| Piętno jak stąd do tamtąd.
| http://copyfight.pl/archive/2006/10/kartel-cenzuruje/
| (...) w Danii Międzynarodowa Federacja Przemysłu Fonograficznego (IFPI)
| wygrała w sądzie proces z największym duńskim dostawcą internetu, firmą
| Tele2. Sąd nakazał firmie zablokowanie jej duńskim klientom dostępu do
| serwisu AllofMP3.com. Tym samym dostawca będzie musiał cenzurować
| komunikację swoich klientów na rzecz firm fonograficznych.(...)Ciekawe jak mają to zrobić w epoce kont shellowych, serwerów proxy i
dynamicznych dnsów...
Jak to jak? wystarczy że zablokują im ten jeden adres IP :P
To że da się obejść nie powinno ich już obchodzić: przegrali proces o
tą jedną stronę...
Gratulacje!
"Co jednak z tymi wszystkimi, którzy w tym czasie zmienili adres e-mail
i nie otrzymali tego zawiadomienia? Mogą się nieźle zdziwić już za dwa
tygodnie."
Wal-Mart powinein poniesc koszty i dostarczyc klientom kopie plikow
odbezpieczone, pozbawione DRM.
A potem procesowac sie ewentualnei z firmami fonograficznymi o zwrot
kosztow.
| Zgadzam się - ceny za płytki są zaporowe i wygórowane. Gdyby zlikwidowano
| rynek piratów, to momentalnie ceny oryginalnych płytek by podskoczyły
| pewnie
| do 80-100 zł za sztukę. Może kiedyś te pacany zrozumieją, że jak obniżą
| cenę
| do realnego poziomu (30 zł), to zarobią więcej a piraci znikną.
Firmy fonograficzne nie zatrudniaja samych pacanow. No, przynajmniej
nie wylacznie... ;-) Najwiekszym sponsorem piratow jest panstwo,
bynajmniej nie dlatego, ze ich za specjalnie nie przesladuje, ale z
powodu
PODATKOW! Nie znam dokladnych danych, ale jakby zsumowac podatek
dochodowy, VAT, ZUS to wyjdzie calkiem pokazny % ceny plytki. Przeciez
wytloczenie CR-ROMu (+ okladka & pudelko) to pare zlotowek zaledwie...
Obnizyc podatki i samo sie ureguluje. Nie tylko to zreszta...
VAT - 22%, clo 20% i juz mamy plytke drozsza o 42%. A jszcze marza itp.
Pozdrowienia
**********************************************************************
Odpowiadajac usun REMOVE_ME z adresu
**********************************************************************
ICQ UIN: 9813568 +48 601 266310
wiecie co,
internet mnie zaskakuje,
to jest masowe piractwo,
rozbawilo mnie to , ze albumy muzyczne mozna znalesc w mp3
jeszcze przed premiera,
jest pewnien album , ktory wyjdzie na swiat 16 maja
a juz teraz mozna go dorwac w mp3 i nie zostal on oficjalnie udostepniony
przez firme fonograficzna,
to jest poprostu maxymalny przekret.
To jeszcze nic ! Znalazlem ostatnio strone , na ktorej koles
oferuje 12 plyt w mp3 na jednym CD za 25zeta + wysylka .
A jest w czym wybierac - ponad 3000 pelnych albumow .
Ze wstydem przyznaje , ze tez skorzystalem z tej oferty ...
( zainteresowanych adresem prosze o kontakt na priva ;)
Rhonswagen '59 1600 ccm
Kapela musi byc full wypas.
Zespół zgrany: trąbka skrzypki i organy
Adres Kontaktowy / Autografy :
Firma Fonograficzna
J&M GREEN STAR
15-967 Białystok
ul. Kraszewskiego 30/21
tel./fax: + 48 085 325 611
Szwedzki oddział Międzynarodowej Federacji Przemysłu Fonograficznego oraz organizacja Antipiratbyran uzyskały prawo do swobodnego identyfikowania i gromadzenia adresów IP oraz personaliów internautów podejrzewanych o nielegalne dystrybuowanie w Sieci plików muzycznych i filmowych. Wcześniej organizacje mogły identyfikować internautów dopiero po uzyskaniu zgody szwedzkiego Generalnego Inspektora Danych Osobowych.
Obie organizacje wystąpiło o przyznanie im pozwolenia na swobodne gromadzenie danych piratów po tym, jak w czerwcu tego roku przedstawiciele Antipiratbyran otrzymali zdecydowaną reprymendę z biura Generalnego Inspektora Danych Osobowych. Szwedzki GIODO zarzucił organizacji, że bezprawnie gromadzi dane personalne internautów ( bez znaczenia był fakt, iż internauci ci podejrzewani byli o nielegalne działania ). Pisaliśmy o tym w tekście "Antypiraci" łamią prawo - http://www.idg.pl/news/79835.html.
Uzyskanie zgody na identyfikowanie internautów nie oznacza, że organizacje antypirackie bez problemu będą zdobywały dane osób podejrzanych o piractwo. Do tego niezbędna będzie współpraca dostawców usług internetowych ( tylko oni są w stanie określić, kto korzysta z danego adresu IP ) - a ci wcale nie zamierzają udostępniać informacji o swoich klientach. "Nie zamierzamy podawać żadnym organizacjom danych naszych klientów. Nie planujemy również wysyłać do nich żadnych listów ostrzegawczych" - powiedział dziennikarzowi magazynu The Local rzecznik firmy Telia Sonera Sweden.
źródło http://komputery.wp.pl/
CK Wiatrak wraz z Grupą Inicjatyw Twórczych GIT ogłasza nabór zespołów chętnych do uczestnictwa w przeglądzie muzycznym.
Przegląd odbywać się będzie od listopada do lutego.
Wszystkie zespoły, które tworzą muzykę ciężką tj. rock-metal i wszystkie ich pochodne i nie mają wydanej płyty studyjnej oraz nie mają podpisanej umowy z firmą fonograficzną, mogą ubiegać się o wykonanie przed jury swoich dokonań.
Wszystkie pozostałe informacje pod adresem
forarts@interia.pl
Prośba do Admina-o udostępnienie tej treści i nie kasowanie jej bez względu na podany adres email-może akurat któryś z zespołów będzie miał ochotę i szansę wystąpic w Wiatraku i przed profesjonalnym jury-jednocześnie zaznaczam, że impreza ta nie ma charakteru komercyjnego.
Ja się nie spotkałem. Zawsze jest hologram na folii albo opakowaniu.
Dokładnie
Nie wiem jak inne wytwórnie, ale EMI Music Poland ZAWSZE na swoich płytach umieszcza hologramy...
Spójrzcie jeszcze raz, Kochani:
Ostatnia płyta Maiden - a więc nowa i nowa w sensie fizycznym - zdjęcie zrobiłem jeszcze przed zdjęciem folii - wyraźnie widać hologram i białą naklejkę wytwórni EMI z adresem...
A jakoś nie chce mi się wierzyć, że obecna polityka firm fonograficznych ogranicza się do naklejania hologramów TYLKO na płyty LP z racji cięć - wiadomo mniejszy nakład - potrzeba mniej hologramów, a i produkt bardziej ekskluzywny w porównaniu do masówki jaką są obecnie płyty CD...
Rodzaj nośnika NIE MA ZNACZENIA - każda szanująca się wytwórnia jest ZOBLIGOWANA umieszczać hologramy na swoich produktach, co jest w JEJ interesie... Na DVD "Flight 666" sprowadzonym bezpośrednio z EMI również miałem hologram i naklejkę na folii...
Hologram NIE JEST obowiązkowy, ale wytwórnie fonograficzne, które nie stosują tej metody identyfikacji LEGALNYCH płyt, a co za tym idzie i sklepy/sieci, które je później sprzedają NIE SĄ tak wiarygodne i pewne, jak te co je stosują... Brak hologramu = większe ryzyko kupna pirata...
A dla mnie clou calej sprawy tkwi w ostatnim akapicie :
"Wszyscy użytkownicy internetu będący zwolennikami nie autoryzowanego ściągania z sieci różnych dóbr intelektualnych powinni tę sprawę - o charakterze międzynarodowym - potraktować jako swoistą przestrogę" - powiedziała podinsp. Elżbieta Różańska- Komorowicz.
Chodzi po prostu o zrobienie pokazowki , tak by prasa pisala a ludzie zaczeli sie ogladac za siebie.. Ile juz bylo takich spraw? potem okazywalo sie ze "nie 24 letni tyl 12 letni", "nie w Kielcach ale w Klodzku" , "nie utwor a wywiad z promocyjnym fragmentem utworu" (a to nie jest nielegalne w Polsce) i "nie wlamal sie a nieswiadomie sciagna ze strony publicznie dostepnej" ...itd itd. Oczywiscie jesli ktos rzeczywiscie wykrada material muzyczny bedacy czyjas wlasnoscia to - popelnia pzestepstwo. Niemniej wiele takich afer bylo w przeszlosci rozdmuchiwanych, po czym umieralo smiercia naturalna.. Inna sprawa ze jesli to wszystko rzeczywiscie prawda, ciekawym jest SKAD ten mlody czlowiek mial i WIEDZIAL o istnieniu pod tym adresem i na tym serwerze tego materialu ?? Bo raczej nie od wrozki.. Moze idac tym tropem okzaloby sie ze to nie jednostkowa dzaialnosc, a raczej przeciek od kogos z firmy fonograficznej (i awtedy dopiero "aty aty " po lapach). A moze to po prosut zagrywka marketingowa majaca na celu zrobienie szumu dokola nie wydanej jeszce plyty ?
Pozdrawiam
źródło 
Do Polski dotarła kontrowersyjna praktyka firm fonograficznych ścigających internautów za wymianę w sieci plików muzycznych czy filmowych.
Polscy internauci dostają juz pisma od warszawskiej kancelarii prawniczej, która straszy sądem i żąda odszkodowań za piractwo - donosi "Gazeta Wyborcza".
Jak pisze "GW", adresy i nazwiska internautów prawnicy kancelarii uzyskują od... policjantów. Potem wysyłają groźnie brzmiące pismo:. "Zatrudniony specjalnie w tym celu przeze mnie personel, we współpracy z międzynarodową firmą wyspecjalizowaną w ściganiu przestępstw oraz przestępców internetowych, ustalił, że jako użytkownik internetu (...) bezprawnie rozpowszechniał Pan utwory chronione przepisami ustawy prawo autorskie".
Cały tekst
I co tu o tym myśleć?
tak jest napisane na stronie kurieru :
Musicie jednak zdecydować się na jeden krążek i wpisać jego tytuł w odpowiednią rubryczkę na kupnie, który znajdziecie w papierowym wydaniu „Kuriera”. Kupon zamieścimy na naszych łamach jeszcze trzykrotnie: 30 stycznia oraz 6 i 13 lutego. Na kuponie prosimy Was o napisanie krótkiego hasła promującego muzyczny Lublin. Wśród autorów najciekawszych, najbardziej wpadających w oczy i uszy haseł, rozdamy siedemdziesiąt płyt CD, ufundowanych przez firmy fonograficzne Universal Music Group i QL Music.
Na kupony czekamy do siedemnastego lutego włącznie. Finał naszej zabawy zaplanowaliśmy na 20 lutego. Od tego właśnie dnia, co ogłosimy w gazecie, płyty kompaktowe będą czekały na swoich nowych właścicieli. Pakujcie kupony w koperty, na kartkach pocztowych raczej się nie zmieszczą, i wysyłajcie je na adres: Polska Kurier Lubelski, skrytka pocztowa 176, koniecznie z dopiskiem „Przeboje roku”.
jak dacie to radę kupować jutro kuriery lubelskie!!! i głosować na Braci!! bo napewno będą w końcu są zLublina a w tamtym roku mieli jakieś tam miesca tam!! głosujcie!! oto linkl przeczytajcie!!
http://www.kurierlubelski.pl/index.php?module=dzial&func=viewpub&tid=9&pid=66653#comments
agisonka dnia Czw 21:00, 12 Lut 2009, w całości zmieniany 2 razy
Przypomnienie
Przypominamy ze z dniem 21.10.2002 z powodu wysokiego obciazenia łacza Gliwice-Katowice ruchem typu Peer-to-Peer (takiego jak Kazaa, DirectConnect, E-Donkey, Gnutella, Hotline, itp) oraz coraz większej iloci sygnałów od firm fonograficznych w sprawie udostępniania pirackich zasobów przez użytkowników sieci Silweb, CK zdecydowało się na zablokowanie dostępu do usług Peer-to-Peer.
Blokada obejmuje użytkowników podłaczonych bezposrednio na wydziałach Politechniki Śląskiej (zakres adresów: 157.158.0.0/16).
jak to zrobic we freesco???
czy darady to zrobi??
Przecież wydawca Doktoras Albonanisty - firma Tercet, do dziś mieści się tam gdzie zawsze
Wydawnictwo Fonograficzne Tercet S.C.
Adres: Rynek Podgórski 3; 30-533 Kraków
Telefon: (012) 423-51-08
Fax: (012) 423-51-08
Godziny otwarcia: poniedziałek-piątek: 09:00-16:00
NIP: 6791005846
folk, muzyka, muzyka folkowa, muzyka góralska, nagrania dźwiękowe, płyta, płyty, wydawanie nagrań
Słynny z hard rocka "TOP music" też go wydawał, też z Krakowa...
No ale jak chcecie dzwonić, to telefon macie : (012) 423-51-08 i pytajcie o namiary do Albina, zaproponujcie, że chcecie zlot fanów zrobić, albo wydać jego utwory czy coś tam wymyślcie, na bank wam dadzą jego dane kontaktowe...
Wzorowana na szwedzkim pierwowzorze, Polska Partia Piratów stawia sobie za cel doprowadzenie do zmian w prawie autorskim.
Status powstającej partii głosi: "Celem partii jest zmiana aktualnego stanu prawnego oraz świadomości obywateli Rzeczpospolitej Polskiej w materii prawa autorskiego i pokrewnych. Czujemy sie także mocno związani z ideą wykorzystania Wolnego Oprogramowania w edukacji i administracji, ideą Wolnych podręczników szkolnych i wspieranie tych idei jest naszym głównym celem".
Nazwa partii ma być według założycieli prowokacją skłaniającą do zapoznania się z jej działalnością. PPP stawia sobie ponadto za cel zmianę odbioru społecznego słowa "pirat" odnoszącego się do osoby kopiującej treści intelektualne. Według partii porównanie osoby kopiującej muzykę do rabującego mordercy jest celowym nadużyciem firm fonograficznych i developerskich.
Polska Partia Piratów zbiera w tej chwili podpisy konieczne do zarejestrowania jej jako pełnoprawnej partii politycznej. Z programem PPP można zapoznać się odwiedzając ten adres.
