pojęcia.Nawet gdyby znaleźć sobie bardzo absorbujące zajęcie typu budowa i urządzanie domu to jednak przychodzą takie myśli.Zwłaszcza wieczorem,przed zaśnięciem,czasem to aż fizycznie boli.
Przyzwolenie na konkubinat to nie jest własciwa interpretacja. Szanuje inne religie, kultury i zwyczaje. Jestem w stanie zaakceptowac np. wielożenstwo w innych religiach czy niesakramenatalne zwiazki ateistów, ale wyadje mi sie, ze trzeba byc konsekwentnym - jezeli ktos uwaza sie za katolika, powienien podporzadkowac sie regulom tego kosciola (z decyzjami Sadu Biskupiego wlacznie).
Nie mamy dzieci, ani ja ani on. Nie możemy mieć własnych dzieci, będziemy starac się o adopcję. Robert dowiedział się o bezpłodności w trakcie poprzedniego małżeństwa, jego była żona też była bezpłodna prawdopodobnie w wyniku aborcji (sugestia lekarza) i zatajenie tego faktu było jedna z trzech podstaw stwierdzenia nieważności malzenstwa. Nie wiem jak wyglada sprawa dzieci, ale nie sadze, zeby kosciol uznawal je za skutke cudzolostwa. W momencie, kiedy zostały poczete wszyscy przeciez wierzyli, ze to jest wazne malzenstwo. Amen!
Ty wiesz swoje, a Twój brat, z Twojego Kościoła nie jest pewny-dziwne, że nawet takiej jedności nie macie, że nie potraficie określić, od kiedy jest człowiek....i Ty śmiesz śmiać się z protestantów? Embrion jest ciałem, z którego wytworzy się człowiek. Mam za sobą tyle samo naukowców, co Ty.
jakiej jedności? Nie rozumiesz że jest kilka możliwości?
Do znaczy dopiero w 3-4 dniu wiemy czy będzie jedno dzicko czy ciąża mnoga, ba moż być przypadk kidy po kilku następnych dniach komórki bliźnięta się połączą w jedno. Definicja Boecjusza osoby neguje więc że mamy do czynienia z personą, ale pojawia się pytani o bożą wszechwiedze etc etc. Moim zdaniem jednodniowy zarodek ma 100% prawa do życia, nie wyroźnie z niego kukurydza etc. a jeśli chodzi o godność ta należy się każdemu ludzkiemu istnieniu a takowe już istnieje w 1 sekundzie po zapłodnieniu.
In vitro nie jest wyborem między życiem zarodka a zyciem matki ale egoistycznym pragnieniem dziecka (jakby adopcja była dla "frajerów") za cenę godności poczęcia oraz godności istnienia ludzkiego.
Co więcej in vitro nie leczy bezpłodności ale jest jej ominięciem.
yarroo, podziwiam twoją odwagę/chociaż jesteśmy ukryci pod nickiem/.
Ja osobiście jestem przeciwna aby geje czy lesbijki mieli prawo do adopcji dzieci!
Jestem za naturalnym poczęciem w 'normalnej' rodzinie. Dziecko może dobrze i zdrowo wzrastać u boku mamy i taty, mieć kontakt z dziadkami, kuzynami..
Wiem/sama doświadczyłam tego/,że Bóg uwalnia z różnych nałogów, przyzwyczajeń czy nieczystości. Tu akurat współżycie dwóch mężczyzn uważam za nieczystość.
Nie rozumiem jednak przyczyn takiego stanu rzeczy- zakochani w sobie mężczyźni
W pewnym stopniu nawet szkoda mi takich osób, wyobrażam sobie ile trudnych wyborów przed nimi..
Niestety nie będę chyba nigd y na tyle tolerancyjna aby uważać to za 'normalne'
ps A kiedy słyszę,że w innych krajach niekt. partie chcą obniżyć granicę wieku umożliwiającą współżycie-to włos mi staje na głowie!!!
Chrońmy czystosci/naszych/ dzieci, nie pozwalajmy im karmić sie erotycznymi filmami i jakąkolwiek pornografią!! Uwaga na internet i różne gry!
Boże miej dzieci w Swej Opiece..
Z drugiej strony ojciec oczekiwał ukorzenia się syna, który jednak nie ponowił swoich błagań i unosząc się dumą wyjechał za granicę.
K3G za każdym razem odkrywam na nowo, ma pełno różnych warstw i mimo wszystkich niezbyt pochlebnych opinii na temat tego akurat filmu wypowiadanych przez ludzi, którzy mają kilkuletnie doswiadczenie z filmami bolly, nadal uważam, że jest to film dla każdego, niezapomniany i warty zawsze ponownego obejrzenia.
Fakt, że nie wzruszają mnie te momenty co za pierwszym razem, ale teraz widzę kunszt wszystkich, którzy zagrali w tym filmie. Zaczynam usprawiedliwiać postępowanie ojca a Rahula troche krytykować. Trauma tego,że nie jest się członkiem rodziny "z krwi" potrafi zaważyć na życiu każdego. Od razu przypomina mi się scena z Mayą z KANK, kiedy w kłotni zostaje wypomniana jej niemożność poczęcia dziecka. W K3G również zostało powiedziane: "jesteś naszym synem a o adopcji nie wspominamy w tym domu" a jednak, kiedy nalezało zranić i uderzyć ojciec wiedział jak to zrobić i wiedział co zaboli najbardziej. Coś w stylu "trupa w szafie" w końcu sie wysypie. Myślę, że niepotrzebnie nie mówiło się na ten temat w domu Rahula, gdyby to nie było coś o czym każdy chce zapomnieć tylko coś co każdy akceptuje, myslę, że łatwiej byłoby wszystkim oswoić się z tą sytuacją i jawnie ją zaakceptować.
Zgadzam sie, że pogodzenie się rodziny niekoniecznie ukoi ból Rahula, to nadal bedzie ciążyć na ich wspólnym życiu.
Zastanawia mnie jeszcze jedno. Dlaczego łatwiej zabić niż oddać do adopcji?
P.S. Gdybym żyła w innym kraju (dpuszczającym aborcję na życzenie) mojego dziecka najprawdopodobniej by już nie było. I za to jestem wdzięczna ustawodawcy i czarnym (mimo, że jestem ateistką).
Predewszystkim duzo zdrowia dla twojego maluszka.
Czemu kobiety decyduja sie na aborcje niz oddanie do adopcji? Z aborcja jest mniej problemu. Wystarczy dogadac sie z lekarzem, umowic termin wizyty. On zaprasza Cie do szpitala zaklada najzwyklejsza karte chorobowa w ktorej wpisuje zlecenie zabiegu lyzeczkowania po poronieniu. Oczywiscie poronienie to czysta fikcja ale wszyscy w to wierza. Z adopcja to juz gorsza sprawa. Kobieta ma przed soba 9 miesiecy rozmyslan. Pierwsze kopniecie, badanie USG a na nim lekarz pokazuje bijace serduszko itp. Kiedy kobieta juz przetrwa ciaze i nadal jest zdecydowana oddac dziecko do adopcji powinna zglosic to swojej poloznej. Polozna powinna podac znieczulenie (oczywiscie tego nie robi). Drugi krytyczny moment to ten w ktorym klada noworodka mamie na brzuchu. I tu zaczynaja sie schody w malo ktorej kobiecie po tych wszystkich przezyciach nie odzywa sie instynkt macierzynski. Kobieta przestaje byc pewna czy chce oddac dziecko do adopcji. Czesto pozostawia je w szpitalu bez zgody na adopcje nie wiedzac co sama ma dalej poczac. Taki maluszek trafia do roznych instytucji oczekujac na decyzje mamy lub na wyrok sadu.
nie czytałam wszystkich postów ale co do aborcji to jestem na NIE!!! Człowiek zyje od poczecia i ma do tego prawo... jezeli nie ma sie kasy to mozna oddac dziecko do adopcji (wiecie ile rodzin chciało by miec dzieci a nie może)? nigdy w zyciu nie zdecydowałabym sie na aborcje... ale każdy ma swoje zdanie na ten temat i nie potępiam ludzi którzy wybrali aborcje!
Dlatego temat dla mnie odpada.
Jeśli myślałbym o adopcji, to tylko dziecka w wieku 3-5 lat (około).
Na zastępczą matkę nie zgodziłbym się, ale na zastępczego ojca??... tu musiałbym się zastanowić.
Ciekawy wątek posunął Krzyś - odpowiem później (brak czasu), co też pozwoli mi się zastanowić.
Choć na pierwszy rzut oka, wątek ów, wydaje mi się jak z filmu "Niemoralna Propozycja".
Dziecko poczęte przez "danie dupy"???
Odpowiem później...
:564:
Przeczytałam kilka postów i wybuchłam śmiechem. Sorry ale co to miało być? Wojna? Czy Wy nie potraficie wyrazić swoich poglądów, nawiązać jakąś dyskusję, ale nie kłócić się?
Jestem za aborcją gdy zagraża ona życiu matki.
Każdy może mieć swoje poglady, szanuję je, jednak ja uważam, że od momentu poczęcia to już jest istota zywa. Mozecie się czepiać, że to tylko zapłodniona komórka itd, jednak ona się rozwija i kiedyś stanie się człowiekiem. Każdy ma prawo do życia.
Jeśli kobieta nie chce tego dziecka może je oddać do domu dziecka. Stwarza tym możliwość adopcji.
Jeśli w ciąże zaszła jakaś nastolatka, bo to była "wpadka" to przepraszam- niech zacznie używać móżgu. Konsekwencje swoich czynów trzeba ponosić.
Co do gwałtu to nie jestem zdecydowana. Dlaczego? z jednej strony można było by dopuścić aborcję: a bo to trzeba myśleć o tej kobiecie, że dla niej ciąże będzie udręką przypominajacą o tej tragedii, a bo to na pewno nie pokocha tego dziecka...
Ale z drugiej strony? no właśnie, czy dziecko jest winne?
I znowu byłby bulwers niektórych osób iż płód nie jest jeszcze dzieckiem. A kiedy będzię? Kiedy przyjdzie na swiat? Czy kiedy rozwiną się narządy itd?
Zagrożenie życia matki- tak
Gwałt- jestem chwiejna...
kilka dni od zapłodnienia było przenośnią, dziecko powstaje przez 9msc, pierwszy miesiąc uważam za wystarczający okres na podjęcie decyzji. i wtedy to nadal nie jest niemowlak, tylko komórka.
i wydaje mi się że decyzja o aborcji jest bardziej przemyślana niż o oddaniu do adopcji, jednak o tym pierwszym się dużo mówi, a o drugim wcale
owszem, sąd nie zwróci bo nie ma czego, ale urodzi sobie kolejne. no chyba że jest ograniczona umysłowo i zdecyduje się na pokrętny zabieg w piwnicy, to wtedy już nigdy nie będzie miała dziecka ale tym lepiej dla ludzkości
Nie do końca w pierwszym miesiącu jest tylko komórką, ale lepiej nie zaczynać -.-
Na podjęcie decyzji nt. oddania do aborcji ma się 9 miesięcy, wystarczająco dużo żeby uświadomić sobie swoje uczucia względem dziecka. Może o pierwszym mówi się dlatego że jest zdecydowanie mniej humanitarne/etyczne/moralne/itd niż drugie?
Oczywiście mówimy tylko o przypadku dziecka poczętego z gwałtu - bo jeśli o innym to uważam że ścierka która z własnej wygody decyduje się na aborcje, wraz z jej dokonaniem powinna mieć podwiązane jajowody. Tak czy inaczej, zupełnie nie rozumiem dlaczego to pierwsze dziecko miała by zabić zamiast oddać do domu dziecka..
Chcę powoli zapominać o gwałcie dlatego oddaję dziecko do adopcji, czy nie zasugerowałam tego w swojej wypowiedzi?
Kiedy się zabezpieczasz to nie myślisz o poczęciu dziecka, a zależy ci po prostu na samym stosunku, przyjemności. A czasami zdarzy się 'efekt uboczny'.
Często niestety przypadkiem nie można dotrzymać do czasu zamążpójścia. (gwałt) ;)
Gdy poznałabym takiego chłopaka byłoby mi wszystko jedno czy jest dzieckiem gwałtu czy też nie.
Grzechem samo picie nie jest:]
upijanie się to już tak :P
Nam jak księżulo zawsze dawał rachunek sumienia, nie było pytania o upijanie. Było tylko o picie ^.^
świętą nie jestem! :]
No i co z tego? Ale masz starać się być! Na tym polega Twoja wiara, a nie na prowadzeniu hulaszczego życia w myśl zasady "święta nie jestem, wyspowiadam się".
słyszał ktoś może o Krucjacie Wyzwolenia Człowieka?
Ja słyszałem tylko o duchowej adopcji dzieci poczętych.
aha i nawet jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu- to o niczym nie świadczy/ owszem, współczuje tej kobiecie-sama nie chciałbym sie znależć na jej miejscu, ale to dziecko ma prawo żyć.! ja go nie chce, co tez jestem w stanie zrozumiec w jej przypadku, to niech odda do adopcji, ale niech nie odbiera mu życia!
a chciałabyś być takim dzieckiem??? Żyjesz przez wiele lat w nieświadomości, uważasz że poczęłaś się z miłości rodziców, a nagle dowiadujesz się że jesteś dzieckiem gwałtu, albo co gorsza że matka cię porzuciła bo nie chciała mieć dziecka z gwałtu...
Zapłodnienie poza ustrojowe jest oceniane negatywnie przez Kościół nie tylko z tego powodu ze niemalze uśmierca sie pozostałe płody (co doprowadza do wrecz zwierzęcej naturalnej selekcji czyli prawa dżungli) ale równiez ze nowe życie powinno być wynikiem aktu małzeńskiego. Ta ingerencja człowieka trzeciego jest niedopuszczalna przez Kościół. Dlatego wątpie czy Kościół zmieni ocene moralną zapłodnienia pozaustrojowego nawet po "ulepszeniu" tej techniki. A wybieranie sobie tym sposobem zapłodnienia tatusia jest juz wogule chore!!!
No wiesz, adopcja dziecka tez jako tako nie wynika z "aktu malzenskiego". Tzn teoretycznie wynika, chociaz nie wiadomo do konca czy dziecko zostalo poczete w malzenstwie czy nie. Jednym slowem czy bedzie to sztuczne zaplodnienie (zakladajac, ze bedzie w 100% skuteczne i nie bedzie jak to nazwales "naturalnej selekcji") czy adopcja to nie widze wiekszej roznicy.
Pzdr
Temat jest długi – nie przebrnęłam przez niego. Ale…
Na religii uczyli nas tak:
1) Godność człowieka domaga się poczęcia w naturalnym akcie płciowym.
2) Zabija się człowieka (ludzi). Wybiera 1 lub 2 zarodki. Resztę zamraża, czyli unicestwia.
Ja to rozumiem – takie jest stanowisko Kościoła.
Ale co z ludźmi, którzy nie mogą mieć dzieci? Dla których jedyną możliwością jest in vitro? Ktoś powie, że jest adopcja. I owszem – tyle dzieci czeka nad dom. Ale dlaczego odbiera się szansę na macierzyństwo kobiecie, która zapewne od naszego roku życia marzyła o tym, by pod sercem nosić dziecko?