Źródło: itbiznes.pl
Myślę, że to całkiem dobra inicjatywa, choć sformułowanie partia piratów nie jest chyba najlepszą reklamą. Tak czy inaczej, ja koncepcję takiego ugrupowania w pełni popieram.
tak wyglada opis z jakiejś tam stronki :
"Zapora ogniowa (firewall) przeznaczona specjalnie dla sieci bezpośredniej wymiany plików. Pozwala zabezpieczyć lokalny komputer przed niepożądaną ingerencją i przeszukiwaniem lokalnych zasobów dokonywanym przez firmy fonograficzne i inne korporacje. Aplikacja blokuje pakiety TCP/IP przychodzące od numerów IP, które zostały rozpoznane jako należące do organizacji walczących z piractwem w sieciach P2P (RIAA, MPAA, MediaForce, MediaDefender, BaySTP, Ranger, OverPeer, NetPD i inne). Lista adresów IP jest aktualizowana codziennie i program może ją automatycznie pobrać z serwera producenta. Narzędzie współpracuje z najpopularniejszymi klientami bezpośredniej wymiany plików (m.in. Kazaa, iMesh, LimeWire, eMule, Grokster, DC++, Shareaza). Niezastąpiony dla wszystkich użytkowników sieci peer-to-peer"
tu jest napisane że jest to firewal do wymiany plików pirackich
ma opcje blokady nieporządanych stron
ale ja nic nie ściągam żadnych plików a "agora" siedzi mi na karku , może mam jakiegos spyware'a i ktoś się próbuje podłączyć , przydałby się do tego tematu ktos naprawde dobry w te "klocki"
PeerGuardian to mini-firewall i jak sama nazwa wskazuje jest to ochrona dla aplikacji "peer to peer", do których należą emule, ares, azureus, limewire etc. Zabezpiecza lokalny komputer blokując adresy IP, które "badają" zawartość przesyłanych informacji do komputera użytkownika. Dlatego, jeżeli nie uruchamia się programu P2P nie zaleca się startowania PeerGuardiana. Chyba, że jest to jedyny firewall, który jest zainstalowany w sprzęcie. Jeżeli posiadamy dobry firewall, PeerGuardian jest zbędny... Instalują go zazwyczaj ci użytkownicy programów P2P, którzy mają problemy z łączem, bądź z zainstalowaniem dobrego firewalla. PeerGuardian zawiera listę adresów IP firm fonograficznych i innych organizacji, które zajmują się kontrolą praw autorskich. Niemniej, użytkownik do tej listy może dopisać jakikolwiek inny adres. Może to też zrobić jakiś żartowniś (limit to chyba 4 miliony adresów).
Nie znam polskiego prawodawstwa w tej materii, ale tego rodzaju ingerencja jest nielegalna. Ponadto, dobry software "szpiegowski" radzi sobie bez problemu z PeerGuardianem, i na pewno nie znajdzie się nigdy na liście PG. Nie wiem, czy IP A-Gore znajduje się na tej liście... Przypuszczam jednak, że problem polega na tym, iż PG blokuje ogłoszenia reklamowe (pop-up)...
PeerGuardian to mini-firewall i jak sama nazwa wskazuje jest to ochrona dla aplikacji "peer to peer", do których należą emule, ares, azureus, limewire etc. Zabezpiecza lokalny komputer blokując adresy IP, które "badają" zawartość przesyłanych informacji do komputera użytkownika. Dlatego, jeżeli nie uruchamia się programu P2P nie zaleca się startowania PeerGuardiana. Chyba, że jest to jedyny firewall, który jest zainstalowany w sprzęcie. Jeżeli posiadamy dobry firewall, PeerGuardian jest zbędny... Instalują go zazwyczaj ci użytkownicy programów P2P, którzy mają problemy z łączem, bądź z zainstalowaniem dobrego firewalla. PeerGuardian zawiera listę adresów IP firm fonograficznych i innych organizacji, które zajmują się kontrolą praw autorskich. Niemniej, użytkownik do tej listy może dopisać jakikolwiek inny adres. Może to też zrobić jakiś żartowniś (limit to chyba 4 miliony adresów).
Nie znam polskiego prawodawstwa w tej materii, ale tego rodzaju ingerencja jest nielegalna. Ponadto, dobry software "szpiegowski" radzi sobie bez problemu z PeerGuardianem, i na pewno nie znajdzie się nigdy na liście PG. Nie wiem, czy IP A-Gore znajduje się na tej liście... Przypuszczam jednak, że problem polega na tym, iż PG blokuje ogłoszenia reklamowe (pop-up)...
po perwsze:
ja nie mam aktywnych żadnych programów p2p , nie ściągam żadnych plików z żadnej strony , wystarczy że odpalam przeglądarke i dostaje ten komunikat o którym mowa
po drugie PG:
ma funkcje http i to ona się włącza , ale nie wchodzę ani też przedtem nie wchodziłem na żadne oficjalne strony GW
i mam pytanie do Bonka co robi funkcja http w peer Guardian ?
czesc
odnosnie : Led Zeppelin "Stairways to Heaven"
pod adresem :
http://okiem.boo.pl/okiem/index2.html
kultura /u gorystrony / - sztuka - rock ;
/po lewo/ historia - fazy
11 akapit
znalazłem informacje :
"Sprawa przekazów do podświadomości wyszła na światło dzienne dzięki pastorowi Gary Greenwaldowi z Kalifornii, który sam był kiedyś artystą rockowym. Odkrył on zakamuflowane teksty na płycie grupy Led Zeppelin "Stairways to Heaven" - popularne Schody do nieba. Po tym incydencie deputowany Philip Wyman przygotowaŁ projekt ustawy aby firmy fonograficzne zaznaczały na okładkach treści przekazów. Przekazy jednak kodowane są do dziś. Wiele grup przyznaje, że pisząc teksty biorze pod uwagę brzmienie słów słuchanych od tyłu. Przesłania te to często czyste zaklęcia satanistyczne, wezwania do morderstw, narkomanii itp. Związane jest to z teorią mówiącą, że silne przeżycia warstwy podświadomej (która akomoduje tekst od tyłu) wyzwalają u odbiorcy większe zaangażowanie uczuciowe w słuchanie. "
słyszałem też ,że puszczając od tyłu ten utwór mamy coś na kształt hymnu na cześć Szatana ,czy coś takiego ...
proszę o Wasze opinie i ewentualne inne tytuły zauważone ...
pozdrawiam
Z Panem Bogiem
Sound Pictures studio we współpracy z Klubem Stara Cynkownia organizuje przegląd zespołów „Granie za nagranie”. Koncert finałowy odbędzie się 17 listopada w naszym klubie o godzinie 18. Jeśli grasz w kapeli a nie masz jeszcze podpisanego kontraktu z dużą firmą fonograficzną i nie grasz w najbliższym czasie między kontynentalnej trasy koncertowej zgłoś swój skład na nasz przegląd. Nasza impreza adresowana jest do początkujących zespołów muzycznych (płeć, wyznanie i grany gatunek muzyki nie ma znaczenia), które stawiają pierwsze kroki na drodze do kariery. Udział w przeglądzie daje szanse początkującym kapelom na pokazanie swojej twórczości przed większą publicznością. Zespół, który najlepiej zaprezentuje się na scenie będzie miał możliwość nagrania płyty „demo” w szczecińskim studiu „Sound Pictures”. Oceny zespołów podejmie się niezależny Jury, złożone z muzyków, dla których będzie się liczyć wasza pasja do muzyki i przekazywana energia a nie techniczne sztuczki. Przegląd nie jest wyścigiem o „złote gacie” lecz pokazaniem że rock’n’roll w Szczecinie żyje. Szczegóły imprezy oraz regulamin znajduje się na forum śtarej ćynkowni (www.staracynkownia.pl ), z tegoż też forum można pobrać kartę zgłoszeniową. Wszelkie pytania można przesyłać na adres gzn@autograf.pl
Dostawcy internetu utrudniają życie antypiratom
http://di.com.pl/news/26547,9.html
Kasowanie danych związanych z numerami IP użytkowników zapowiedział duży szwedzki dostawca Tele2. Wcześniej na taki sam krok zdecydowała się firma Bahnhof. Dostawcy internetu stanęli więc po stronie internautów. Przedstawiciele przemysłu muzycznego się tym nie przejmują. Ich zdaniem prawo zawsze można zaostrzyć.
W Szwecji od niedawna obowiązuje kontrowersyjne prawo IPRED, które daje posiadaczom praw autorskich możliwość zmuszenia dostawców internetu do ujawnienia danych konkretnych osób. Gdy prawo to weszło w życie, ruch w szwedzkim internecie spadł o 1/3. To pokazuje jak duże są obawy przed IPRED.
Początkowo nowemu prawu przeciwstawił się mniejszy dostawca internetu, firma Bahnhof. Jej szef Jon Karlung stwierdził, że nowe prawo czyni szpiegów z dostawców internetu i zauważył, że nie wprowadza ono rozróżnienia między użytkownikami i komputerami.
Karlung powiedział też, że dostawcy internetu nie są prawnie zobowiązani do zachowywania informacji o adresach IP swoich klientów. Bahnhof zaniechał więc tego i twierdzi, że nawet gdyby sąd poprosił o informacje związane z numerem IP danego klienta, operator nie mógłby ich dostarczyć.
Wczoraj o wiele większy operator - Tele2 - postanowił działać w taki sam sposób. Obsługujący 600 tys. klientów telekom twierdzi, że przechowywał dane o numerach IP swoich klientów dla celów wewnętrznych. Teraz przestanie to robić. Niclas Palmstierna, przedstawiciel Tele2, wyjaśnia, że prawo regulujące komunikację elektroniczną w Szwecji nie zobowiązuje jego firmy do zachowywania takich danych. Zapewnia przy tym, że prawnicy telekomu bardzo uważnie przeanalizowali odpowiednie przepisy.
Zapowiedzi Tele2 nie zrobiły wrażenia na przedstawicielach IFPI, organizacji broniącej interesów przemysłu fonograficznego. Peter Danovsky z IFPI (kolega sędziego prowadzącego sprawę TPB) stwierdził ze spokojem, że... prawo można zmienić. Powiedział on serwisowi SVD.se, że każdy w parlamencie działa w założeniu, że dostawcy usług internetowych są lojalni wobec prawa i nie będą uczestniczyć w jego łamaniu. Dodał, że "jeśli Tele2 przyjmuje taką postawę i inni operatorzy za tym pójdą, prawo zostanie zaostrzone w przyszłości".
Inaczej z kolei przyjął zapowiedzi Tele2 wysoki rangą przedstawiciel szwedzkiej policji Stefan Kronkvist. W wypowiedzi dla agencji TT przyznał on, że w pewnych przypadkach prowadzenie postępowania policyjnego będzie niemożliwe.
Poszukajcie w googlach adresów firm fonograficznych czy jak tam sie to pisze:P
A ja mam pytanie...
Zna może któraś z was jego adres do firmy fonograficznej ![]()
Pilny ![]()
Faces to Watch - Guess Watches poszukuje twarzy marki
Warszawa, 8 sierpnia 2006 r. – 1 sierpnia Br. rozpoczęły się ogólnoświatowe poszukiwania twarzy marki Guess Watches. W efekcie akcji Faces to Watch zostaną wyłonieni kobieta i mężczyzna, którzy wezmą udział w kampanii reklamowej marki.
Faces to Watch – najnowsza akcja marki Guess Watches rozpoczęła się 1 sierpnia Br. Poszukiwania mają charakter otwarty, a ich celem jest znalezienie kobiety i mężczyzny, którzy są uosobieniem cech marki: posiadają naturalny wygląd, niebanalny urok osobisty, są dynamiczni i odważni.
Finałowa para zostanie wyłoniona w kwietniu 2007 roku na imprezie towarzyszącej targom Basel World Watch and Jewelry Show. Międzynarodowemu jury będzie przewodniczyć Paul Marciano – Vice-Prezes Zarządu Guess Inc. Nagrodą dla finalistów jest udział w światowej kampanii reklamowej marki Guess.
Informacje na temat akcji Faces to Watch oraz formularz zgłoszeniowy można otrzymać w 20.000 punktów sprzedaży zegarków marki Guess Watches. W Polsce akcja będzie prowadzona w sieci salonów firmy Zibi, która jest wyłącznym dystrybutora zegarków marki Guess w Polsce. Aplikacje zgłoszeniowe są dostępne na stronie internetowej facestowatch.com.pl Zdjęcia można przesyłać na adres mailowy: guesswatches@zibi.pl.
Patronem medialnym akcji został magazyn ELLE – ekskluzywny miesięcznik dla kobiet wydawany w 39 edycjach na 5 kontynentach. Drugim partnerem akcji jest Universal Music Group – jedna z największych na świecie firm fonograficznych, znana między innymi z kreowania młodych gwiazd.
Pierwsza linia zegarków Guess powstała w 1983 roku. Akcesoria marki zawsze były projektowane z myślą o młodych osobach, które podążają za modą. Guess dla kobiet to synonim połączenia wielkomiejskiej elegancji i aktualnych trendów. Guess dla mężczyzn jest inspirowany technologią, nowoczesnym designem i wysokiej jakości materiałami. Zegarki Guess są dystrybuowane poprzez 12.000 salonów w 70 krajach świata. Najnowsze kolekcje są dostępne w Europie, Azji, Australii, Północnej i Południowej Ameryce oraz Środkowo-Wschodniej, Północnej i Południowej Afryce.
Pozdrawiam, i życzę sukcesów
Rafał
Temat na wyginięciu ale... zobaczymy...
Imię: Daniel
Wiek: *naście lat
Pełna data urodzenia: 17.10
Data imienin: 10.10
Adres e-mail: w profilu
Numer Gadu Gadu: mam numer AQQ
Znak zodiaku: waga
Kolor oczu: zależy kto ocenia
Kolor włosów: ciemny blond ale z chęcią bym przefarbowało
Miasto: Łódź
Co byś chciał/a w sobie zmienić? Tłów
Główna zaleta: hmm... sam nie wiem, nie czuję się jakiś taki z zaletami, nie potrafię spojrzeć na siebie obiektywnym okiem ;P
Główna wada: naiwność, LENISTWO
Marzenie: Być sławnym
Złapałaś/łeś złotą rybkę i masz 3 życzenia. Co to za życzenia?: Cała moja rodzica ma umrzeć śmiercia naturalną czyli 0 chorób! Chcę aby przyjęła mnie i moje demo firma fonograficzna, wydrukowano moje [yyy] i żebym dostał rolę w filmie, Jeszcze 100 takich życzeń albo rybek ;D
Marzyciel, czy osoba twardo stąpająca po ziemi?: Czasami potrafię mieć odpały i nie raz żyję w świcie iluzji. Ale potrafię zaliczyć mocną glebę (matko jaki kolokwializm )
Ulubiony zespół: Tokio Hotel
Rodzaje filmów: horrory, kryminalne, komedie
Ulubiony film/filmy:za dużo by wymianiać
Ulubiony aktor: P.Małaszyski, T.Kot
Ulubiona aktorka: Siostry Olsen, A.Dygant, J.Brodzik
Kim chcesz zostać w przyszłości?:już pisałem
Jakich przedmiotów nie lubisz?: WF!, Historia, Biologia
Z trudem przychodzi mi pozytywne myślenie
Unikam podwórkowego towarzystwa
Potrafię nic nie robić i siedzieć godzine na wyrku
Z łatwością pyskuję
Z trudem uczę się (ogrania mnie lenistwo) i ćwiczę fizycznie.. (jak w ogóle to robię)
Nie umiem wygrywać w zawodach
Chciałbym szczęścia
Nie jestem taki z jakiego uważają mnie znajomi
Kiedyś byłem dzieckiem
Rzadko kiedy ćwiczę
Szukam natchnienia i inspiracji. Aktualnie kluczy od mieszkania
Muszę uczyć się, ćwiczyć i uwierzyć w siebie BUHAHAHA
Najchętniej odciąłbym się od rzeczywistości
Nie umiem [za dużo by wiemianiać]
Wierzę ze nie umrę śmiercią naturalną
Nigdy nie będę miał średniej 6.0
Cenię u ludzi uczciwość
Autorytet... uch... hmm... Jan Paweł II
odc 1
Za tydzień Darek skończy 40 lat. Marzy o kameralnej imprezie z tej okazji, o czym zwierza się rankiem swojej żonie Ani. Nie dają mu spokoju trzy dzwoniące telefony, bo Darek jest teraz… świeżo upieczonym i bardzo zajętym prezesem firmy fonograficznej „Dirty Track”.