W takiej sytuacji chyba musi dojść do starcia w człowieku między jego marzeniami/pragnieniami, a wiernością względem zasad Kościoła/wiary. I tak naprawdę dokonać trzeba wyboru między szczęściem, a grzechem, między życiem, a pustką…
Nikomu nie życzę, żeby znalazł się w takiej sytuacji.
Jeżleli ktoś już poruszył tę kwestię przepraszam.
No bo to jest rozwiązanie dla bezplodnych katoliczek, jest to chyba powód do radości? Gdybym ja sie dowiedziala ze jestem bezplodna, to bardziej byloby mi zal ze nie będe w ciąży, a nie że nie przekaze swoich genow...
Znaczy uważasz, że katoliczki mogą dokonywać in vitro? Jesteś w błędzie. Katoliczki mogą adoptować dzieci z in vitro, bo one się niczym nie różnią w swej godności od normalnie poczętych. Tylko i aż dlatego. Nie wiem, o co Ci chodzi...
Tak, tak, a "embrion nie jest człowiekiem". Tylko dlaczego mówisz to tylko ty jedna? Dlaczego cała medycyna, jak się wydaje, sprzymierzyła się przeciwko tobie i twierdzi, że jednak dziecko poczęte, a nienarodzone, jest człowiekiem??? Nie rozumiem, jakim ty autorytetem jesteś, żeby tak mówić.
Na marginesie - dziecko mogłaś donosić i oddać je do adopcji. Ale co? "Nie oddam bo moje", czyli pies ogrodnika, czy może to twoje "Nie będę inkubatorem"? A może jeszcze "A figę - nie dam mu szansy na normalne życie". Albo co jeszcze?
Zastanawiam się, i ciągle mam nadzieję, że to jakaś żałosna prowokacja.
Kapsel: Gdy dochodzi do gwałtu, prawo polskie dopuszcza chyba aborcję.
Gdy dochodzi do poczęcia, prawo Boże mówi o życiu tylko jedno. Nie zabijaj.
Brzemię może być ciężkie. Czy myślisz że kobiecie świadomej groźby śmierci w przypadku chęci donoszenia dziecka, lub świadomej bardzo ciężkiego upośledzenia dziecka, które skaże dziecko na ciągłe cierpienie, a matkę na ciągłe poświęcanie mu czasu, bez czasu dla siebie jest lekko? Czy uważasz że jest lekko małolacie co chciała pokazać chłopakowi jak to go kocha, a jemu przeszło (tylko jej się zaszło)?
Wszystkie gwałty, kazirodztwa, upośledzenia, zagrożenia życia i inne nie są wymyślone.
A aborcja jest karą śmierci dla tego, które zawiniło naprawdę najmniej. Jeśli kobieta nie jest w stanie żyć z dzieckiem, niech je odda do adopcji. Ale niech go nie zabija.
A to nawiązuje do cytatu: "czyńcie sobie ziemię poddzną".
Ale zes sie uparl. Zobacz co tam w calosci mowi Bog - Rodz 1, 38 (chbya ten wiersz to jest). Szczegolnie od czego zaczyna.
Znam rodziny ktore gdy stwierdzily ze nie sa w stanie zapewnic godnego bytu nastepnemu dziecku, decyduja sie na oddanie go do adopcji.
Antykoncepcja hormonalna nie dopuszcza do rozwinięcia gotowej do zapłodnienia komórki jajowej, co za tym idzie, plemnik nie może zapłodnić, dalej nie ma płodu. Gdzie ty tu widzisz zabijanie?
Chociazby w nieregularnosci przyjmowania. A to sie mimo wszystko zdarza.
A poza tym, antykoncepcja to nie tylko hormony. To również środki mechaniczne, jek np. prezerwatywa. W którym momencie prezerwatywa zabija poczęte życie??
Czytaj dokladnie co ludzie pisza:
Coz, nikt tego tez nie powiedzial (choc srodki hormonalne uwzgledniaja i taka ewentualnosc). Antykoncepcja to eliminowanie mozliwosci zaplodnienia, a wiec przeciwdzialanie plodnosci. Znow odsylam do wspomnianego fragmentu z Pisma Sw z pierwszego rozdzialu Ksiegi Rodzaju.
Zaufaj troszke bardziej Bogu.
Zgadzam się z obywatelem . Od momentu poczecia to już jest człowiek . Inna osoba i nikt nie ma prawa zabić jej bo jej nie pasuje .
Tak najbardziej to dotyczy kobiet ale to kobieta ma naprawde możliwości zabezpieczenia się i ona powinna byc świadoma do czego może doprowadzić taki brak zabezpieczen .
Dla niektórych kobiet to rzeczywiscie może być tragedia ale niczemu nie jest winne to dziecko . Może ona dochodzić ciąże a potem oddać dziecko do adopcji (jest dużo par które nowonarodzone dzieci bardzo chętnie zaadoptuje) .
Te feministyczne bzdury że kobieta ma prawo decydować o własnym ciele mają błędne założenie ta osoba która jest w jej brzuchu to nie jest jej ciało. To jest człowiek który w niej dojrzewa.
Ale to jest właśnie sposób myślenia "nowoczesnej" kobiety . Tak jak pani feministka Magdalena Środa zinterpretowała reklamę firmy chyba Simplus (chodzi o tą blondynkę która przechodzi przez korytarz na uczelnii i się za nią faceci oglądają ) , że ta reklama w rzeczywistości pokazuje stereotyp studentki która dorabia po godzinach prostytucją . Czyli idąc tym tropem każda kobieta zadbana która lubi się pokazywać to w rzeczywistości prostytutka . Jak rozumiem tą granicą zadbania i wyglądu jest sama Pani Minister Środa .
Po prostu nie uznaję mozliwości pełnego rzązdenia własnym życiem kosztem niszczenia czyjegoś życia. W tekście padło zdanie, że stawia sie życie dziecka wyżej niż życie kobiety. Absolutnie się z tym zgadzam. Żeby sprowadzić dyskusję do parteru: jak ktoś się pieprzy to i skutek zna. Ja przynajmniej od podstawówki wiem, skąd się dzieci biorą i ne mam tu na myśli kapusty. Zdecydowanie życie dziecka jest ważne i nie zgodzę się nigdy na to, żeby dziecko zabijać w imię lżejszego życia kobiety. Bo ona go nie chciała...
Jedynym wypadkiem, w którym miałbym rozterki moralne jest dziecko poczęte w czasie gwałtu. Tylko tam miałbym jakiś problem z powiedzeniem czegoś konkretnego w tej sytuacji. Ale i tak skłądniam się raczej zdecydowanie ku opcji - aborcji nie. Niech urodzi i odda do adopcji albo coś. Ale niech nie zabija Bogu ducha winnego dziecka.
Witam,
nie śledzę wątku, więc moze powinnam siedzieć cicho...ale...
wiem jakim cudem i dobrem dla par może być in vitro. czytałam artykuły o ludziach i ich dzieciach poczętych w ten sposób...ale obok tego pojawia się artykuł o parze z Walii...jakiś cymbał w klinice pomylił zarodek i kobieta została zapłodniona nie swoim zarodkiem...kobieta usunęła ciążę...DLACZEGO? W głowie mi się nie mieści taka decyzja. Tak uważam, że to okrutne, że ot tak sobie można zadecydować o życiu istoty ludzkiej!
My akurat, choć kilka lat staraliśmy się o dziecko, leczyliśmy się na niepłodność itd itp.. nigdy nie zdecydowalibyśmy się na IN Vitro. NIe z powodów finansowych, religijnych, czy innych - Pomyśleliśmy, ze skoro 3 ciąże kończyły się stratami naszych dzieci, to może mamy naszą miłość przelać na dziecko, którego biologiczni rodzice się wyparli. Myśl o adopcji zrodziła się po 2giej stracie. Po 3ciej byliśmy pewni i już mielismy zacząć przygotowania, kiedy pojawiła się nowa szansa. urodził się nam synek. Teraz zaczęliśmy proces adopcyjny.
Gdyby miało się odbyć referendum o ogólnodostępności in vitro, chyba powiedziałabym nie...nie potrafię, nie mogę, nie chcę się zgodzić na zabawę w boga...bo czym innym mogę nazwać to co zrobiła ta babka z Walii? Może się mylę...medycznie to zlepek komórek...dla mnie to cżłowiek...
właśnie, przecieżkobieta, skoro już musi wybierać i decydować sie na aborcję z powodów dajmy na to materialnych, lub nie chce tego dziecka, bo poczęcie nastapipło wskutek gwałtu, to już lepiej niech to dziecko odda do adopcji tuż po urodzeniu no bo widzicie jak sie rozwija społeczeństwo coraz mniej dzieci, a przeciez w stattystykac nie są podawane wszystkie liczy dokonanych aborcji - i to jest właśnie najgorsze
Każdy ma prawo dążyć do posiadania dzieci oprócz pedałów i innych zboków. Jeśli ktoś nie może mieć dzieci to zostaje adopcja, sierocińce są pełne dziatwy pragnącej miłości i ciepła domowego.
Człowiek jest człowiekiem od chwili poczęcia to nie ulega wątpliwości, jeno moim zdaniem duszę otrzymuje z chwila pierwszego wdechu na tym padole, którą zawraca Panu z chwilą ostatniego tchnienia. Dziewięć miesięcy ciąży to jest formowanie się ciała ludzkiego na przyjęcie Ducha Świętego.
czemu pomija sie motyw iz dziewczyna moze urodzic dziecko i oddac je natychmiastowo do adopcji. czy zamordowanie plodu jest naprawde lepszym rozwiazaniem? szczerze mowiac ja tego po prostu nie ogarniam
Ja aborcje bym dopuszczał, ze względu na zagrożenie dla zdrowia/życia dziewczyny (ostatnio naciągane argumenty niestety), wiem, że płód jest trwale uszkodzony w ok. 30% porodów poniżej 15 roku życia, matka w takim wieku nie jest w stanie często tej ciąży "wyżywić" odpowiednio, sama się przecież rozwija, rośnie i ciąża jest baaardzo nieporządana w takich wypadkach.
Zabicie płodu też uważam za dosyć drastyczną ostateczność, jednak z drugiej strony, takie "zabiegi" (jak kto woli, eksterminacje), jeśli już, powinny być przeprowadzane jak najwcześniej, najlepiej, żeby same dziewczyny były na tyle mądre, że przy podejrzeniu wpadki, mają 72 godziny. Doskonale rozumiem, że jeśli dla kogoś człowiekiem się jest od chwili poczęcia, to nawet zabicie czegoś wielkosci i kształtu fasolki jest zbrodnią, ale patrząc ze strony przyszłej matki-dziewczynki to jednak dopuszczam wybranie "mniejszego zła".
Zdaję sobie sprawe, że z drugiej strony podobnie bym się nie mógł dogadac z feminazistką, tak to jest, byc "letnim".
Pozatym, cyganie się rozmnażają z młodocianymi i zobacz, jacy są.
Wg mnie tej aborcji nie powinno być i już. Nie wnikam czy matka namawia te dziewczę (jeśli tak, to jest zajebistą matką,nie ma co), czy ono samo chce tego dokonać.
Przez dopuszczanie do zabiegów w takich przypadkach jeszcze dojdzie do tego ,że aborcja będzie traktowana jak po prostu kolejny, tyle że sporo droższy środek antykoncepcji.
Ktoś wcześniej napisał ,że ciąża i urodzenie dziecka w tym wieku może wyrządzic spore szkody w psychice tej dziewczynki. OK. Ale przecież aborcja tez nie jest obojętna dla zdrowia zarówno psychicznego ani fizycznego. Jak dziewczyna po tym wszystkim zda sobie sprawę,co zrobiła, może mieć niezłą traumę na resztę życia.
Tak jak Rob napisał, zawsze może oddać dziecko do adopcji. Ostatnio tyle młodych małżeństw ma problemy z poczęciem dziecka.
Jednakże wiele kobiet, które przez całą ciążę były zdecydowane na oddanie dziecka do adopcji, po porodzie zmieniały swoje zdanie. Tak też mogłoby być z tą dziewczynką, wówczas jej matka , jeśli naprawdę kocha córkę, powinna jej pomóc w wychowaniu dziecka jako ta bardziej doświadczona kobieta.
Aborcja-
całkowicie zakazana z JEDNYM wyjątkiem, jeśli bezpośrednio zagraża życiu matki lub dziecka. Wydaje mi się, ze w innych przypadkach jest dokonywana tylko dlatego, że dziewczyna boi się rodzić, czy opinii innych. Dziecko, zamiast zabijać zawsze można oddać do adopcji.
I proszę mi tu nie p i e p r z y ć , że może to zrujnować, życie przyszłej matki, bo jeśli była gotowa na sex to powinna być gotowa na ciążę. Nie dotyczy to kobiet, które są w ciąży przez gwałt, wg mnie w takim przypadku kobieta powinna urodzić i jeśli nie jest w stanie zapewnić dziecku warunków do życia oddać je do adopcji.
"Z punktu widzenia nauk przyrodniczych (genetyki i embriologii) istota ludzka od momentu poczęcia posiada komplet swoich właściwości biologicznych, jest żywa i zdolna do dalszego rozwoju. Powstała z ludzkich komórek rozrodczych istota żywa od momentu poczęcia jest człowiekiem. Wymaga ona, podobnie jak każdy inny organizm żywy, określonego środowiska życiowego i dostarczania substancji odżywczych, które zapewnia jej organizm matki aż do porodu." proszę .
eutanazja powinna byc całkowicie dozwolona. Jeśli człowiek nie chce być na tym świecie to dlaczego mamy Go 'siłą' przetrzymywać ?
Moje dziecko mnie nie będzie musiało namawiać
Cóż począć:
1. zmienić tatę (raczej się nie da, bo za stary na adopcję jesteś)
2. poprosić tatę aby uczył jeździć, zrobić prawko, zbierać złotówy do świnki skarbonki.
czym skorupka za młodu ... tym się potem będziesz poruszał
moim zdaniem aboracja powinna byc zakazana.bo to nie wina dziecka ze zostalo poczete przez gwalt.tez to nie jest wina matki ale...nikt nie ma prawa decydowac o czyims zyciu!! nawet matka tego dziecka.dziecko u kotego by wykryto nie uleczalna chorobe juz w lonie matki tez ma prawo zyc.chociaz tek klika godzin.to zawsze cos.ja jestem przeciwko aborcji. i na staram sie jakos pomoc tym nienarodzonym dzieciom. na razie przez modlitwe.dokladniej przez duchowa adopcje.i mam nadziej ze dziecko ktore"adoptowalam" dozyje dnia swoich narodzin:)
bezzasadne
Brawo, takiego słowa jeszcze nie słyszałam
po pierwsze nie jest oczywiste, ze zlepek komórek to już człowiek
Jak to nie? Przecież od momentu poczęcia jest mowa o człowieku.
po drugie - wg definicji prawnej, zdaje się, to nie jest zabójstwo?
W takim razie dlaczego jest zabronione? A zresztą to patrzenie na tę sprawę ze strony prawa mówi, jak jest?
obrońcy życia poczętego zazwyczaj troszczą sie o to życie niestety tylko do momentu urodzenia, zupełnie się nie przejmując tym, co będzie po jego urodzeniu
Bo to obrońcy nienarodzonych :)
pytanie jednak czy chodzi nam o ukaranie ich za głupotę, czy po prostu o rozwiązanie problemu, ktory się pojawił.