W progach firmy zjawia się Kaśka. To jej pierwszy dzień w pracy po urlopie w Brazylii. Darek czeka na nią w jej byłym gabinecie… Okazuje się, że jej zawodowa sytuacja po urlopie zmieniła się zasadniczo.
odc2
Darkowi śni się, że Anka opowiada mu o fantazjach erotycznych. Jego zaniepokojenie wzmaga nadawana w telewizji rozmowa z seksuologiem, który potwierdza, że monotonia erotyczna może rozbić związek. Darek obawia się, że nie jest perfekcyjnym kochankiem.
Postanawia udowodnić żonie, że potrafi spełnić jej marzenia. Kasia domaga się podwyżki. Patryk wybiera się z Martą na upragniony wyjazd pod namiot.
odc 3
Tomasz spotyka Darka. Pyta go o rozwód. Darek proponuje, że pomoże mu znaleźć właściwą kobietę. Marta i Patryk wyjeżdżają na wakacje nad jezioro Drubno. Rozbijają namiot. Ich sąsiadem okazuje się kilka lat starszy Marcin, kibic żużla. Chłopak jest zainteresowany Martą.
Tomasz poszukuje kobiety życia w klubie karaoke. Mężczyzna wychodzi z imprezy z Moniką. Anka sygnalizuje, że ich syn ma kłopoty. Darek wsiada w taksówkę i jedzie na Mazury.
odc 4
Darek śni o tym, że oficer skazuje go na śmierć za dezercję. Budzi się przerażony. Jest przekonany, że dostał powołanie do wojska. Anka uspokaja męża. W WKU Darek jest świadkiem rozmowy dwóch pastujących podłogę starszych szeregowców, którzy utwierdzają go w jego lęku przed trafieniem do wojska...
Darek spotyka się z teściem. Otrzymuje adres majora Chełki, który ma mu pomóc. Wizyta u potencjalnego wybawcy nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Jankowski trafia więc do pułkownika Marczuka. Ten okazuje się być większym oryginałem niż Chełka.
//Koduj linki, bo następnym razem będzie kosz! Poprawiłem. --Snickers
Historia
Muzyka disco polo narodziła się w drugiej połowie lat 80-tych. Na początku nurt ten znany był pod nazwą muzyka chodnikowa, a to z powodu faktu, że kasety z tą muzyką można było kupić głównie na straganach rozłożonych na przyulicznych chodnikach. Pomysłodawcą nazwy Disco Polo był Pan Sławomir Skręta, właściciel firmy fonograficznej Blue Star. Muzyka Disco Polo od samego początku zaskarbiła sobie sympatię ogromnej rzeszy fanów. Proste teksty i łatwo wpadająca w ucho linia melodyczna rozbrzmiewały w sercach milionów Polaków. Warto nadmienić, że muzyka ta wypromowała się sama, bez pomocy mediów. Dopiero w połowie lat 90-tych telewizja Polsat rozpoczęła emisję niezwykle popularnego później programu Disco Relax. Z popularności Disco Polo usiłowały również korzystać przygasłe gwiazdy polskiej muzyki rozrywkowej próbując powrócić na estradę np. Janusz Laskowski, Bohdan Smoleń, Andrzej Rosiewicz, Krzysztof Krawczyk. W 1995 roku przed wyborami prezydenckimi zespoły disco polo były angażowane podczas kampanii wyborczej m.in. Aleksandra Kwaśniewskiego, Waldemara Pawlaka. Pod koniec lat 90-tych przyszły trudne chwile. Polsat przestał nadawać program Disco Relax, płyty i kasety sprzedawały się coraz gorzej, likwidacji uległy największe wytwórnie fonograficzne wydające disco polo i nastała moda na hip hop, techno i im podobne. Krytycy zaczęli tryjumfować, bowiem od dawna zwiastowali rychły koniec tego gatunku. Po kilku latach ciszy muzyka disco polo powróciła lekko odmieniona. Nowoczesne brzmienie, dojrzalsze teksty, profesjonalne aranżacje znów podbijają serca Polaków. Disco polo powraca również do mediów. Nowości oraz hitów z przed lat można słuchać przez całą dobę w internetowym radiu Disco Polo FM pod adresem www.discopolo.fm
Popieram, ale jeśli szanują swoich fanów, którzy kiedyś kupili ich kasetę, bo na płytę
albo nie było ich wtedy stać (początek lat 90), albo nie mieli sprzętu do ich odtwarzania
z tego samego powodu, to mogliby pomyśleć o reedycji albo dorzuceniu do jakiejś
nowej płyty.
Masz swieta racje...kazdy zespol powinien brac pod uwage fakt,ze kiedys nie bylo nas stac na odtwarzacze i plyty CD i jezeli tylko choc troczeczka szanuja swoich fanow to sa wrecz zmuszeni zrobic reedycje abysmy teraz po latach jak juz pracujemy i zarabiamy pieniadze mogli sobie kupic ich stara CD...sorry za sarkazm ale mam dzis wyjatkowo zly dzien...nie zapominaj jednak,ze wydawaniem zajmuje sie firma fonograficzna a nie sam zespol i tylko od niej zalezy czy bedzie reedycja czy nie...znasz firme,ktory wylozy spore pieniadze na reedycje plyty,ktor sprzeda sie w gora 1000-2000 egzemplazach (wg. mnie to i tak bardzo wygorowane i optymistyczne liczby)?!...tak wiec prosby o reedycje kieruj raczej pod adresem firmy Magic Records (chociaz tak szczerze to nie wiem czy akurat do plyty "Coraz Wyzej" ma ona prawa,bo plyta byla wydana przez D´Art Records).
Jeśl masz na myśli te mp3-ki o marnej jakości 96 kbps, to ja już wolę swoje kasety
Top One.
Wierz mi,ze tez nie jestem zadowolony z tej slabej jakosc mp3-ojek ale lepsze to niz nic i kierowane jest to chyba raczej do osob,ktore ktorejs tam plyty wogole nie maja a chcieliby ja miec chociazby w tej postaci.
Zreszta zespol wogole nie jest zobowiazany do umieszczania owocow swojej ciezkiej pracy w sieci za fryko,dlatego powinnismy odbierac to jako "very generous gesture" a nie narzekac na slaba jakosc.
A co do mojego "krzyczenia" to nie pamietam abym piszac poprzedni post cos "wykrzykiwal" zreszta gdyby tak bylo,to by mi zona zaraz uwage zwrocila...
Odbieraj moje "wykrzykniki" jak cos w rodzaju grubej trzcionki i podkreslenia tego co chce powiedziec.
No i nie zapomnij,ze mam dzis strasznie kiepski humor,bo chcialem dzis w nocy pojechac do Polski ale musze czekac na laptopa,ktory ma przyjsc poczta (bez niego nie moge jechac bo ma byc prezentem - a urodziny juz w niedziele!)...zostal juz wyslany we wtorek,a tutaj poczta jest raczej bardzo szybka - moj zostal wyslany w srode i w czwartek juz byl na miejscu - tak wiec jestem strasznie wk*&#.[/quote]
Leo Major (aka. Janardana) Tworzył wspaniałą muzyke w wielu projektach m.in. Clubringer oraz East Clubbers. Swoją karierę zakończył utworem "Sextasy" Napisał też że to już koniec w produkowaniu muzyki i że zostanie przy swoich interesach (vipzone)
Z pewnością wielu z was widziało jego biografie na eastclubbers.com. Ostatnio zauważyłem że ze strony głównej zniknął link do niej co mnie zdziwiło więc wpisałem bezpośredni adres no ale niestety zauwazylem tylko : 404 not found. Leo Major zajmował się wykonywaniem profesjonalnego masteringu (za drobną opłatą ) w swoim studiu. Zauważyłem że strona studia zniknęła z serwera (masteringcafe.com / master-your-track.com) ale pamiętałem że link do niej znajdował się na stronie vipzone (vipzone-samples.com) lecz zastałem tylko link do definicji masteringu... Kolejną ofertą vipzone było cięcie vinyli.. Jak zapewne się domyślacie też upadło. "Usługa nagrywaniana winyl została przeniesiona do naszych przyjaciół w Finlandii. Prosimy o kontakt (W JĘZYKU ANGIELSKIM) na:
Nasi przyjaciele NIE PISZĄ PO POLSKU, dlatego prosimy wysyłać emaile w języku angielskim." Skoro nie piszą po polsku to znaczy że Leo Major nie bierze w tym udziału.. Wszystko to wygląda na początek końca Vipzone
PS Kiedyś pytałem go na forum EC dlaczego odszedl z East Clubbers
"Polska zazdrość i zawiść, kopanie dołków, brak organizacji, fakt że właściciel i DJ robią ci łaskę że grasz, bo czują się większymi gwiazdami niż zespoły które zapraszają... generalnie najważniejszą przyczyną był polski syf i chała aczkolwiek były tez inne przyczyny związane z rodziną (były też inne przyczyny osobiste nie mówię że nie). Dodatkowo po kilkunastu latach produkowania muzyki i po kilku latach grania oczekiwałem czegoś więcej niż granie za 800 zł przy totalnym braku organizacji zarówno ze strony klubów jak i firm fonograficznych i zastanawianiu się po każdym koncercie w jakim chujowym miejsu przyjdzie mi spędzić noc. To wszystko mnie zmęczyło ale DJ Silver ma chyba jeszcze werwę I to by było tyle na ten temat. "
Trzeba korzystać z pewnych serwerów. Ja korzystam zawsze z: http://peerates.net/peerates/trueservers.met
Tzn w "Serwery" w pole "Aktualizuj plik server.met z URL" wpisujemy powyższy link i wciśkamy "Aktualizuj". Pojawi się mniejsza, ale pewniejsza lista serwerów. Najcześciej korzystam z www.UseNeXT.to. Warto w "ustawienia" / "Serwer" odhaczyć opcje Aktualizuj....
Również należy wczytac pliki z filtrem IP.
www.sp3kolobrzeg.ehost.pl/level1.rar
Procedura:
1. Rozpakowujemy ten plik
2. W "Narzędzia" wybieramy Filtr IP, a następnie Dołącz
Ten plik jest stary )połowa 2006 roku). Nie mam nowszego. Ale ja z niego nadal korzystam.
W ten sposób mamy w miarę zabezpieczonego Emule. Nie radzę natomiast ściągać najnowszych filmów czy gier. Co do muzyki: można ściągnąć pliki muzyczne, przesłuchać i wykasować w ciągu 24 godzin (ale ja z takim stwierdzeniem się nie zgadzam), można ściągnąć np. plik mp3 danej piosenki, jesli posiadamy oryginał na płycie.
Można jeszcze bardziej się zabezpieczyć, ale wymaga to przestudiowania informacji w internecie i poustawiania w "ustawienia".
Ostatnio Policja pozamykała kilkanaście najpopularniejszych serwerów i potworzyła fałszywe. Można oczywiście nie wykonywać powyższych czynności, a i tak bedzie Emule pobierać dane. Serwery tak naprawde służą do wyszukiwania; niezauważyłem zależności między serwerem a szybkością pobierania. niektóre sereery są podstawione przez firmy "antypirackie". Uaktualnienie "Filtr IP" powoduje, że nie są pobierane pliki od określonych osób (adresy IP). Ten plik zawiera IP firm fonograficznych itp.
Jesli ściagamy legalne pliki, nic nam nie grozi. Po ściagnięciu jakiegoś pliku radzę go odrazu przekopiować w inne miejsce (poza katalogiem udostępnianym).
Witam Serdecznie.
Firma Unity Music z siedzibą w Łomiankach, szuka inwestora wstępnego, z kapitałem w wysokości 700.000,-PLN.
Podstawowe inforamcje na temat przedsiębiorstwa.
Pełna nazwa firmy.: Unity Music - RECORDS & MANAGEMENT
NIP 118-181-15-98 REGON 140247730
Wpis do ewidencji działalności gospodarczej. 8483
Adres. 05-092 Łomianki, ul. Szkolna 26
Tel./Fax. 022 - 751 57 63
Rodzaj prowadzonej działalności (Działalność wydawnicza, Sprzedaż wysyłkowa, Sprzedaż hurtowa i detaliczna, Reklama, Działalność zespołów teatralnych i muzycznych, Działalność artystyczna i literacka, Tłumaczenia, Działalność rozrywkowa, Komercyjna, Działalność agencji informacyjnych, Działalność zwiazana z organizacją targów/wystaw/galerii/salonów wystawowych oraz działalność agentów i agencji wystepujących w imieniu inwidualnych osób.
Forma prawna. Podmiot gospodarczy
Oferowane usługi. Wydawanie książek, nagrań dźwiekowych ; Sprzedaż określonej grupy towarów, hurtowa, detaliczna ; Produkcja oraz rozpowszechnianie filmów i nagrań VIDEO ; Organizacja koncertów, eventów, przedstawień, musicali, targów, wystaw, galerii i salonów wystawowych ; Tłumaczenia ; Management ; Pośrednictwo w kontaktach.
Firma została zarejestrowana w 2002r. na terenie Niemiec, od 2005r. firma działa na terenie Rzeczpospolitej Polskiej.
Wielkość aktualnie zainwestowanych środków. ok. 400.000,-PLN
Aktualnie firma działa głównie w Polsce, po przeprowadzeniu fuzji planowane jest powiększenie działalności o nowe rynki, głównie Stany Zjednoczone, gdzie jesteśmy w stanie nawiązać współpracę z znanym producentem muzycznym, który współpracował m.in z Usher'em, Janet Jackson.
Planowana zmiana firmy prawnej na. Spółka Akcyjna
Inwestorem/Inwestorami głownymi będą w większości inwestorzy z USA.
*Po przeprowadzeniu fuzji firma planuje wykupienie kilku czołowych artystów z USA.
Czekamy na poważne oferty.
Dane kontaktowe.
UNITY MUSIC
GENERAL MANAGER
Tel: 0 22 751 57 63
Kom: 0 889 87 22 59
E-mail: http://www.unitymusic.pl
Z poważaniem.
Unity Music.
o to najnowsza informacja z Biura Organizacynego.