Ukaranie za głupotę, nazkazując urodzenie dziecka?
co z takim dzieckiem, które przez 9 miesięcy było faszerowane heroiną?
Co co? Być może będzie chore czy nie wiem co jeszcze, ale co ma z nim być? Może całe życie spędzi w szpitalu, a może znajdzie kochającą rodzinę, która się nim zajmie?
co z dziewczynką, która ma urodzić dziecko?
Znowu nie rozumiem. Jak to co?
tu nie ma "dobrego" rozwiazania. każde jest złe. trzeba się zastanowić, które jest mniejszym złem, a nie
...zabijać. Dlaczego uważasz, że każde jest złe? Oddanie do adopcji jest złe? Noworodka chce każdy.
mozesz przedstawic swoj poglad ?
No ja jestem zdecydowanie przeciw aborcji.
umozliwieniem kobietom samodecydowania
No jasne, ale... Dla mnie życie zaczyna się od poczęcia, nie od urodzenia.
Dlaczego? Od samego początku (od zapłodnienia) zaczyna się w łonie kobiety
dziać coś, z czego może urodzić się tylko człowiek, nie tam żadna roślina
albo Bóg wie co innego. Poza tym... wedle jakiego prawa kobieta może
decydować o czyimś życiu? Powiesz, że to jej dziecko. Jasne, ale czy jak go
(to dziecko) zabije 30 lat później siekierą, to też będzie argument? Wg mnie
każdy jest właścicielem tylko swojego życia i jak ktoś chce skoczyć z
mostu - proszę bardzo. Ale nikt nie powinien targać się na żadne inne życie,
tym bardziej, że takie małe w brzuszku jest zupełnie bezbronne.
jest powód, żeby zaraz zabijać i decydować "za niego".
Poza tym... życie to nie jest sukienka, żeby kobieta decydowała, czy taka
jej pasuje, czy nie, albo jak coś to "tą wyrzucę, a jak będzie właściwszy
czas, to kupie sobie lepszą".
Jeszcze jedna kwestia, której nie rozumiem, jak się porusza takie tematy.
Pytanie: a gdzie jest tatuś? Mówi się, że kobiety muszą mieć prawo do
samodecydowania o takich sprawach... Ba... ale przecież to dziecko w
brzuszku to również dzieło tatusia i tatuś powinien mieć również taki sam
głos. Problem w tym, że nie zawsze każdy facet ma jaja i jak spłodzi
(dosłownie), to często bierze nogi za pas.
z korzyscia dla swych dzieci (nie zaniedbywanych, nie ..........)
Wiele ludzi czeka na adopcję i nie może się doczekać. Napiszesz, że domy
dziecka itd. są przepełnione i ja się z tym zgodzę. Ale nawet człowiek z
domu dziecka ma jakieś szanse (ja jestem zdania, że człowiek jest kowalem
własnego losu i jak chce to może wszystko osiągnąć, warunek: praca, praca,
praca i chęć), a takiemu zarodkowi nie dość, że tej szansy się pozbawia, to
jeszcze bez jakiegokolwiek pytania.
Poza tym problem możnaby zmniejszyć, gdyby ludzie mieli większą wiedzę. Znam
kilka takich rodzin, które same są w trudnej (delikatnie mówiąc) sytuacji
materialnej, ale co dwa-trzy lata im się rodzi jakiś szkrab. Zastanawiam się
czy słyszeli o czymś takim jak środki antykoncepcyjne...
Pozdrawiam
Marek Kasztanowski.
Witam!
Pisze pierwszy raz z nadzieja, ze ktos kto mial podobne problemy lub zna dobrze
przepisy prawa odpowie mi.
Moja sytuacja wyglada tak: za 4 m-ce urodze rozkosznego jak sadze bobaska,
ktory zostal poczety z zonatym facetem. Tata nie miga sie od uznania dziecka,
ale nie chce, zeby zona sie dowiedziala, wiec nie chce, zeby bobas nosil jego
nazwisko. Deklaruje, ze bedzie mi placil kase i ze ubezpieczy sie na zycie
uposazajac malucha, ale nie chce zebysmy szli z tym do sadu.
Moje pytanka to:
1. Jakie (czy jakiekolwiek) znaczenie ma dla pozniejszego zycia dzieciatka to
mi o problemy prawne (nie wiem jakie moga byc)?
2. Ile mam zazadac alimentow? Czy moze to byc calkowity koszt utrzymania
dziecka (zwlaszcza, ze na zadna inna pomoc nie moge liczyc z jego strony)? Tata
jest raczej dobrze sytuowany, zarabia ok. 10 tys (netto) miesiecznie (choc
pewnie tyle w umowie nie ma). Zona pracuje chyba na umowe zlecenie i tez nie
malo zarabia. Maja 10-letnie dziecko. Ja bede zarabiac 3 tys. (netto) - wlasnie
zmieniam prace - przy czym samo wynajecie mieszkania to jakies 1200 zl. Po
macierzynskim chce wrocic do pracy. Konieczna bedzie opiekunka.
3. Czy konieczna jest umowa notarialna (tak slyszalam)o dobrowolnym placeniu
kasy na dziecko w takiej to a takiej (wlasnie jakiej patrz pkt 2.) wysokosci
przelewem na konto? Ponoc w razie czego to ja bede musiala udowodnic, ze mi nie
dawal kasy, aby odzyskac ewentualne zalegle pieniadze.
4. Czy w razie czego (sprawy w sadzie) zarobki wykazuje sie na podstawie umowy
o prace, czy np. deklaracji podatkowej - co oczywiscie jest bardziej zgodne z
prawda? Rozliczaja sie chyba osobno, bo maja rozne adresy zameldowania (nie
wiem czy to ma znaczenie).
5. Czy gdybym w koncu spotkala mezczyzne mojego zycia i gdyby chcial adoptowac
moje dziecko konieczne jest pozbawienie praw rodzicielskich ojca biologicznego
(OB)? Czy to, ze OB nie bedzie nawet znal swojego dziecka (bo uwaza, ze tak
zdrowiej dla psychiki dziecka) wystarczy aby tych praw go pozbawic?
6. Czy moge zadac, zeby pokryl (w calosci czy tylko czesciowo) moje wydatki
zwiazane z dzieckiem (zakup wyprawki, wozka, szkola rodzenia) poniesione przed
porodem?
7. Gdyby OB umarl jakie prawa ma moje dziecko. Czytalam, ze to, ze jest
nieslubne nie ma znaczenia - dziedziczy normalnie na rownych prawach z tym
slubnym - czy to prawda? Czy wystarczy metryka, aby zadac praw do majatku? Czy
ma znaczenie, ze zostalo adoptowane przez innego mezczyzne?
8. Czy jeszcze jakos powinnam sie i dziecko zabezpieczyc? (Chcialam, zeby juz
teraz sie ubezpieczyl uposazajac nienarodzone dziecko - to ponoc mozliwe, ale
nie chce i chyba nie moge go zmusic)
Z gory dziekuje za wyjasnienia.
Ewa
| dzeci nie planujących. Tacy won?
| Nie mają problemów ze współmałżonkiem,
| teściową i innymi podobnymi? Znaczy, siedem lat mojego małżeństwa było
| nieważne? Przesada.
A tego też nie twierdziłam, wprost przeciwnie.
Ewo! To były zdania wyrwane z kontekstu i troszke źle je zrozumiałaś (poza tym
opatrzone były :-))))
Czy cytat:
<cite
Wiem, ze w Stanach np. związki homoseksualne są (wg. prawa np.) rodziną.
Ale nie w Polsce. W Polsce nie są one zalegalizowane, osoby tej samej płci
(pozostające w związku) nie mogą również wychowywać dzieci czy ich
adoptować. Poza tym, podstawową funkcją rodziny (zalegalizowanej w USC lub
nie) jest - wcześniej czy później - funkcja prokreacyjna. A jak na razie
ewolucja nie zaszła tak daleko, aby osobniki tej samej płci mogły w
naturalny sposób począć dziecko. Tak więc, biorąc pod uwagę obydwa
wyznaczniki - w kontekście powstania nowej grupy-związek homoseksualny nie
jest rodziną.
Nie upieram się, że rodzina jest rodziną dopiero wtedy, gdy pojawia się
dzieci, ale rodzina zazwyczaj ma w planach ich posiadanie.
</cite
Także jest wyrwany z kontekstu? Zapędziłaś się do tego, że zaczęłaś
definiować rodzinę przez posiadanie bądź przynajmniej plan posiadania
dzieci. No to ci to sprowadzam do absordu, a nie możesz mi zarzucić (jak
poprzednikowi) nieposiadania dzieci, bo mam.
itp. W zamyśle grupa ma służyć utrwalaniu instytucji małżeństwa, ale jak
ktoś koniecznie chce się rozwieść, to tu również znajdzie pomocną dłoń. "
Czy widzisz gdzies tu stwierdzenie, ze jest to grupa TYLKO dla ludzi
posiadajacych dzieci????
_Tu_ jeszcze nie. Chodziło mi o to, że jeżeli się pisze RFD na
pl.soc.rodzina, to zaczyna wyglądać na to, że trzeba tę rodzinę
zdefiniować, bo jak widać, nie ma zgody co do tego, co rodziną jest.
Przeczytaj całą dyskusje od poczatku, post po poście, a jesli dalej
masz jakies uwagi to zapraszam na priva.
1. Przeczytałam, co widać (chyba), chociażby po tym, że potrafię znaleźć
cytat, o który mi chodzi.
2. A niby czemu na priva? Chodzi o sprawę publiczną - kształt RFD...
EwaP HF FH
Jeśli chodzi o temat aborcji, to kilka lat się mieszam, czy być za czy przeciw. Z jednej strony nie wyobrażam sobie, że to ja mogłabym zabić malutkiego człowieka, moje dziecko. Z drugiej strony rozumiem poniekąd kobiety, które decydują się na to, bo nie miałyby jak wychować swojego dzieciaka. Powiecie, że zawsze można oddać go do adopcji albo znajdą się jakieś osoby, któe pomogą w utrzymaniu. Ale tak naprawdę nie wiem, co jest dla kobiety gorsze - pozwolenia małemu maluchowi czekać w domu dziecka na jakąś rodzinę i wiedzieć, że to jej dziecko, że to ona mogła być jego mamą czy gorszy jest fakt zabicia małego embrionu - człowieka. To dylemat matki, nie potrafię się określić. I zastanawiam się, co ja bym zrobiła, gdybym zaszła w ciążę w nieodpowiednim momencie. Bo jak nie wyobrażam sobie samego zabiegu i życia po nim, ta samo nie wyobrażam sobie życia z świadomością, że moja córka/mój syn do innej kobiety mówi 'mamo'. Poza tym myślę, że w ustawie aborcyjnej są trzy sytuacje, w których można na aborcję przyzwolić. I tak kolejno mamy:
1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej); wystąpienie tej okoliczności stwierdza lekarz inny niż przeprowadzający zabieg aborcyjny
2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej); wystąpienie tej okoliczności stwierdza lekarz inny niż przeprowadzający zabieg
3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (do 12 tygodni od poczęcia); wystąpienie tej okoliczności stwierdza prokurator
No i czy ja wiem...
Kuper, trochę mi przykro, że nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Odpowiem jednak na Twoje - no właśnie... ja mogę i dlatego chce się podzielić krótko moim doświadczeniem. W swojej pracy wielokrotnie spotykałam się ze zgwałconymi kobietami, pomagam też tym, które chcą uporządkować swoje życie po aborcji. Były to różne kobiety, w różnym wieku, w różnych sytuacjach życiowych, w różnymi emocjami. Nie chcę pisać, o psychologicznych następstwach aborcji czy gwałtu (bo to ważny temat, ale na osobny wątek) ale o związku tych dwóch z konstytucyjną obroną życia, właśnie w odniesieniu do przezywając te traumy kobiet, i dziewczyn, ale także ich rodzin.
1. Dla wszystkich kobiet zarówno gwałt, jak i aborcja była bardzo silną traumą (aborcja również mimo (u niektórych) początkowej ulgi i wrażenia rozwiązanego problemu)
2. Wszystkie kobiety – i po gwałcie i po aborcji – wymagają pomocy psychologicznej. O ile po gwałcie czasami ktoś zaproponuje terapię, to przy aborcji aborterzy i zwolennicy „wyboru” nawet nie wspominają o niej, bo bagatelizują następstwa lub im zaprzeczają. A co dopiero mówić o gwałcie i aborcji??? Aborcja ma być lekarstwem na gwałt??? Absurd.
3. Wszystkie kobiety o swoim dziecku (poczętym w wyniku gwałtu czy abortowanym) mówiły „dziecko”, „Moje dziecko”. Oczywiście niektóre, jak mówiły, były zmanipulowane (tutaj mamy rożne spojrzenie na manipulowanie nazewnictwem, prawda?) przez lekarzy, którzy przekonywali, „że płód, że jeszcze nie człowiek”. Była im na rękę taka racjonalizacja, jednak mechanizmy obronne przegrywają z prawdziwym poczuciem winy, wyrzutami sumienia czy tęsknotą za dzieckiem.
4. Te uczucia o których wspomniałam wyżej nie mają nic wspólnego z wyznaniem religijnym ( wspominałeś coś, że my katolicy coś narzucamy). Podobnie ma się ze sprawą myślenia o poczętym życiu, jako o dziecku. Nie spotkałam jeszcze nikogo, kto oczekiwałby narodzin swojego dziecka, a mówił o nim „mój zarodek, płód czy płodek”. Wszyscy mamy świadomość (i matki i ojcowie), że to NASZE DZIECKO! O od pierwszych chwil poczęcia, przez pasek na teście, USG, kopnięcia itd. (życzę ci tych cudownych doświadczeń z Twoim Dzieckiem). Także kobiety, które myślały o aborcji czy adopcji mówiły o dziecku, owszem nieoczekiwanym, niechcianym, odrzuconym, ale o dziecku.
5. Gwałt to straszne przeżycie. Niezaprzeczalnie. Ale niektórzy zwolennicy aborcji w tej sytuacji nie biorą pod uwagę możliwości zaakceptowania , przebaczenia i przyjęcia dziecka(przy odpowiednim wsparciu i pomocy psychologicznej). Tak, trochę wysiłku z naszej strony i można znaleźć inne rozwiązania.
Mam znajomą. Jakiś czas temu została zgwałcona (była na 2 roku studiów). Cała rodzina przekonywała ją - żeby nazwijmy to przerwała ciążę (dla mnie - aby pozwoliła zabić dziecko, nie mylić z ZABIŁA). Podobnie jej chłopak. Kilka dni wcześniej zapewniał o swojej dozgonnej miłości (wkrótce miały być zaręczyny). On również namawiał ją do "zabiegu". Nawet jej lekarz namawiał ją do tego, wręcz nawet chciał zmusić.