Informacja prasowa nr 1 – Startujemy z kolejna edycją Union Of Rock w Węgorzewie
Rozpoczęły się przygotowania do kolejnej, czternastej edycji Festiwalu Rockowego Union of Rock w Węgorzewie. Termin – 12-14 lipca. Zespoły, które chcą zagrać na największym polskim festiwalu w doborowym towarzystwie największych polskich i zagranicznych gwiazd i walczyć o główne trofea (nagrody pieniężne, sesje nagraniowe, sprzęt muzyczny renomowanych firm, kontrakty fonograficzne, nagrody publiczności, nagrody dziennikarzy) już od 1 listopada 2006 r mogą nadsyłać swoje materiały na adres regionalnych rozgłośni radia publicznego. Termin ostateczny nadsyłania materiałów to 20 kwietnia 2007 r
W porównaniu z latami minionymi jest kilka zasadniczy zmian:
Najważniejsze z nich to:
§ rezygnacja z koncertu ostatniej szansy
§ do konkursu kwalifikujemy 10 zespołów śpiewających tylko po polsku,
§ mała scena zostanie postawiona na polu namiotowym
§ podwyższamy górną granicę wieku – średnia wieku zespołu nie może przekroczyć 30 lat.
§ Na płycie zgłoszeniowej zespół przedstawia dwa utwory do konkursu wraz z tekstami
§ W trakcie konkursowej prezentacji na dużej scenie zespół musi zaprezentować jedne cover polski.
§ Rozbudowana mała scena (20 zespołów )
§ Aktywna rola Onet.pl przy weryfikacjach konkursowych
W tej chwili patronat medialny nad festiwalem potwierdziły m.in. Polskie Radio, Onet.pl , Teraz Rock, Regionalne Rozgłośnie Radiowe oraz Program 1 Telewizji Polskiej.
Zapraszamy też do wzięcia udziału w konkursach internetowych – co miesiąc jest do wygrania 10 karnetów na naszą imprezę.
Szczegóły organizacyjne (regulamin, założenia organizacyjne, kontakty i adresy – gdzie należy nadsyłać zgłoszenia) na stronie festiwalowej.
Aleksander IWANIUK
ORGANIZATOR
rock@wegorzewo.pl
Paweł KOSTRZEWA
DYREKTOR ARTYSTYCZNY
Dariusz GROSS
RZECZNIK PRASOWY FESTIWALU
dariuszgross@radiopik.bydgoszcz.pl
BIURO ORGANIZACYJNE
11-601 WĘGORZEWO ul. Bema 7
http://www.rock.wegorzewo.pl, e-meil rock@wegorzewo.pl
tel/faks 0 87 4295257
Wywiad z Blog 27 w Niemczech
Tola Klara i Alicja Julia - To inaczej Blog 27 ! Specjalnie dla Was zaprosiliśmy dziewczyny do studia ! One zdradzają Wam największe sekrety ze swojego życia !
HEY : Jak mija trasa koncertowa z Tokio Hotel ?!
TOLA : Fajnie, ale my nie jesteśmy w Ich typie !
ALA : Fani Tokio Hotel też nie przyjęli nas z otwarymi rękami ! Jednak nie tracimy nadzieji !
HEY : Jak dogadujecie się z chłopakami z Tokio Hotel ?!
ALA : Troche po angielsku, troche za pomocą tłumacza Tokio Hotel, choć i tak spędzamy ze sobą mało czasu !
HEY : A jak spedzacie wolny czas ?!
TOLA : Ja z Alą głównie ćwiczymy śpiew ! Czasami wyrwiemy się na miasto, niemieckie lumpeksy sa naprawdę w porzo !
ALA : Polacy często ubierają sie w sklepach tego typu ! To normalka ! Ja z Tolą mamy ważny massage do tych, którzy się z nich nabijają ! To nic złego ! Zwykły sklep taki jak Nike, czy Puma !
HEY : A jak utrzymujecie kontakt ze swoimi Polskimi fanami ?!
TOLA : Pożyczamy laptopa od chłopaków z Tokio Hotel i piszemy notatki na naszej oficjalnej stronie www.blog27.pl !
ALA : Ale niestety bardzo rzadko ! Również e-mailujemy z nimi !
HEY : A dużo ich macie w swojej ojczyźnie ?!
ALA : Średnio ... Są to przeważnie dzieci typu 7 - 12 lat !
TOLA : Ale Niemcy oczywiście są lepsi !
HEY : Pod jakim względem ?!
ALA : Polacy nie zawsze są kulturalni, czesto nas wyzywają i obrażają !
TOLA : Ale my wiemy, że to tylko z zazdrości !
HEY : Aha, skoro mowa o fanach, to przypominamy niemieckim fanom, że Blog 27 będzie gościem na czacie 9 marca o 14:30. Zapamiętajcie ten adres : www.kindercampus.de
ALA : Tak, to dla nas przyjemność, że będziemy mogły z Wami być !
TOLA : Myślę, że z Wami będzie nam się gadało lepiej niz z Polakami !
HEY : Dziewczyny, zastanawiamy się dlaczego tak tępicie Polaków ?!
TOLA : Polska nienawidzi nas - My nienawidzimy Polski ! (z tym tekstem to przygieły ...niech ja je dopadne)
HEY : Ale same powiedziałyście wcześniej, że macie fanów !
ALA : No tak !
TOLA : Ale tak jak powiedziała Ala to tylko dzieci ! Anty fani ciągle nabijają się, że tworzymy muzę dla maluchów !
HEY : Ale przecież same macie 12 lat !
ALA : Rocznikowo 13 !
TOLA : To nie znaczy, że jesteśmy dziećmi !
HEY : Wasz debiutancki singiel jest na 10 miejscu sprzedaży ! Cieszycie się ?!
TOLA : Nie ! Ucieszymy się dopiero jak będzie na 1 ! A będzie napewno ! Wink
ALA : Chciałybysmy być przynajmniej na 3. Bo 10 nie jest naszym szczęśliwym numerkiem !
HEY : A możecie nam coś opowiedzieć o początkach waszej kariery ?!
ALA : Od dziecka śpiewałysmy ! Np. u babci na obiedzie, przed lustrem do dezodorantów, czy tez kolendy w domu podczas świąt ...
TOLA : Wierzyłyśmy w siebie i udało się ! Obie pochodzimy z muzycznych rodzin ! Mój tatuś pracuje w firmie fonograficznej i dzięki temu było nam o wiele łatwiej !
HEY : A jeśli jesteśmy już przy rodzinach to słyszeliśmy, że urodziłyście się w tym samym dniu ! Jak to się stało ?!
ALA : Tak w tym samym dniu, miesiącu i roku ! 27 listopada !
TOLA : A jak to sie stało to same dokładnie nie wiemy ! O ile sie nie mylę była mama, tata i po krzyku !
HEY : Zadałem to pytanie w troche innym sensie, ale zmieńmy temat ! Czy macie chłopaków ?! Wielu się za Wami ugania ?!
ALA : Nie, nie mamy chłopaków ! Wielu Anty fanów zarzuca nam brak gustu, zły wizerunek, głupi styl, a nawet to, że wyglądamy jak wyciągnięte prosto z klubu nocnego ! Ich zdaniem bez Make-Up ja wyglądam jak narkomanka, czy śmierć, a Tola jak dziecko spewcjalnej troski ! Złośliwi ludzie wymyslają też na nas przezwiska typu : Trol, czy Pralka (to mi sie podoba , które nie mają swoich Niemieckich odpowiedników !
TOLA : Właśnie, CHŁOPCY JESTEŚMY WOLNE ! Co do wielbicieli to ciężko, chociaż nie mamy pojęcia dlaczego ! Jesteśmy ładne, mamy kase, sławe ... Ale trudno ... Tak bywa ...
HEY : Dziewczyny, a czy dla Was liczą się tylko pieniądze ?!
TOLA : Jasne, mają dla nas wielkie znaczenie ! Polacy sa naiwni i ściągają teledyski, lub urywki koncertów za kasę ! A przecież mozna je ściągnąć za darmo w sieci !
HEY : Dziewczyny, a czy dla Was liczą się tylko pieniądze ?!
TOLA : Jasne, mają dla nas wielkie znaczenie ! Polacy sa naiwni i ściągają teledyski, lub urywki koncertów za kasę ! A przecież mozna je ściągnąć za darmo w sieci ! Niemców nie da sie oszukać i dlatego mają je bazpłatnie !
ALA : Każde wejście na naszą stronę to dla nas też dodatkowe pieniądze od sponsora ! Przypominamy ! www.blog27.pl !Wydajemy je potem na promocje w różnych krajach !
HEY : Dziewczynki macie nam cos jeszcze do powiedzenia na zakończenie ?!
TOLA : Pozdrawiamy wszystkich Niemieckich fanów ! Kupujcie nasze płyty !
ALA : Trzymajcie się !
A co mi tam. Ten tekst wysyłałem do firm działdowskich, które byłyby w stanie zainwestować w Radio Działdowo, no i udało się - www.darsa.pl.
Dzień dobry,
Z tej strony Radosław Karbowski siedemnastoletni mieszkaniec Działdowa pasjonujący się rynkiem radiów internetowych.
Piszę do Pana w bardzo nietypowej sprawie. Chciałbym żeby w naszym mieście powstało lokalne radio internetowe o wdzięcznej nazwie Radio Działdowo: Strefa pozytywnego przekazu. Jednak zważając na to, że jestem licealistą i moje kieszonkowe nie wystarczają na to żeby utrzymać i założyć radio internetowe, piszę do Pana.
Wiem, że w Polsce radia internetowe nie są poważnie postrzegane przez ewentualnych sponsorów, lecz Internet jest najszybciej rozwijającym się medium i to w niego jest najlepiej zainwestować, ponieważ niedługo zastąpi TV i klasyczne radia. Radio Działdowo: Strefa pozytywnego przekazu będzie pierwszym tego typu projektem w Działdowie, więc Pańska firma zyskałaby bardzo wiele, ponieważ każdy działdowianin chciałby, chociaż raz posłuchać radia, a wtedy na pewno usłyszy jingiel reklamujący InterSecurit.
Aktualnie posiadamy serwer WWW o pojemności 2000 Mb i o transferze miesięcznym 20000 Mb wykupiony na miesiąc w firmie RadioHost.PL (koszt 15zł + VAT miesięcznie), domenę idzialdowo.eu zarejestrowaną w firmie domeny.pl oraz stronę WWW stworzoną od podstaw i dopasowaną do CMSa WebText przez TwoBoys.to.pl, która w Internecie ukarze się 13, 14 bądź 15 czerwca.
Aby wystartować potrzebujemy na początek serwera ShoutCast na 100 slotów w jakości 32kbps AAC+ (49zł + VAT miesięcznie), autopilota o pojemności 2000 Mb AAC+ (34,99zł + VAT miesięcznie), dzięki któremu nasze radio będzie nadawać 24 godziny na dobę. Potrzebna jest także licencja ZAiKS, ZPAV i STOART, dzięki którym Radio Działdowo będzie nadawało legalnie i otrzymywało za darmo single z wytwórni fonograficznych. Najtańszym rozwiązaniem jest dołączenie do konsorcjum Ale Media Polska Legalni.pl. Jednorazowa opłata aktywacyjna wynosi 300zł + VAT, a co miesiąc wystarczy zapłacić 150zł + VAT za każde 100 slotów. Ostatnim wydatkiem jest wykupienie E-radio data system (e-rds) to usługa, dzięki której, w oknie Winamp'a słuchacze Radia Działdowo mogą ujrzeć w formie tekstowej dowolne informacje lub aktualności wprowadzone przez ludzi opiekujących się radiem (4,99zł + VAT miesięcznie). Wszystko oprócz licencji zostaje zakupione w bardzo dobrej i stabilnej firmie RadioHost.PL, więc na pewno właściciel uiści jakiś rabat.
InterSecurit uzyska ogromną kampanię reklamową, jeśli będzie opłacało wyżej wymienione usługi. Jingiel reklamujący pańską firmę będzie umieszczony w intro tzn. każdy człowiek włączający radio usłyszy go już na początku. Jingiel będzie także emitowany, co pół godziny. Dodatkowo na stronie zostanie umieszczony banner pod Topem prowadzący do strony internetowej Pańskiej firmy. Adres WWW pańskiej firmy zostanie wprowadzony do e-RDSa.
Radio Działdowo będzie emitowało muzykę AC, dance oraz rock. Myślę, że osoba w każdym wieku z chęcią posłucha radia. Przewidywane są sondy uliczne i wyniki ich będzie można usłyszeć na antenie e-stacji. Kiedy radio ruszy zostanie wprowadzona rekrutacja redaktorów, których zadaniem będzie zbieranie informacji z naszego miasta Działdowa, ponieważ codziennie o godzinnie 19:00 będzie rozpoczynał się serwis informacyjny. W radiu nie zabraknie audycji interaktywnych, konkursów, dyskusji, audycji tematycznych.
Będziemy się starali obejmować patronatem medialnym wiele imprez okolicznościowych w Działdowie. W przyszłości zostanie zredagowany specjalny e-mail do burmistrza Działdowa Pana Bronisława Mazurkiewicza z prośbą o udostępnienie lokalu, w którym po znalezieniu inwestora będzie miało szanse powstać studio radiowe.
Mam nadzieję, że zainteresowałem Pana tym e-mailem. W razie jakichkolwiek pytań proszę pisać na adres radoslaw.karbowski@wp.pl lub GG: xxxxxxx bądź dzwonić xxx xxx xxx. Liczę na pozytywną odpowiedź.
Pozdrawiam,
Radosław Karbowski
Możecie kopiować, przerabiać, co tylko chcecie, mi już się nie przyda, pomógł i jego praca się skończyła. Mam nadzieję, że kiedy ludzie przeczytają ten temat przestaną nas nękać tymi swoimi durnymi tematami, które tylko świadczą o głupocie danego osobnika.
Z POLSKI - zródło TVN24.pl
Ściągasz muzykę? Obawiaj się listonosza...
ADRESY I NAZWISKA INTERNAUTÓW PRAWNICY MAJĄ... OD POLICJI
Każdy może być piratem - albo mieć pirata w rodzinie?...
sxc.huDo Polski dotarła kontrowersyjna praktyka firm fonograficznych ścigających internautów za wymianę w sieci plików muzycznych czy filmowych. Polscy internauci dostają juz pisma od warszawskiej kancelarii prawniczej, która straszy sądem i żąda odszkodowań za piractwo - donosi "Gazeta Wyborcza".
Jak pisze "GW", adresy i nazwiska internautów prawnicy kancelarii uzyskują od... policjantów. Potem wysyłają groźnie brzmiące pismo:. "Zatrudniony specjalnie w tym celu przeze mnie personel, we współpracy z międzynarodową firmą wyspecjalizowaną w ściganiu przestępstw oraz przestępców internetowych, ustalił, że jako użytkownik internetu (...) bezprawnie rozpowszechniał Pan utwory chronione przepisami ustawy prawo autorskie".
Potem jest ostrzeżenie, że we współpracy z policją i prokuraturą zaprowadzą pirata przed sąd, gdzie czeka go proces karny, cywilny, postępowanie komornicze i wpis do Rejestru Dłużników Niewypłacalnych. I dają szansę: uniknie tych konsekwencji, jeśli pokaja się, podpisze ugodę i zapłaci stosowne odszkodowanie.
Proceder taki prowadzi kancelaria Obig. Według jej szefa Jacka Wycecha reprezentuje kilka firm, m.in. producentów gier TopWare i Techland, oraz wydawców muzyki - Universal i Magic Records.
- W przypadku użytkowników masowo łamiących prawo autorskie w grę wchodzą odszkodowania rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych - twierdzi na łamach "GW" Wycech. Zazwyczaj domaga się jednak od 500 do 3 tys. zł.
Plikami w internecie wymienia się nielegalnie co najmniej kilka milionów Polaków - pisze "Gazeta". Zdaniem organizacji Childnet International co drugi uczeń w wieku 9-14 lat ściąga muzykę z internetu bez wiedzy opiekunów. Jeśli plikami wymieniało się dziecko, wezwanie dostają rodzice, którzy podpisali umowę dostępu do internetu.
Ile wezwań wysłano? - Tego nie zdradzę - twierdzi Wycech. - Ale sprawa dotyczy tysięcy osób. Prawa autorskie łamią nawet policjanci. Każdy w rodzinie może mieć pirata. Nawet ja.
Skąd kancelaria Obig zna adresy i nazwiska? Za pomocą specjalnego programu kancelaria śledzi w sieci adresy IP komputerów (identyfikują one komputer tak jak tablica rejestracyjna samochód), których właściciele wymieniają się programami. Te numery Obig przekazuje policji i domaga się wszczęcia postępowania. - Współpracujemy z Komendą Główną Policji i komendami wojewódzkimi w Poznaniu, Lublinie, Gorzowie, Katowicach oraz Łodzi - opowiada "GW" Wycech.
Potem policja żąda od dostawców internetu ujawnienia, kto kryje się za numerem. Dane umieszcza w aktach sprawy, do których Obig jako reprezentant pokrzywdzonych ma dostęp. Prawnicy biorą adres i wysyłają ultimatum.
- To kontrowersyjne działanie - komentuje - anonimowo - na łamach "GW" osoba zajmująca się w organach ścigania przestępczością internetową. - Do namierzania osób podejrzewanych o piractwo wykorzystuje się policję i prokuraturę, a celem całej akcji jest prywatna rozgrywka o pieniądze.
Działania Obigu zamierza zaskarżyć Krzysztof J. Szklarski, właściciel popularnego serwisu z napisami do filmów Napisy.info. Na witrynie zachęca, by zgłaszały się do niego osoby, które dostały wezwania. Twierdzi, że zgłosiło się już kilkadziesiąt osób. Szklarskiego bulwersuje, że personalia podejrzewanych trafiają z policji do prywatnej kancelarii. - Jestem przeciwnikiem piractwa, ale w tym wypadku mamy do czynienia nie ze zwalczaniem piractwa, lecz z wymuszaniem korzyści finansowych - mówi Szklarski.
Do Polski dotarła kontrowersyjna praktyka firm fonograficznych ścigających internautów za wymianę w sieci plików muzycznych czy filmowych. Polscy internauci dostają juz pisma od warszawskiej kancelarii prawniczej, która straszy sądem i żąda odszkodowań za piractwo - donosi "Gazeta Wyborcza".
Jak pisze "GW", adresy i nazwiska internautów prawnicy kancelarii uzyskują od... policjantów. Potem wysyłają groźnie brzmiące pismo:. "Zatrudniony specjalnie w tym celu przeze mnie personel, we współpracy z międzynarodową firmą wyspecjalizowaną w ściganiu przestępstw oraz przestępców internetowych, ustalił, że jako użytkownik internetu (...) bezprawnie rozpowszechniał Pan utwory chronione przepisami ustawy prawo autorskie".
Potem jest ostrzeżenie, że we współpracy z policją i prokuraturą zaprowadzą pirata przed sąd, gdzie czeka go proces karny, cywilny, postępowanie komornicze i wpis do Rejestru Dłużników Niewypłacalnych. I dają szansę: uniknie tych konsekwencji, jeśli pokaja się, podpisze ugodę i zapłaci stosowne odszkodowanie.
Proceder taki prowadzi kancelaria Obig. Według jej szefa Jacka Wycecha reprezentuje kilka firm, m.in. producentów gier TopWare i Techland, oraz wydawców muzyki - Universal i Magic Records.
- W przypadku użytkowników masowo łamiących prawo autorskie w grę wchodzą odszkodowania rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych - twierdzi na łamach "GW" Wycech. Zazwyczaj domaga się jednak od 500 do 3 tys. zł.
Plikami w internecie wymienia się nielegalnie co najmniej kilka milionów Polaków - pisze "Gazeta". Zdaniem organizacji Childnet International co drugi uczeń w wieku 9-14 lat ściąga muzykę z internetu bez wiedzy opiekunów. Jeśli plikami wymieniało się dziecko, wezwanie dostają rodzice, którzy podpisali umowę dostępu do internetu.
Ile wezwań wysłano? - Tego nie zdradzę - twierdzi Wycech. - Ale sprawa dotyczy tysięcy osób. Prawa autorskie łamią nawet policjanci. Każdy w rodzinie może mieć pirata. Nawet ja.
Skąd kancelaria Obig zna adresy i nazwiska? Za pomocą specjalnego programu kancelaria śledzi w sieci adresy IP komputerów (identyfikują one komputer tak jak tablica rejestracyjna samochód), których właściciele wymieniają się programami. Te numery Obig przekazuje policji i domaga się wszczęcia postępowania. - Współpracujemy z Komendą Główną Policji i komendami wojewódzkimi w Poznaniu, Lublinie, Gorzowie, Katowicach oraz Łodzi - opowiada "GW" Wycech.
Potem policja żąda od dostawców internetu ujawnienia, kto kryje się za numerem. Dane umieszcza w aktach sprawy, do których Obig jako reprezentant pokrzywdzonych ma dostęp. Prawnicy biorą adres i wysyłają ultimatum.
- To kontrowersyjne działanie - komentuje - anonimowo - na łamach "GW" osoba zajmująca się w organach ścigania przestępczością internetową. - Do namierzania osób podejrzewanych o piractwo wykorzystuje się policję i prokuraturę, a celem całej akcji jest prywatna rozgrywka o pieniądze.
Działania Obigu zamierza zaskarżyć Krzysztof J. Szklarski, właściciel popularnego serwisu z napisami do filmów Napisy.info. Na witrynie zachęca, by zgłaszały się do niego osoby, które dostały wezwania. Twierdzi, że zgłosiło się już kilkadziesiąt osób. Szklarskiego bulwersuje, że personalia podejrzewanych trafiają z policji do prywatnej kancelarii. - Jestem przeciwnikiem piractwa, ale w tym wypadku mamy do czynienia nie ze zwalczaniem piractwa, lecz z wymuszaniem korzyści finansowych - mówi Szklarski.
[ Dodano: 2008-06-21, 10:01 ]
Zapraszamy zespoły muzyczne do udziału w I FESTIWALU MUZYCZNYM IM. PAWŁA BERGERA W KALISZU
I Festiwal Muzycznyim. Pawła Bergeraw Kaliszu „GRAMY NAD PROSNĄ”
REGULAMIN
ORGANIZATORZY
Miejski Ośrodek Kultury w Kaliszu
Pub Beka w Kaliszu
PATRONAT
Zespół „Dżem”
MIEJSCE I TERMIN
PUB BEKA ul. Piekarska 13 oraz korty tenisowe Centrum Kultury i Sztuki ul. Łazienna 6,
Kalisz 5 października 2007 godz. 18.00 (PUB BEKA)
Kalisz 6 października 2007 godz. 17.30 (korty tenisowe CKiS)
INFORMACJE:
Biuro Festiwalu „GRAMY NAD PROSNĄ”
Miejski Ośrodek Kultury
62 -800 Kalisz
Ul. Górnośląska 71 B
tel/fax 0-62 753-24-11, 753-24-10
Tadeusz Sztandera
tel. kom. 606 125 789
e-mail: biuro@mok.kalisz.pl
Robert Kowalski
tel. 604 24 50 58
e-mail: robert@mok.kalisz.pl
Dyrektor Festiwalu
Anna Majewska
tel. 606 132 042
e-mail: biuro@mok.kalisz.pl
WARUNKI UCZESTNICTWA
Do udziału w Festiwalu mogą przystąpić zespoły, które:
1.Nie mają w swoim dorobku profesjonalnych wydawnictw płytowych i podpisanych kontraktów z firmami fonograficznymi,
2.Wykorzystują brzmienie następujących instrumentów klawiszowych: klasyczne pianino, fortepian, piano Fender, organy Hammonda itp.
3.Prześlą kartę zgłoszenia i materiał demo (CD audio) z trzema utworami w terminie do dnia 26.09.2007 r. na adres Miejskiego Ośrodka Kultury w Kaliszu,
4.Przyjmą warunki zawarte w regulaminie.
POSTANOWIENIA OGÓLNE
1.Komisja Artystyczna powołana przez organizatora dokona oceny przesłanych materiałów muzycznych i zakwalifikuje zespoły do Festiwalu,
2.Organizatorzy poinformują telefonicznie o zakwalifikowaniu zespołu w terminie do 30.09.2007 r.,
3.W ramach konkursu należy wykonać 3-4 utwory – czas max 20 min. (mile widziane utwory autorskie),
4.Organizatorzy pokrywają zakwalifikowanym zespołom koszty noclegu z 5/6 października – ewentualny nocleg w kolejnym dniu 6/7 października, (odpowiednią konfigurację należy zaznaczyć w karcie zgłoszenia),
5.Uczestnicy sami pokrywają koszty przejazdu,
6.Organizatorzy zapewniają sprzęt nagłośnieniowy „przody” oraz na scenie back line, pianino i perkusję. W karcie zgłoszenia prosimy o określenie dodatkowych potrzeb sprzętowych,
7.W koncercie finałowym 6.10.2007 r. biorą udział zespoły wytypowane przez jury,
8.Werdykt jury jest ostateczny.
PRZEBIEG FESTIWALU
Festiwal jest podzielony na dwie części:
I.Przesłuchania konkursowe – prezentacje zespołów, które zakwalifikowały się do Festiwalu na podstawie przesłanych materiałów demo (miejsce: PUB BeKa, ul. Piekarska 13),
II.Koncert finałowy (laureatów) – prezentacje zespołów – laureatów wyłonionych przez jury podczas przesłuchań konkursowych (miejsce: korty Centrum Kultury i Sztuki ul. Łazienna 6).
1.W dniu 5 października 2007 r. w godz. 14.00 – 17.30 w pubie BEKA trwać będą próby akustyczne,
2.O godz. 18.00 rozpoczną się przesłuchania konkursowe z udziałem publiczności (skład jury stanowić będą przedstawiciele zespołu „Dżem”),
3.Po zakończeniu przesłuchań konkursowych jury ogłosi wyniki przedstawiając laureatów, którzy wystąpią w koncercie finałowym w dniu 6 października na kortach CKiS w Kaliszu oraz nocna biesiada z bluesem dla publiczności, uczestników i gości festiwalu,
4.W dniu 6 października 2007 r. o godz. 17.30 na kortach CKiS ul. Łazienna 6 rozpocznie się program w trakcie którego nastąpi wręczenie nagród laureatom, występy nagrodzonych zespołów oraz koncert finałowy w wykonaniu zespołu „Dżem”,
NAGRODY
Nagroda główna – pianino
Przewidziana jest specjalna nagroda publiczności
Organizatorzy dopuszczają możliwość przyznania dodatkowych nagród
ZAPRASZAMY DO UDZIAŁU!
Zapraszamy zespoły muzyczne do udziału w I FESTIWALU MUZYCZNYM IM. PAWŁA BERGERA W KALISZU
I Festiwal Muzycznyim. Pawła Bergeraw Kaliszu „GRAMY NAD PROSNĄ”
REGULAMIN
ORGANIZATORZY
Miejski Ośrodek Kultury w Kaliszu
Pub Beka w Kaliszu
PATRONAT
Zespół „Dżem”
MIEJSCE I TERMIN
PUB BEKA ul. Piekarska 13 oraz korty tenisowe Centrum Kultury i Sztuki ul. Łazienna 6,
Kalisz 5 października 2007 godz. 18.00 (PUB BEKA)
Kalisz 6 października 2007 godz. 17.30 (korty tenisowe CKiS)
INFORMACJE:
Biuro Festiwalu „GRAMY NAD PROSNĄ”
Miejski Ośrodek Kultury
62 -800 Kalisz
Ul. Górnośląska 71 B
tel/fax 0-62 753-24-11, 753-24-10
Tadeusz Sztandera
tel. kom. 606 125 789
e-mail: biuro@mok.kalisz.pl
Robert Kowalski
tel. 604 24 50 58
e-mail: robert@mok.kalisz.pl
Dyrektor Festiwalu
Anna Majewska
tel. 606 132 042
e-mail: biuro@mok.kalisz.pl
WARUNKI UCZESTNICTWA
Do udziału w Festiwalu mogą przystąpić zespoły, które:
1.Nie mają w swoim dorobku profesjonalnych wydawnictw płytowych i podpisanych kontraktów z firmami fonograficznymi,
2.Wykorzystują brzmienie następujących instrumentów klawiszowych: klasyczne pianino, fortepian, piano Fender, organy Hammonda itp.
3.Prześlą kartę zgłoszenia i materiał demo (CD audio) z trzema utworami w terminie do dnia 26.09.2007 r. na adres Miejskiego Ośrodka Kultury w Kaliszu,
4.Przyjmą warunki zawarte w regulaminie.
POSTANOWIENIA OGÓLNE
1.Komisja Artystyczna powołana przez organizatora dokona oceny przesłanych materiałów muzycznych i zakwalifikuje zespoły do Festiwalu,
2.Organizatorzy poinformują telefonicznie o zakwalifikowaniu zespołu w terminie do 30.09.2007 r.,
3.W ramach konkursu należy wykonać 3-4 utwory – czas max 20 min. (mile widziane utwory autorskie),
4.Organizatorzy pokrywają zakwalifikowanym zespołom koszty noclegu z 5/6 października – ewentualny nocleg w kolejnym dniu 6/7 października, (odpowiednią konfigurację należy zaznaczyć w karcie zgłoszenia),
5.Uczestnicy sami pokrywają koszty przejazdu,
6.Organizatorzy zapewniają sprzęt nagłośnieniowy „przody” oraz na scenie back line, pianino i perkusję. W karcie zgłoszenia prosimy o określenie dodatkowych potrzeb sprzętowych,
7.W koncercie finałowym 6.10.2007 r. biorą udział zespoły wytypowane przez jury,
8.Werdykt jury jest ostateczny.
PRZEBIEG FESTIWALU
Festiwal jest podzielony na dwie części:
I.Przesłuchania konkursowe – prezentacje zespołów, które zakwalifikowały się do Festiwalu na podstawie przesłanych materiałów demo (miejsce: PUB BeKa, ul. Piekarska 13),
II.Koncert finałowy (laureatów) – prezentacje zespołów – laureatów wyłonionych przez jury podczas przesłuchań konkursowych (miejsce: korty Centrum Kultury i Sztuki ul. Łazienna 6).