Nie zgodziła się. Powiedziała wyraźnie - urodzę, pomimo, że miała przeciwko sobie rodzinę. Ciąża była bardzo trudna. Przez ostatni miesiąc przeleżała w szpitalu. Urodziła. Zastanawiała się, czy oddać do adopcji. Głównie dlatego, że nie miała wsparcia ze strony rodziny (trochę zaczęła wspierać ją mama i brat). Nawet personel szpitalny w osobie p. ordynator wręcz chciał ją zmusić do oddania dziecka do ośrodka adopcyjnego. Ale spotkała życzliwą osobę, która powiedziała jej o innych możliwościach. O domach samotnej matki, itepe.
Dziewczyna pojechała do domu smutna (zostawiła dziecko w szpitalu na jeszcze jeden dzień), ale po powrocie z domu - humor miała zupełnie inny. Rodzice zgodzili się pomóc jej. I pomagają. Ona studiuje.
Nikt już nie wspomina o tym, że chcieli zabić to dziecko. A jeśli się zdarzy, to mówią to z wstydem, bo teraz nei wyobrażają sibie bez niej życia.
To sa fakty, a nie jakieś teoretyczne dywagacje w temacie.
Ponieważ aborcja nie jest rozwiązaniem problemu. Jeżeli byłby zapis, że dziecko jest chronione od poczęcia, BYĆ MOŻE (powtarzam, być może) osoby takie jak moja znajoma zaczęłyby otrzymywać prawdziwą pomoc w "problemie", a nie w "usunięciu problemu"
Ale to była jej suwerenna decyzja... Tak samo możliwość podjęcia decyzji powinna mieć kobieta w drugą stronę, gdy wszyscy każą jej rodzić nie wiedząc co przeżywa. To są dwie strony medalu.
[ Dodano: 30-03-2007, 10:50 ]
Wszelka antykoncepcja jest grzechem. Grzech nie leży w aptekach, kioskach gdzie można nabyć prezerwatywy, środki anty... itd. tylko w sercu człowieka. Małżeństwo powinno chcieć mieć dzieci. Metoda naturalna zalecana przez Kościół daje możliwość zwieńczenia miłości i możliwość prawdziwego planowania rodziny.
Dosyć ciekawy punkt widzenia - być może metoda naturalna daje szanse na planowanie rodziny. Ale czy na pewno? Wymaga ona - szczególnie od kobiety - szalonej dyscypliny (w sensie prowadzenia regularnego trybu życia, gdyż najmniejsze odstępstwa mogą rozregulować cykl płodności). I jak tu małżeństwo ma pozwolić sobie na odrobinę spontaniczności? Wyobraź sobie młodego męża wracającego z długiej podróży. Wita go jego młoda żona. Czy to coś dziwnego, że on czuje do niej pożądanie (a ona do niego też)? Chyba nie. Więc coś takiego jak sex małżeński nie jest grzechem. A w tym przypadku okazuje się, że nic z tego, bo konsekwencją może być dziecko. Niby nic wielkiego. Bo można zrezygnować, szklanka wody zamiast. Albo zdecydować się na kolejne (niech to będzie nawet czwarte czy piąte) dziecko. Można, czemu nie. Tylko czy zawsze w chwili pożądania będziemy w stanie zapanować nad sobą, racjonalnie pomyśleć? Wybrać to, co w danym momencie dobre dla nas, a nie liczyć na łut szczęścia, że nie będzie "wpadki" (w małżeństwie ten termin też obowiązuje).
Antykoncepcja w małżeństwie pozwala się cieszyć sobą, to chyba nie jest zabronione. Poza tym nie ogranicza płodności - pozwala ją kontrolować.
Popatrz też z drugiej strony - Bóg stworzył nas zgodnie ze swoją wolą. Co do tego wątpliwości chyba nikt nie ma. Co więc stało na przeszkodzie że nie uczynił kobiety płodną przez 20 z 28 dni? w ten sposób ziemia by się szybciej zaludniła.
Mam wrażenie, że patrząc na sprawy sexu, antykoncepcji, małżeństwa jako takiego, mocno tkwimy mentalnie w średniowieczu (to skrót myślowy, a nie próba obrażania kogoś). Współżycie ma się kończyć poczęciem, bo jak nie to jest to grzech. Kwestie przeludnienia w wielu krajach (np. Indie, Chiny) nie liczą się. Brak środków na utrzymanie dziecka nie jest argumentem (można po porodzie oddać do adopcji). Tylko czy to jest właściwy sposób postępowania katolickiego?
Pomijajac kwestie zgwalconych czy plodow zagrazajacych matkom a jest to znikomy promil wsrod aborcji jakie sie dokonuje na czarno czy bialo.
Ja uwazam ze aborcja nie moze byc legalna w pozostalych przypadkach, bo tak wiadomo ze chodzi o kwestie moralne tak naprawde.
Ci wyzej co wymianilem czyli zgwalcone itp, to jest promil spoleczenstwa, a dyskusja dotyczy calego...czemu?
Bo mamy spodlona moralnosc polaczkow, ktorzy chca bzykac ile wlezie ale odpowiedzialnosci do wychowania dzieci poniesc nie chca. I potem mamy pania redaktor usuwajaca ciaze bo w TV nie bedzie wystepowac... (naprawde sadzicie ze tylko Drzyzga ze wszystkich kobiet mediof zaszla w ciaze??? ), mamy gowniary na dyskotekach ktore daja ile wlezie a jak wpadnie to wyciaga kase na skrobanke - bo to zupelnie normalne.
Dochodzimy do tego ze jak kobieta zajdzie w ciaze to o dziecku mowi jak o nowych butach.... czy ja je chce czy nie..... sama zdecyduje...a NI CHU#$% nie bedziesz blazo decydowac. Walisz sie z kim chcesz to rodzic teraz i wychowywac najlepiej bez ojca....szmaciska sie musza nauczyc ze milosc i seksualnosc to dwie nierozdzielne rzeczy.
Moze dzieci im to przypomna, albo 9 miesiecy oczekiwania na urodzenie dziecka a potem niech odda do adopcji.
Tak to widze, skoro spoleczenstwo upada moralnie to nie znaczy ze zasady trzeba zlikwidowac.... wrecz przeciwnie.
Mnie problem nie dotyczy bo mam kochajaca kobiete i jak zajdzie w ciaze to sobie zaplanujemy i bedziemy szczesliwi, wpadnie mniej szczesliwi bedziemy ale w konsekwencji jednak i tak bedziemy.
A reszta??? ci co swoje cialo traktuja jak smietnik??
zdania miec nie powinni, a tym bardziej prawa do zabijania ludzi.
Co Ty człowieku bredzisz?
A te ciąze u dziewczyn to kolejne " cudowne niepokalane poczecia" ? Faceci oczywiscie nie biorą w nich udziału ? Ciemnogród w pełnej krasie.
Hachi napisał/-a:
bo kobieta mogła być np. zgwałcona ?
Jon masz chyba zasadniczo mylne wrazenie ze udzie chdoza ze soba do lzoka tylko wtedy jak sie kochaja.
Oswiecie cie - tak nie jest.
Inteliygencja 0 odpowiedzialnosc? Bardzo mi przykro, ale 85% spoleczestwa nie spelnia twoich norm. I to ci usiluje wyjasnic.
Odpowiedzialnosc za wlasne czyny - porsze ciebie uprzejmie -z gwalcona 12 latka jaka ta odpowiedzialnosc ma? Jaka ma ponosic? Maja ponosic jej rodzice? Ona ma sobie zycie sciac przez ten owoc gwaltu?
Jak sie dziecko urodzi i matka stwierdza zenie chce go miec to je oddaje zauwaz. Wczensiej chce usnac bo nie chce, nie akceptuje i nie moze pogodizc sie - czetso psychicznie z tym, co sie dzieje z jej cialem, Wiesz ze niekiedy aborcje sa alecane przez psychiatrow? I to zdrowym kobietom. To jest wstrzas. Kiedy czujesz ze w tobie rosnie cos totalnie obcego, czego nie chcesz WIDZIEC, nie chcesz zeby ta czastka ciebie chodzila po swiecie..