1.W dniu 5 października 2007 r. w godz. 14.00 – 17.30 w pubie BEKA trwać będą próby akustyczne,
2.O godz. 18.00 rozpoczną się przesłuchania konkursowe z udziałem publiczności (skład jury stanowić będą przedstawiciele zespołu „Dżem”),
3.Po zakończeniu przesłuchań konkursowych jury ogłosi wyniki przedstawiając laureatów, którzy wystąpią w koncercie finałowym w dniu 6 października na kortach CKiS w Kaliszu oraz nocna biesiada z bluesem dla publiczności, uczestników i gości festiwalu,
4.W dniu 6 października 2007 r. o godz. 17.30 na kortach CKiS ul. Łazienna 6 rozpocznie się program w trakcie którego nastąpi wręczenie nagród laureatom, występy nagrodzonych zespołów oraz koncert finałowy w wykonaniu zespołu „Dżem”,
NAGRODY
Nagroda główna – pianino
Przewidziana jest specjalna nagroda publiczności
Organizatorzy dopuszczają możliwość przyznania dodatkowych nagród
KARTA UCZESTNIKA - do pobrania na:
www.pubbeka.pl
www.kalisz.pl
http://fanclub.dzem.com.pl/fanclub/
ZAPRASZAMY DO UDZIAŁU!
Cały tekst:
Ściągasz muzykę? Obawiaj się listonosza...
ADRESY I NAZWISKA INTERNAUTÓW PRAWNICY MAJĄ... OD POLICJI
Do Polski dotarła kontrowersyjna praktyka firm fonograficznych ścigających internautów za wymianę w sieci plików muzycznych czy filmowych. Polscy internauci dostają juz pisma od warszawskiej kancelarii prawniczej, która straszy sądem i żąda odszkodowań za piractwo - donosi "Gazeta Wyborcza".
Jak pisze "GW", adresy i nazwiska internautów prawnicy kancelarii uzyskują od... policjantów. Potem wysyłają groźnie brzmiące pismo:. "Zatrudniony specjalnie w tym celu przeze mnie personel, we współpracy z międzynarodową firmą wyspecjalizowaną w ściganiu przestępstw oraz przestępców internetowych, ustalił, że jako użytkownik internetu (...) bezprawnie rozpowszechniał Pan utwory chronione przepisami ustawy prawo autorskie".
Potem jest ostrzeżenie, że we współpracy z policją i prokuraturą zaprowadzą pirata przed sąd, gdzie czeka go proces karny, cywilny, postępowanie komornicze i wpis do Rejestru Dłużników Niewypłacalnych. I dają szansę: uniknie tych konsekwencji, jeśli pokaja się, podpisze ugodę i zapłaci stosowne odszkodowanie.
Proceder taki prowadzi kancelaria Obig. Według jej szefa Jacka Wycecha reprezentuje kilka firm, m.in. producentów gier TopWare i Techland, oraz wydawców muzyki - Universal i Magic Records.
- W przypadku użytkowników masowo łamiących prawo autorskie w grę wchodzą odszkodowania rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych - twierdzi na łamach "GW" Wycech. Zazwyczaj domaga się jednak od 500 do 3 tys. zł.
Plikami w internecie wymienia się nielegalnie co najmniej kilka milionów Polaków - pisze "Gazeta". Zdaniem organizacji Childnet International co drugi uczeń w wieku 9-14 lat ściąga muzykę z internetu bez wiedzy opiekunów. Jeśli plikami wymieniało się dziecko, wezwanie dostają rodzice, którzy podpisali umowę dostępu do internetu.
Ile wezwań wysłano? - Tego nie zdradzę - twierdzi Wycech. - Ale sprawa dotyczy tysięcy osób. Prawa autorskie łamią nawet policjanci. Każdy w rodzinie może mieć pirata. Nawet ja.
Skąd kancelaria Obig zna adresy i nazwiska? Za pomocą specjalnego programu kancelaria śledzi w sieci adresy IP komputerów (identyfikują one komputer tak jak tablica rejestracyjna samochód), których właściciele wymieniają się programami. Te numery Obig przekazuje policji i domaga się wszczęcia postępowania. - Współpracujemy z Komendą Główną Policji i komendami wojewódzkimi w Poznaniu, Lublinie, Gorzowie, Katowicach oraz Łodzi - opowiada "GW" Wycech.
Potem policja żąda od dostawców internetu ujawnienia, kto kryje się za numerem. Dane umieszcza w aktach sprawy, do których Obig jako reprezentant pokrzywdzonych ma dostęp. Prawnicy biorą adres i wysyłają ultimatum.
- To kontrowersyjne działanie - komentuje - anonimowo - na łamach "GW" osoba zajmująca się w organach ścigania przestępczością internetową. - Do namierzania osób podejrzewanych o piractwo wykorzystuje się policję i prokuraturę, a celem całej akcji jest prywatna rozgrywka o pieniądze.
Działania Obigu zamierza zaskarżyć Krzysztof J. Szklarski, właściciel popularnego serwisu z napisami do filmów Napisy.info. Na witrynie zachęca, by zgłaszały się do niego osoby, które dostały wezwania. Twierdzi, że zgłosiło się już kilkadziesiąt osób. Szklarskiego bulwersuje, że personalia podejrzewanych trafiają z policji do prywatnej kancelarii. - Jestem przeciwnikiem piractwa, ale w tym wypadku mamy do czynienia nie ze zwalczaniem piractwa, lecz z wymuszaniem korzyści finansowych - mówi Szklarski.
Podkreślenie i "wytłuszczenie" moje.
Co o tym myślę głośno nie powiem, albowiem jest to niecenzuralne, lecz głębokość i miejsce penetracji mogę określić...
z akademickiego newsa...
Walka z piractwem wchodzi w nowy etap - policja ściga już nie tylko "piratów", ale i przeciętnych internautów.
- Posiadacz nielegalnego oprogramowania nie zna dnia ani godziny - powiedział nadkom. Piotr Bieniak po zakrojonej na szeroką skalę akcji rekwirowania komputerów w Jastrzębiu. Policja pukała do drzwi, pokazywała nakaz prokuratorski, a potem konfiskowała sprzęt. Czyżby walka z piractwem w Polsce przeniosła się z przysłowiowego giełdowego "pirata" na przeciętnego użytkownika?
Z dostawą do domu
Polska organizacja ZPAV (Związek Producentów Audio-Video) w październiku tego roku zapowiedziała, że z pomocą prokuratury zacznie walkę z polskimi serwerami, które obsługują protokoły peer-to-peer (P2P) umożliwiające nielegalną wymianę plików między użytkownikami internetu, stwarzając ogromny problemem dla firm fonograficznych oraz wytwórni filmowych. Ich kampania miała być także skierowana wobec użytkowników sieci, którzy nielegalnie ściągają filmy, muzykę i gry.
Nie tylko w Jastrzębiu, ale i w Stalowej Woli zatrzymywano komputery internautów, którzy masowo ściągali pliki z sieci. Policja zapewnia jednak, że nie są to losowe inspekcje, tylko precyzyjnie przygotowane akcje - pukający do mieszkania policjanci wiedzą, że w środku ktoś korzysta z "dobrodziejstw" P2P. Skąd policjanci mają taką wiedzę? Źródło nie jest znane - informacje mogą pochodzić od samego dostarczyciela internetu, który boi się reperkusji prawnych. Drugą możliwością jest wyśledzenie numerów IP użytkowników. Chociaż zdobycie samego adresu internauty nie jest możliwe bez pomocy dostarczyciela.
Dowody zbrodni
Zarekwirowany komputer staje się dowodem przestępstwa, co w praktyce oznacza, że o jego losach decyduje sąd. A na jego odzyskanie można czekać długo.
Na całym świecie widać wyraźną tendencję do walki nie tylko ze zorganizowanym piractwem, ale i z pojedynczymi użytkownikami. W USA 12-latka musi zapłacić kilkutysięczne odszkodowanie za ściąganie plików MP3 z sieci. Także w USA zasądzono wyrok 7 lat za sprzedawanie w internecie ściągniętych programów.
Rozstrzygnięcie sporu o P2P i ściąganie z internetu nie jest jednak takie łatwe. W takich krajach jak Szwecja stało się to nawet elementem narodowej debaty, a do życia powołano Partię Piratów. Obrońcy wolności w sieci powołują się na zasadę "dozwolonego użytku" - jeśli ktoś wykorzystuje ściągnięte pliki do użytku własnego, nie mając z tego korzyści majątkowych, to nie można go nazwać piratem. Jednak nie jest to takie łatwe. Bo P2P opiera się na masowej wymianie plików, a udostępniając film innym internautom, w zamian otrzymujemy inne filmy. Nie jest to korzyć majątkowa, ale dana osoba staje się trybikiem w gigantycznej maszynie, która rocznie przynosi miliardy strat. A jeśli weźmiemy pod uwagę, że niektóre filmy czy gry dostają się do sieci przed premierą (często za sprawą "prawdziwej" kradzieży) - sprawa komplikuje się jeszcze bardziej.
Nadkom. Piotr Bieniak podsumowuje: - Dzisiaj Jastrzębie, jutro być może inne miasto. Ktoś, kto ma w domu nielegalne oprogramowanie, musi się liczyć z tym, że pewnego dnia policjant zapuka do jego drzwi.
- Posiadacz nielegalnego oprogramowania nie zna dnia ani godziny - powiedział nadkom. Piotr Bieniak po zakrojonej na szeroką skalę akcji rekwirowania komputerów w Jastrzębiu. Policja pukała do drzwi, pokazywała nakaz prokuratorski, a potem konfiskowała sprzęt. Czyżby walka z piractwem w Polsce przeniosła się z przysłowiowego giełdowego "pirata" na przeciętnego użytkownika?
Z dostawą do domu
Polska organizacja ZPAV (Związek Producentów Audio-Video) w październiku tego roku zapowiedziała, że z pomocą prokuratury zacznie walkę z polskimi serwerami, które obsługują protokoły peer-to-peer (P2P) umożliwiające nielegalną wymianę plików między użytkownikami internetu, stwarzając ogromny problemem dla firm fonograficznych oraz wytwórni filmowych. Ich kampania miała być także skierowana wobec użytkowników sieci, którzy nielegalnie ściągają filmy, muzykę i gry.
Nie tylko w Jastrzębiu, ale i w Stalowej Woli zatrzymywano komputery internautów, którzy masowo ściągali pliki z sieci. Policja zapewnia jednak, że nie są to losowe inspekcje, tylko precyzyjnie przygotowane akcje - pukający do mieszkania policjanci wiedzą, że w środku ktoś korzysta z "dobrodziejstw" P2P. Skąd policjanci mają taką wiedzę? Źródło nie jest znane - informacje mogą pochodzić od samego dostarczyciela internetu, który boi się reperkusji prawnych. Drugą możliwością jest wyśledzenie numerów IP użytkowników. Chociaż zdobycie samego adresu internauty nie jest możliwe bez pomocy dostarczyciela.
Dowody zbrodni
Zarekwirowany komputer staje się dowodem przestępstwa, co w praktyce oznacza, że o jego losach decyduje sąd. A na jego odzyskanie można czekać długo.
Na całym świecie widać wyraźną tendencję do walki nie tylko ze zorganizowanym piractwem, ale i z pojedynczymi użytkownikami. W USA 12-latka musi zapłacić kilkutysięczne odszkodowanie za ściąganie plików MP3 z sieci. Także w USA zasądzono wyrok 7 lat za sprzedawanie w internecie ściągniętych programów.
Rozstrzygnięcie sporu o P2P i ściąganie z internetu nie jest jednak takie łatwe. W takich krajach jak Szwecja stało się to nawet elementem narodowej debaty, a do życia powołano Partię Piratów. Obrońcy wolności w sieci powołują się na zasadę "dozwolonego użytku" - jeśli ktoś wykorzystuje ściągnięte pliki do użytku własnego, nie mając z tego korzyści majątkowych, to nie można go nazwać piratem. Jednak nie jest to takie łatwe. Bo P2P opiera się na masowej wymianie plików, a udostępniając film innym internautom, w zamian otrzymujemy inne filmy. Nie jest to korzyć majątkowa, ale dana osoba staje się trybikiem w gigantycznej maszynie, która rocznie przynosi miliardy strat. A jeśli weźmiemy pod uwagę, że niektóre filmy czy gry dostają się do sieci przed premierą (często za sprawą "prawdziwej" kradzieży) - sprawa komplikuje się jeszcze bardziej.
Nadkom. Piotr Bieniak podsumowuje: - Dzisiaj Jastrzębie, jutro być może inne miasto. Ktoś, kto ma w domu nielegalne oprogramowanie, musi się liczyć z tym, że pewnego dnia policjant zapuka do jego drzwi.
Może dam odrazu cały wywiad ?
Tola Klara i Alicja Julia - To inaczej Blog 27 ! Specjalnie dla Was zaprosiliśmy dziewczyny do studia ! One zdradzają Wam największe sekrety ze swojego życia !
HEY : Jak mija trasa koncertowa z Tokio Hotel ?!
TOLA : Fajnie, ale my nie jesteśmy w Ich typie !
ALA : Fani Tokio Hotel też nie przyjęli nas z otwarymi rękami ! Jednak nie tracimy nadzieji !
HEY : Jak dogadujecie się z chłopakami z Tokio Hotel ?!
ALA : Troche po angielsku, troche za pomocą tłumacza Tokio Hotel, choć i tak spędzamy ze sobą mało czasu !
HEY : A jak spedzacie wolny czas ?!
TOLA : Ja z Alą głównie ćwiczymy śpiew ! Czasami wyrwiemy się na miasto, niemieckie lumpeksy sa naprawdę w porzo !
ALA : Polacy często ubierają sie w sklepach tego typu ! To normalka ! Ja z Tolą mamy ważny massage do tych, którzy się z nich nabijają ! To nic złego ! Zwykły sklep taki jak Nike, czy Puma !
HEY : A jak utrzymujecie kontakt ze swoimi Polskimi fanami ?!
TOLA : Pożyczamy laptopa od chłopaków z Tokio Hotel i piszemy notatki na naszej oficjalnej stronie www.blog27.pl !
ALA : Ale niestety bardzo rzadko ! Również e-mailujemy z nimi !
HEY : A dużo ich macie w swojej ojczyźnie ?!
ALA : Średnio ... Są to przeważnie dzieci typu 7 - 12 lat !
TOLA : Ale Niemcy oczywiście są lepsi !
HEY : Pod jakim względem ?!
ALA : Polacy nie zawsze są kulturalni, czesto nas wyzywają i obrażają !
TOLA : Ale my wiemy, że to tylko z zazdrości !
HEY : Aha, skoro mowa o fanach, to przypominamy niemieckim fanom, że Blog 27 będzie gościem na czacie 9 marca o 14:30. Zapamiętajcie ten adres : www.kindercampus.de
ALA : Tak, to dla nas przyjemność, że będziemy mogły z Wami być !
TOLA : Myślę, że z Wami będzie nam się gadało lepiej niz z Polakami !
HEY : Dziewczyny, zastanawiamy się dlaczego tak tępicie Polaków ?!
TOLA : Polska nienawidzi nas - My nienawidzimy Polski !
HEY : Ale same powiedziałyście wcześniej, że macie fanów !
ALA : No tak !
TOLA : Ale tak jak powiedziała Ala to tylko dzieci ! Anty fani ciągle nabijają się, że tworzymy muzę dla maluchów !
HEY : Ale przecież same macie 12 lat !
ALA : Rocznikowo 13 !
TOLA : To nie znaczy, że jesteśmy dziećmi !
HEY : Wasz debiutancki singiel jest na 10 miejscu sprzedaży ! Cieszycie się ?!
TOLA : Nie ! Ucieszymy się dopiero jak będzie na 1 ! A będzie napewno !
ALA : Chciałybysmy być przynajmniej na 3. Bo 10 nie jest naszym szczęśliwym numerkiem !
HEY : A możecie nam coś opowiedzieć o początkach waszej kariery ?!
ALA : Od dziecka śpiewałysmy ! Np. u babci na obiedzie, przed lustrem do dezodorantów, czy tez kolendy w domu podczas świąt ...
TOLA : Wierzyłyśmy w siebie i udało się ! Obie pochodzimy z muzycznych rodzin ! Mój tatuś pracuje w firmie fonograficznej i dzięki temu było nam o wiele łatwiej !
HEY : A jeśli jesteśmy już przy rodzinach to słyszeliśmy, że urodziłyście się w tym samym dniu ! Jak to się stało ?!
ALA : Tak w tym samym dniu, miesiącu i roku ! 27 listopada !
TOLA : A jak to sie stało to same dokładnie nie wiemy ! O ile sie nie mylę była mama, tata i po krzyku !
HEY : Zadałem to pytanie w troche innym sensie, ale zmieńmy temat ! Czy macie chłopaków ?! Wielu się za Wami ugania ?!
ALA : Nie, nie mamy chłopaków ! Wielu Anty fanów zarzuca nam brak gustu, zły wizerunek, głupi styl, a nawet to, że wyglądamy jak wyciągnięte prosto z klubu nocnego ! Ich zdaniem bez Make-Up ja wyglądam jak narkomanka, czy śmierć, a Tola jak dziecko spewcjalnej troski ! Złośliwi ludzie wymyslają też na nas przezwiska typu : Trol, czy Pralka, które nie mają swoich Niemieckich odpowiedników !
TOLA : Właśnie, CHŁOPCY JESTEŚMY WOLNE ! Co do wielbicieli to ciężko, chociaż nie mamy pojęcia dlaczego ! Jesteśmy ładne, mamy kase, sławe ... Ale trudno ... Tak bywa ...
HEY : Dziewczyny, a czy dla Was liczą się tylko pieniądze ?!
TOLA : Jasne, mają dla nas wielkie znaczenie ! Polacy sa naiwni i ściągają teledyski, lub urywki koncertów za kasę ! A przecież mozna je ściągnąć za darmo w sieci ! Niemców nie da sie oszukać i dlatego mają je bazpłatnie !
ALA : Każde wejście na naszą stronę to dla nas też dodatkowe pieniądze od sponsora ! Przypominamy ! www.blog27.pl !Wydajemy je potem na promocje w różnych krajach !
HEY : Dziewczynki macie nam cos jeszcze do powiedzenia na zakończenie ?!
TOLA : Pozdrawiamy wszystkich Niemieckich fanów ! Kupujcie nasze płyty !
ALA : Trzymajcie się !
Specjalnie dla Was naszym gościem była Tola Klara i Alicja Julia ! Dziewczyny dziękuję Wam gorąco za wywiad. Życzę powodzenia w dalszej trasie !
P.S. Nie odpowiadam za ten wywiad... Przeczytałam i przekleiłam go z bloga http://tokio-hotel-love.mylog.pl
Walka z piractwem wchodzi w nowy etap - policja ściga już nie tylko "piratów", ale i przeciętnych internautów.
- Posiadacz nielegalnego oprogramowania nie zna dnia ani godziny - powiedział nadkom. Piotr Bieniak po zakrojonej na szeroką skalę akcji rekwirowania komputerów w Jastrzębiu. Policja pukała do drzwi, pokazywała nakaz prokuratorski, a potem konfiskowała sprzęt. Czyżby walka z piractwem w Polsce przeniosła się z przysłowiowego giełdowego "pirata" na przeciętnego użytkownika?
Z dostawą do domu
Polska organizacja ZPAV (Związek Producentów Audio-Video) w październiku tego roku zapowiedziała, że z pomocą prokuratury zacznie walkę z polskimi serwerami, które obsługują protokoły peer-to-peer (P2P) umożliwiające nielegalną wymianę plików między użytkownikami internetu, stwarzając ogromny problemem dla firm fonograficznych oraz wytwórni filmowych. Ich kampania miała być także skierowana wobec użytkowników sieci, którzy nielegalnie ściągają filmy, muzykę i gry.
Nie tylko w Jastrzębiu, ale i w Stalowej Woli zatrzymywano komputery internautów, którzy masowo ściągali pliki z sieci. Policja zapewnia jednak, że nie są to losowe inspekcje, tylko precyzyjnie przygotowane akcje - pukający do mieszkania policjanci wiedzą, że w środku ktoś korzysta z "dobrodziejstw" P2P. Skąd policjanci mają taką wiedzę? Źródło nie jest znane - informacje mogą pochodzić od samego dostarczyciela internetu, który boi się reperkusji prawnych. Drugą możliwością jest wyśledzenie numerów IP użytkowników. Chociaż zdobycie samego adresu internauty nie jest możliwe bez pomocy dostarczyciela.
Dowody zbrodni
Zarekwirowany komputer staje się dowodem przestępstwa, co w praktyce oznacza, że o jego losach decyduje sąd. A na jego odzyskanie można czekać długo.
Na całym świecie widać wyraźną tendencję do walki nie tylko ze zorganizowanym piractwem, ale i z pojedynczymi użytkownikami. W USA 12-latka musi zapłacić kilkutysięczne odszkodowanie za ściąganie plików MP3 z sieci. Także w USA zasądzono wyrok 7 lat za sprzedawanie w internecie ściągniętych programów.
Rozstrzygnięcie sporu o P2P i ściąganie z internetu nie jest jednak takie łatwe. W takich krajach jak Szwecja stało się to nawet elementem narodowej debaty, a do życia powołano Partię Piratów. Obrońcy wolności w sieci powołują się na zasadę "dozwolonego użytku" - jeśli ktoś wykorzystuje ściągnięte pliki do użytku własnego, nie mając z tego korzyści majątkowych, to nie można go nazwać piratem. Jednak nie jest to takie łatwe. Bo P2P opiera się na masowej wymianie plików, a udostępniając film innym internautom, w zamian otrzymujemy inne filmy. Nie jest to korzyć majątkowa, ale dana osoba staje się trybikiem w gigantycznej maszynie, która rocznie przynosi miliardy strat. A jeśli weźmiemy pod uwagę, że niektóre filmy czy gry dostają się do sieci przed premierą (często za sprawą "prawdziwej" kradzieży) - sprawa komplikuje się jeszcze bardziej.
Nadkom. Piotr Bieniak podsumowuje: - Dzisiaj Jastrzębie, jutro być może inne miasto. Ktoś, kto ma w domu nielegalne oprogramowanie, musi się liczyć z tym, że pewnego dnia policjant zapuka do jego drzwi.
ADRESY I NAZWISKA INTERNAUTÓW PRAWNICY MAJĄ... OD POLICJI
Do Polski dotarła kontrowersyjna praktyka firm fonograficznych ścigających internautów za wymianę w sieci plików muzycznych czy filmowych. Polscy internauci dostają juz pisma od warszawskiej kancelarii prawniczej, która straszy sądem i żąda odszkodowań za piractwo - donosi "Gazeta Wyborcza".
Jak pisze "GW", adresy i nazwiska internautów prawnicy kancelarii uzyskują od... policjantów. Potem wysyłają groźnie brzmiące pismo:. "Zatrudniony specjalnie w tym celu przeze mnie personel, we współpracy z międzynarodową firmą wyspecjalizowaną w ściganiu przestępstw oraz przestępców internetowych, ustalił, że jako użytkownik internetu (...) bezprawnie rozpowszechniał Pan utwory chronione przepisami ustawy prawo autorskie".
Potem jest ostrzeżenie, że we współpracy z policją i prokuraturą zaprowadzą pirata przed sąd, gdzie czeka go proces karny, cywilny, postępowanie komornicze i wpis do Rejestru Dłużników Niewypłacalnych. I dają szansę: uniknie tych konsekwencji, jeśli pokaja się, podpisze ugodę i zapłaci stosowne odszkodowanie.
Proceder taki prowadzi kancelaria Obig. Według jej szefa Jacka Wycecha reprezentuje kilka firm, m.in. producentów gier TopWare i Techland, oraz wydawców muzyki - Universal i Magic Records.
- W przypadku użytkowników masowo łamiących prawo autorskie w grę wchodzą odszkodowania rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych - twierdzi na łamach "GW" Wycech. Zazwyczaj domaga się jednak od 500 do 3 tys. zł.
Plikami w internecie wymienia się nielegalnie co najmniej kilka milionów Polaków - pisze "Gazeta". Zdaniem organizacji Childnet International co drugi uczeń w wieku 9-14 lat ściąga muzykę z internetu bez wiedzy opiekunów. Jeśli plikami wymieniało się dziecko, wezwanie dostają rodzice, którzy podpisali umowę dostępu do internetu.
Ile wezwań wysłano? - Tego nie zdradzę - twierdzi Wycech. - Ale sprawa dotyczy tysięcy osób. Prawa autorskie łamią nawet policjanci. Każdy w rodzinie może mieć pirata. Nawet ja.
Skąd kancelaria Obig zna adresy i nazwiska? Za pomocą specjalnego programu kancelaria śledzi w sieci adresy IP komputerów (identyfikują one komputer tak jak tablica rejestracyjna samochód), których właściciele wymieniają się programami. Te numery Obig przekazuje policji i domaga się wszczęcia postępowania. - Współpracujemy z Komendą Główną Policji i komendami wojewódzkimi w Poznaniu, Lublinie, Gorzowie, Katowicach oraz Łodzi - opowiada "GW" Wycech.
Potem policja żąda od dostawców internetu ujawnienia, kto kryje się za numerem. Dane umieszcza w aktach sprawy, do których Obig jako reprezentant pokrzywdzonych ma dostęp. Prawnicy biorą adres i wysyłają ultimatum.
- To kontrowersyjne działanie - komentuje - anonimowo - na łamach "GW" osoba zajmująca się w organach ścigania przestępczością internetową. - Do namierzania osób podejrzewanych o piractwo wykorzystuje się policję i prokuraturę, a celem całej akcji jest prywatna rozgrywka o pieniądze.
Działania Obigu zamierza zaskarżyć Krzysztof J. Szklarski, właściciel popularnego serwisu z napisami do filmów Napisy.info. Na witrynie zachęca, by zgłaszały się do niego osoby, które dostały wezwania. Twierdzi, że zgłosiło się już kilkadziesiąt osób. Szklarskiego bulwersuje, że personalia podejrzewanych trafiają z policji do prywatnej kancelarii. - Jestem przeciwnikiem piractwa, ale w tym wypadku mamy do czynienia nie ze zwalczaniem piractwa, lecz z wymuszaniem korzyści finansowych - mówi Szklarski.
Polski przemysł fonograficzny przyłączył się do międzynarodowej kampanii przeciwko nielegalnej wymianie plików w sieciach p2p - poinformował wczoraj Związek Producentów Audio Video (ZPAV). Akcja rozpoczęła się od złożenia wniosków o ściganie ponad 8 tys. osób w 17 krajach na świecie, w tym również użytkowników p2p Polsce.
Od początku października 2006 r. ZPAV złożył zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przeciwko 59 internautom w Polsce, którzy udostępniali ponad 200 tysięcy plików w takich sieciach, jak Gnutella, eDonkey i DirectConnect.
Polscy artyści, których nagrania najczęściej pojawiały się w zgromadzonym materiale to: Kazik Staszewski, Pidżama Porno, Myslovitz, T LOVE i HEY. W ścisłej "czołówce" są także utwory artystów hiphopowych, takich jak O.S.T.R., czy WWO - informuje ZPAV.
Kampania przemysłu fonograficznego rozpoczęła się równolegle w 17 krajach, a Polska, Brazylia i Meksyk, uczestniczą w niej po raz pierwszy.
Jak informuje ZPAV, z ponad 13 tys. głównie cywilnych spraw, które wszczęto do tej pory na całym świecie (poza USA), kilka tysięcy zakończyło się zawarciem ugody - średnia wysokość odszkodowania to 2.300 EURO. Pozwanymi są osoby o różnych profesjach - jest wśród nich m.in. pracownik laboratorium z Finlandii i niemiecki pastor. W wielu krajach za nielegalne działania dzieci w internecie do odpowiedzialności pociągnięto rodziców.
Trudno powiedzieć jak zakończyło się pozostałych kilka tysięcy spraw, o których już ZPAV nie wspomina. Wydaje się, że część z nich została umorzona z braku przekonywujących dowodów, jak w przypadku jednego ze szwedzkich internautów (o którym pisał kilka dni temu w swoim serwisie Piotr Waglowski), czy sprawy Paula Wilke z USA, opisywanej wczoraj przez IDG. W obydwu tych sprawach sądowi nie wystarczyły do wydania skazujących wyroków takie dowody, jak nazwa użytkownika, adres IP i lista rzekomo udostępnianych utworów.
Jeśli jednak już dojdzie do skazania, to według polskiego prawa nielegalne udostępnianie plików muzycznych w internecie jest rozumiane jako ich rozpowszechnianie (w rozumieniu art. 116 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych), a to zagrożone jest karą pozbawienia wolności do 5 lat - ostrzega ZPAV.
Co ciekawe, badania internetu przeprowadzone na zlecenie ZPAV przez firmę GEMIUS w lipcu 2006 r. roku pokazują, że 74,2% internautów, pobierających z sieci muzykę to użytkownicy serwisów p2p. 36% z nich deklaruje, że tygodniowo pobiera z sieci od 1 do 5 utworów, udostępniając zwykle przy tym swoje pliki, zgodnie z zasadami działania sieci p2p. Oznacza to, że w jednym tygodniu może dochodzić do aktywnej wymiany nawet 9 mln plików muzycznych - reasumuje ZPAV.
Z przytoczonych badań wynika ponadto, że w większości, korzystający z sieci p2p znają mechanizm działania wymiany p2p (czyli robią udostępniają swoje zasoby świadomie), a tylko 13,2% użytkowników tych sieci uważa, że pobierając dane z sieci nie udostępnia swoich plików.
Wyniki badania wskazują także, że 20,8% respondentów nie korzysta z sieci p2p w obawie przed odpowiedzialnością prawną, a ok 25% unika p2p w trosce o bezpieczeństwo swoich danych. Dziewięciu na dziesięciu użytkowników programów do wymieniania się plikami (86,3%) deklaruje, że głównym powodem korzystania z sieci p2p jest darmowa muzyka. Z legalnych źródeł muzyki w sieci korzysta ok. 2 mln internautów - podaje ZPAV.