Mowisz o tym ze juz w chwili poczecia jest to ziecko. wiec jak zatem traktjesz tabletki 72 h po? No chyba jako aborcje tak? Aborcja ponizej 3 miesaca jest zakazania ZE WZGELDOW MORALNYCH. Wiesz o tym?
Co do adopcji to jak widzisz sa rodziny bezdzietne i domy dziecka pekajace w szwach. Nie mzoesz ludziom nakzac miec dzieci. Nie mzoesz im nakazac brac dziecko z domu dziecka. A co z domu dziecka wyrasta? w 95% koszmar. POza tym o wiele wieksza odwaga jest wychowaywac dzidcko ktroe nie jest twoje, niz wychowaywac dziecko z przymusu. Zanm dwie rdoziny z adoptowanymi dziecmi - az dwie i widzialam jaki tam koszmar sie odbywal. emocjonalny, opsychiczny.. to nie jest latwe.
Czasem mam wrazenie ze traktujecie to jak produkcje - zaszla, niech rodzi. Co z dzieckiem> Do domu dziecka! A potem? A potem mzo eje ktos zaadoptuje. Albo jak nie, moze sie pusci za jakies 15-16 lat, urodzi lub splodzi nastepne, i znowu do domud ziecka, albo na tulaczke moze do adopcji.
Zastanow sie czy to jest dobra opcja.
Poza tym ludzie maja wlasna wole i ponosza konsekwencje swoich czynow. Kazdy ma swoje sumienie i nie mozesz kazac komus grac wbrew niemu. Z jakiej racji? W pierwszym miesiacu, keidy najwiecej aborcji jest rpzeprowadzanych nie ma mowy o dziecku.
I ie machajcie mi tu zdjeciami przed nosem NIelegalnymi abrocjami z powyzej 4 miesiaca. Znam te zdjecia. Naprawde nie rpzeginajcie.
Trzy grosze z mojej strony. Zdaje się, że kiedyś już wypowiadałam się w tym temacie, ale chciałabym hm, podsumować swoje stanowisko.
Uważam, że nikt nigdy nie ma prawa zabijać własnego dziecka. Tak, uważam, że aborcja jest morderstwem, bo człowiek staje się człowiekiem już w chwili poczęcia, nie narodzin.
Podobno są ludzie, którzy uważają, że aby stać się człowiekiem, trzeba mieć świadomośc własnego istnienia, a co za tym idzie wyznają poglądy, że zabicie dziecka nawet po narodzinach, do powiedzmy roku, pół roku życia nie jest morderstwem. Zastanawiam się, czy zwolennicy aborcji byliby w stanie zabić swoje niechciane dziecko właśnie w taki sposób, skazując maleńką bezbronną istotkę, którą mogą dotknąć, przytulić na śmierć. Moim zdaniem zgoda na aborcję niewiele się różni od takiej wlaśnie postawy.
Pięknie było to wytłumaczone zresztą w zupełnie innym kontekscie we 'Władcy pierścieni', gdy Gandalf mówi do Froda, że nie ma prawa żądać czyjejś śmierci, skoro nie potrafi wrócic życia tym, którzy zasługują na życie. Żadna kobieta, kłócąca się o swoje prawa do usunięcia nie potrafi przywrócić życia dzieciom zabitym na wojnie. Umierającym z głodu. Chorym na nieuleczalne choroby.
Życie nie jest 'wpadką', przypadkiem losowym, materializacją świadomej chęci dwojga ludzi. Jest darem. Darem, którego nie mamy prawa nikogo pozbawiać, skoro sami nie potrafimy go dać.
Znacznie lepiej, niż usunąć ciąże, jest urodzić i oddać dziecko do adopcji. Jasne, nikt nie zagwarantuje, że maleństwo znajdzie nowych rodziców. Nkt też nie jest jednak w stanie powiedzieć, że wychowując się w domu dziecka będzie miec spaprane życie. Nie nam o tym decydować. Nie jestesmy w stanie przewidzieć wszystkich możliwych rozwiązań. Czym teoretycznie mogłoby się skończyc ulepszanie świata na własną rękę można się przekonać chociażby w filmie 'Efekt motyla'.
Na pewno aborcja nie może być traktowana jako ostateczny środek antykoncepcyjny, a mam wrażenie, że wiele kobiet popierających to zjawisko widziałoby je właśnie w taki sposób. Prawo do decydowania o własnym życiu i własnym ciele, taaak. Cholernie egoistyczna i samolubna postawa, i jednocześnie, niestety, jaka współczesna.
Uważam, że aborcja powinna być dopuszczalna tylko w wypadku, gdy zagrożone jest życie matki. W końcu, nie każda kobieta znajdzie w sobie dość siły moralnej, żeby 'poświęcić się' dla urodzenia dziecka właśnie.
Jeśli chodzi o ofiary gwałtów, hm, chyba też powinny mieć prawo. Chociaż ja osobiście takie dziecko bym urodziła.
Od kilka miesięcy razem z Zo$ką jesteśmy w takiej duchowej adopcji dziecka poczętego. Przyrzekłysmy odmawiać jedną dziesiątkę różańca oraz jak najczęsciej uczesticzyć w Eucharystii. Czy cos jeszcze Zosiu, bo mogłam zapomnieć?
Może podejmiemy się Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego ? Co wy na to?
Jestem zmuszona w pełni poprzeć zdanie Spella. My tu nie rozmawiamy o aborcji w kategoriach wiary, bo nikt nie nakazuje wierzącemu ciąży usuwać, prawda? Za to rozmawiamy o tym, czy można tego zabraniać niewierzącym. Moim zdaniem nikt nie daje nikomu prawa decydowania za innych, choćby nie wiem jakie szlachetne pobudki temu miały towarzyszyć. I ponieważ teoria z "duszą" u rozwijającego się zarodka jest mocno dyskusyjny właśnie ze względu na wiarę albo jej brak nie uważam za stosowne wpierniczania się komuś w jego sprawy. Wierzący może sobie uważać, że skrobanka = morderstwo ale nie powinien zakładać, że tak samo wszyscy dookoła muszą uważać, wychodząc z podstawowego mylnego założenia, że jego wiara jest jedyną słuszną (a tu jest akurat jeden z grzechów głównych i nazywa się: pycha - numero uno w całej siódemce).
Co, jeśli to facet naciska na aborcję? (a to jest dużo częstsze niż się wydaje). Otóż nadal uważam, że powinien mieć gówno do gadania. Tak się niestety składa, że panowie powinni sobie zdać wreszcie sprawę z tego, że ich znaczenie przy "produkcji potomstwa" jest bardzo mocno ograniczone i na dobrą sprawę u ludzi (i chyba u znakomitej większości świata zwierzęcego) to "samica" decyduje, który "samiec" będzie miał tą przyjemność zostać tatusiem.
Oczywiście zaraz panowie mnie tu zechcą pożreć żywcem ale niech sobie przypomną tylko jedną rzecz. Kobieta może sobie sprawić dziecko kompletnie bez fizycznego udziału faceta (banki spermy rulez ) dobierając przy tym nawet IQ, kolor włosów, skóry i oczu. Za to facet sobie potomka bez fizycznego udziału kobiety nie sprawi (mówię tu o "własnym potomstwie" a nie o adopcji czy czarnorynkowym kupieniu noworodka), bo nikt jeszcze nie wykombinował sztucznej macicy. Pod zwrotem "bez fizycznego udziału" mam tu na myśli poczęcie w warunkach laboratoryjnych czego nie da się już zrobić z całą resztą ciąży.
Chwilowo Howgh.