Warto dodać, że ZPAV miesiąc temu rozpoczął na terenie ponad 8 tys. polskich podstawowych i gimnazjalnych akcję uświadamiającą. W tym celu rozdysponowano broszurki, które zawierają informacje o niebezpieczeństwach czających się w sieciach P2P, takich jak pornografia, przemoc, wirusy i spyware. Przedstawiciele organizacji mają również prowadzić na ten temat pogadanki z uczniami. Związek udostępnił także program Digital File Check, pozwalający zidentyfikować nielegalne treści na prywatnym komputerze oraz odinstalować oprogramowanie p2p.
ZPAV zapowiada, że oprócz akcji uświadamiających będzie jednocześnie wspierał i promował rozwój serwisów, oferujących legalny dostęp do muzyki on-line. Związek zamierza również aktywnie podążyć drogą wyznaczoną przez, wzbudzające mieszane uczucia Amerykańskie Stowarzyszenie Producentów Nagrań - RIAA, podejmując zdecydowane akcje prawne przeciwko osobom nielegalnie udostępniającym chronione prawem pliki muzyczne w internecie.
Akcję zainicjowaną w Polsce przez SPAV poparł już Związek Stowarzyszeń Artystów Wykonawców STOART.
> źródło <
A dlaczego w tym dziale? bo trochę smieszne wydaje mi się to wszystko, przestępcy bezkarnie biegaja po ulicach, a bać się mają ci, którzy od czasu do czasu ściągną sobie pisosenkę za free z netu...
Tak, przeczytalem na spokojnie ow watek i chcialbym dodac moja refleksje na jego temat. Wydaje mi sie otoz, ze rozczarowanie pana Skrzeka moze wynikac nie tylko z powodu tego, iz kiedys jego muzyka sprzedawala sie lepiej ale z czegos jeszcze: ze w przeciwienstwie do panstw Europy Zachodniej czy Stanow w Polsce nie podziwia sie juz medialnie dinozaurow, nie popularyzuje sie ich juz, nie odwoluje do ich tworczosci. I cos w tym jest, bowiem zobaczcie np. jaka kampanie reklamowa zrobiono na koncercie Led Zeppelin w grudniu 2007 roku. Inna sprawa, ze Led Zeppelin to zespol-legenda sam w sobie ale takich przykladow mozna by mnozyc. Cos jest w tym, ze tam jednak wciaz ta muzyka jest dla mediow nawet po czesci wciaz zywa kultura - miniona, ale ciagle obecna, na ktorej mozna zarabiac i zarabia sie wciaz spore pieniadze. Problem tkwi chyba w tym, ze u nas, za czasow PRL-owskich medialnie tepiono muzyke mlodziezowa i dzis zbieramy tego owoce. Bo dziala to w ten sposob, ze na fotelach prezesow firm fonograficznych czy spolek medialnych nie zasiadaja przewaznie byli muzycy czy ludzie im podobni, artysci ale ludzie wywodzacy sie raczej z elit spolecznych czy ludzie biznesu. Roznica pomiedzy takimi ludzmi w Polsce a na Zachodzie polega jednak - moim skromnym zdaniem na tym - ze u nas, poprzez to, ze muzyke mlodziezowa uwazano za cos, czemu nie nalezy poswiecac duzo uwagi spowodowalo to, ze przecietny czlowiek (czytaj: nie zwiazany mentalnie z tego typu nurtem) nie zostal odpowiednio wychowany, przygotowany na tego typu odbior i dlatego nie dba o tego typu tworczosc; na Zachodzie zas nawet wielu slawnych politykow przyznawalo sie do fascynacji zespolami mlodziezowymi i stad roznica. Przypatrzmy sie, kto jest/byl szefem takich wytworni plytowych, jak chociazby Columbia Records czy Atlantic. Same znakomitosci swiata biznesu, ludzie swiatowi, o wielkich mozliwosciach i szerokim spojrzeniu na swiat w ogole. Nie byli to raczej ludzie przypadkowi. A kto zasiada u nas, dajmy na to, jako kierownik artystyczny Polskiego Radia. Jakas osoba, mianowana przez kolejno zmieniajace sie partie polityczne, czlowiek przez nie lansowany. Nie ma o czym mowic. To jest jak grochem o sciane. Nie da sie w takich warunkach dzialac artystycznie i ja dobrze pana Skrzeka rozumiem akurat w tej kwestii. Pan Jozef dobrze to ujal, ze ktos podzieli Europe na ta gorsza i ta lepsza i czy tego chcemy, czy nie, teraz placimy za to wysoka cene, nie tylko w muzyce, ale we wszystkich dziedzinach zycia spolecznego. Cierpimy po prostu na permanentny brak wychowania spolecznego a jesli znajduje sie takie osoby, ludzie ci nie chca zachowywac sie jak pozostali i albo rezygnuja ze stanowisk albo w ogole w tego typu dzialanosc sie nie angazuja. To jest patologizacja spoleczenstwa. Niestety ale socjalistyczna polityka spowodowala to, ze ludzie ambitni, chcacy cos zrobic usuneli sie w cien i dziala to do dzis dnia. Brak myslenia spolecznego, ale prawdziwie spolecznego, takie, jakie jest (lepsze lub gorsze) na Zachodzie. I to ma swoj oddzwiek w kulturze. Bo zamiast ludzi do tego powolanych mamy osoby nie znajace sie na tym, a kierujace ta dziedzina w naszym kraju. Ja osobiscie jednak wierze, ze zarowno pan Jozef jak i fani dojda do porozumienia i ze cala sprawa z managementem skonczy sie pomyslnie dla zespolu.
PS
A tak wracajac do stwierdzenia, ze muzyka SBB tworzona dzisiaj, nie jest juz na poziomie swiatowym. Nie moge sie z tym do konca zgodzic. Na poczatku tego watku, gdzie wypowiada sie pan Jozef, padla nazwa innego bardzo znanego zespolu, Deep Purple. Czy dzis grupa ta nagrywa albumy na poziomie np. In Rock czy Made In Japan, ktore sa w pierwszej 100ce najbardziej cenionych plyt muzyki rockowej? Odpowiedz brzmi: nie. Nagrywa albumy po prostu na w miare przyzwoitym poziomie. W przeciwienstwie do SBB jednak maja bardzo sprawny management, ktory potrafi odpowiednio zareklamowac zespol. Czy tego chcemy, czy nie, nawet najbardziej ambitna sztuke trzeba umiec rozreklamowac, aby moc z niej zyc. I Pan Skrzek wydaje sie to dobrze rozumiec. Nie wiem wiec, skad te krytyczne uwagi pod adresem rozczarowania poniewaz akurat w tym wypadku owo rozczarowanie jest wedlug mnie jak najbardziej na miejscu.
Kraj PAP, ML /14:54
Strona "Krew i Honor" została zablokowana
Polscy policjanci we współpracy z FBI doprowadzili do zablokowania strony internetowej "Blood&Honour", na której publikowano faszystowskie treści oraz adresy i wizerunki osób określanych jako "wrogowie rasy".
Zatrzymano też kolejnego mężczyznę podejrzanego o udział w prowadzeniu tej strony.
Policja podała, że ujętemu w czwartek rano w Bielsku-Białej 31-letniemu Mariuszowi T. postawiono zarzuty i wystąpiono do sądu o jego aresztowanie. Mężczyzna odpowie za udział w tworzeniu i prowadzeniu strony "Blood&Honour". Zarzucono mu też propagowanie faszyzmu, nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz złamanie ustawy o ochronie danych osobowych. Strona "Blood&Honour" (Krew i Honor) - w mediach pojawiała się również nazwa "redwatch" - była zawieszona na amerykańskim serwerze w Arizonie. Policja wystąpiła o pomoc prawną do FBI, by zamknąć witrynę. "Spotkaliśmy się ze znakomitą współpracą" - powiedział PAP komendant główny policji Marek Bieńkowski.
"Chcielibyśmy wyrazić podziękowania dla strony amerykańskiej, w szczególności dla FBI, za realizację naszej prośby" - w ten sposób rzecznik rządu Konrad Ciesiołkiewicz skomentował zablokowanie strony "Blood&Honour". Przypomniał, że polskie MSZ wystosowało notę do władz USA z prośbą o pomoc w "doprowadzeniu do zamknięcia" witryny.
Rzecznik zadeklarował, że "w Polsce nie ma miejsca na dyskryminację i szowinizm". Zapowiedział, że "przejawy tego typu zachowań będą zawsze spotykały się z radykalną reakcją władz państwowych". Ciesiołkiewicz podkreślił, że "wyrazy uznania należą się też polskiej policji za szybkie działania".
Jak poinformowała Beata Tobiasz z biura prasowego dolnośląskiej policji, FBI kontaktowało się z prawnikiem właściciela serwera. Ten ostatni zdecydował o zablokowaniu "Blood&Honour".
Zatrzymany w Bielsku-Białej 31-letni Mariusz T. miał według policji organizować spotkania neonazistów w okolicach Bielska- Białej. Mężczyznę przewieziono do Wrocławia, gdzie został przesłuchany. W prokuraturze usłyszał formalne zarzuty.
Jak ustalili funkcjonariusze, Mariusz T. prowadził małą firmę fonograficzną. Wydawał płyty m.in. z muzyką o treściach satanistycznych i faszystowskich.
To już kolejna osoba zatrzymana w tej sprawie. W areszcie przebywają już Andrzej P. ze Świnoujścia, który jest podejrzany o administrowanie i aktualizowanie informacji pojawiających się na stronie, oraz Bartosz B. ze Słupska. Wszyscy trzej mężczyźni współpracowali ze sobą przy prowadzeniu strony "Blood&Honour".
P. i B. postawiono też zarzuty propagowania faszyzmu, nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz złamanie ustawy o ochronie danych osobowych.
Według policji, zadaniem Bartosza B. było tłumaczenie tekstów z języka polskiego na angielski oraz ewentualne korekty związane ze stylistyką i ortografią. Ze względu na biegłą znajomość języka angielskiego, utrzymywał również kontakt z administratorami amerykańskimi i pośredniczył w przekazywaniu informacji Andrzejowi P., tłumacząc korespondencję dotyczącą tej witryny.
Jak powiedział Paweł Biedziak z Komendy Głównej Policji, z "policyjnego rozpracowania" wynika, że 33-letni Karol G., przewijający się w środowisku skinheadów mężczyzna podejrzany o napaść na rabina Michaela Schudricha, bywał na spotkaniach, na które neonaziści "skrzykiwali się" za pośrednictwem zablokowanej internetowej strony.
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez autorów strony "Blood&Honour" złożyło m.in. kilku mieszkańców Wrocławia, w tym działaczka młodzieżowej organizacji lewicowej. Na stronie tej opublikowano bowiem zdjęcia i nazwiska osób ze środowisk lewicowych, antyfaszystowskich i gejowskich. Do policji i prokuratury trafiały teżinne zawiadomienia od różnych osób i środowisk.
O witrynie zrobiło się głośno po brutalnym napadzie na działacza ruchu anarchistycznego. Do zdarzenia doszło na warszawskim Powiślu - dwaj nieznani sprawcy zaatakowali mężczyznę gazem, a następnie wbili mu nóż w plecy. Napadnięty był jedną z osób, których dane znalazły się na stronie firmowanej przez "Blood&Honour".
VIDE:
http://wiadomosci.onet.pl/1351894,11,item.html
Odnośnie tych "pogłosek", powiem jak sprawa wygląda z punktu widzenia jaki panował u nas w firmie ze stołka admina.
Firma prywatna, przydzielająca ip zewnętrzne, jak i wewnętrzne, ilość klijętów około 1400. Średnio raz czy dwa razy na tydzień informacja od firm pokroju Universal, Sony music polska czy electronic arts lub microsoft, o obecności pirackiego oprogramowania pod takim i takim adresem ip, bądź takim i takim adresem wewnętrznym, podpis prawny, informacja o takich i takich konsekwencjach, plus, prośba o udostępnienie danych osobowych i powiadomienie organów ścigania.
Od początku tego roku, nie jest to już prośba, a obowiązek, i w przypadku nie dostosowania się, firma może ponieść konsekwencje.
Jak to się ma do sytuacji odbiorcy końcowego.
Ano, firma taka, średni rozmiar, i mały, do 300 ludków, podporządkuje się z racji kar, przekaże adres policji, a ta do wydziału przestępstw gospodarczych i przestępczości elektronicznej, idą do admina, proszą o logi, czekają na nakaz, i wchodzą na gotowego do delikwenta.
Nielegalny Windows - 3000 zł, film - 20zł od filmu czy teledysku, 5zł od mp3, inne programy licencjonowane - od 300 do 500 złotych, chyba że większa firma jak Microsoft, i może wymóc więcej.
Tak ma się sytuacja w firmach prywatnych małych i średnich, firmy duże i tpsa, też rozmowy nie będzie, adres ip -> baza danych -> rejestr logów i połączeń -> nakaz -> wjazd. Większe firmy oleją mandaty, za to nie będa olewały możliwych procesów z firmami branżowymi.
W naszej sieci za początek tejże akcji, odnotowaliśmy trzy przypadki potwierdzonego wjazdu, plus, dziesiąt takich maili.
Jak można się w miarę przed tym ustrzec, nie używać beer shera, 70% serwerów i tackerów tegoż p2p to serwery podstawione i monitorowane przez firmy fonograficzne.
Wszelkie updaty windowsów i innych programów z podrabianymi kluczami.
Oraz strony oferujące do ściągnięcia całe filmy za free z http.
A teraz lol miesiąca, największym szpiegiem firmowym, jest google.
Przesyłanie teraz gmailem filmów, czy programów to spore ryzyko, o mp3 nie wspomne.
No i oczywiście, mozna zrobić się "legalnym", upgreade starego windows na nowego - np:98 orginał na xp orginał, wychodzi o jakieś 40$ taniej, z tego co pamiętam, trzeba skontaktować się z microsoft pl, i tam uzyskiwać dalsze info na ten temat.
XP home- kosztuje w wersji om - 240zł, profesional, około 360zł.
Zastąpienie np: worda - open officem, oraz wielu innych programów open sorcowymi, tez pomaga, z czego pen ma wszystkie możliwości worda, zarówno w otwieraniu plików jak i w prezentacjach (power point), arkuszach (excel) itp, interfejs prawie identyczny. Pełna wersja liczy jakieś 100 mega, i darmowy update.
Reasumując, jak przyjdą, to z nakazem, a jak nikogo dorosłego nie będzie, poczekają, oni mają czas. Tak czy inaczej szansa że do kogoś trafią jeśli zasysa mniej jak 10 giga na miecha bardziej jak mierna, jednak jak przyjdą, to mandat murowany. Format nie załatwia sprawy, logi to jedna część, a żeby wykasować z dysku wszystko tak, aby się tego odzyskać nie dało, trza formatu niskopoziomowego, trudna to sprawa dla standardowego uzytkownika.